"Pobożnie" plują na chrześcijan w Jerozolimie

Ultraortodoksyjni Żydzi nie przestają opluwać duchownych chrześcijańskich na ulicach Jerozolimy – skarżą się przedstawiciele Kościoła ormiańskiego i prawosławnego

Reklama

Jak twierdzą, wielowiekowa praktyka publicznego opluwania i przeklinania wyznawców Jezusa, przez niektórych wyznawców judaizmu uznawana za akt pobożności, jest w rejonie Starego Miasta codziennością. Kiedy skarżą się policji, ta zazwyczaj nie znajduje prześladowców.
Bywa jednak i tak, że opluwani nie wytrzymują i reagują siłą wobec nękających ich napastników. Jedna z takich sprawa doczekała się ostatnio finału przed sądem miejskim w Jerozolimie. W maju 2008 roku seminarzysta Kościoła ormiańskiego Johannes Martarsian został opluty przez ultraortodoksyjnego Żyda. Przyszły ksiądz w rewanżu wymierzył swemu gnębicielowi cios pięścią, od którego młody Żyd zaczął krwawić. Seminarzysta został oskarżony o napaść, jednak sędzia Dov Pollock nieoczekiwanie oddalił pozew, uzasadniając, że „pozywanie kogoś do sądu za pojedynczy cios wymierzony człowiekowi, który napluł mu w twarz, po tym jak przez lata cierpiał poniżenie z powodu opluwania chodząc w sutannie, jest fundamentalnym zaprzeczeniem zasad sprawiedliwości i przyzwoitości”. Sędzia przypomniał też, że plucie na kogoś noszącego strój religijny jest występkiem kryminalnym.

Na łamach izraelskiego dziennika „Haaretz” przytaczają swoje historie inni przedstawiciele chrześcijaństwa. Ormiański seminarzysta Narek Garabedian był zaskoczony tym, co go tu spotkało ze strony wyznawców ortodoksyjnego odłamu judaizmu zwanego Haredi. „Kiedy widzę ultraortodoksyjnego Żyda, który się zbliża do mnie, zawsze się zastanawiam, czy na mnie napluje” – opowiada były piłkarz, który miesiąc temu po jednym z takich incydentów przycisnął swoich napastników do ściany i zapytał, dlaczego to robią. W odpowiedzi usłyszał słowa przeprosin. Nie zawsze jednak podobne incydenty kończą się pokojowo i następuje kontratak ze strony napastników.

Sekretarz generalny Świętego Synodu Kościoła Jerozolimskiego abp Aristarchos przyznaje,że gdy ktoś bez przyczyny opluje go na ulicy, sam wpada w furię. „Ale uczą nas, by powściągać złość i tak czynię” – dodaje.

Plucie na chrześcijańskich duchownych i zakonnice na ulicach Jerozolimy przez niektórych ultraortodoksyjnych Żydów jednoznacznie potępiła w ubiegłym roku ambasada izraelska przy Stolicy Apostolskiej. Beth Din Tzedek – najwyższy trybunał rabinacki ultraortodoksyjnej wspólnoty Haredi w Jerozolimie – wydał też specjalny list potępiający tego typu zachowanie.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama