GIODO ma kontrolować Kościoły i związki wyznaniowe?

Ruch Palikota złożył wczoraj do laski marszałkowskiej projekt ustawy, który proponuje wykreślenie z art. 43 ustawy o ochronie danych osobowych zapis wyłączający Kościoły i związki wyznaniowe z obowiązku rejestracji swych danych.

Reklama

„Propozycja ta jest sprzeczna z zasadą autonomii i niezależności państwa i związków wyznaniowych” – podkreśla ks. prof. Dariusz Walencik, kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego.

Zgodnie z art. 41 i 42 ustawy o ochronie danych osobowych, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych prowadzi ogólnokrajowy, jawny rejestr zbiorów danych osobowych, który powinien zawierać m.in. takie informacje jak: cel przetwarzania danych, opis kategorii osób, których dane dotyczą, zakres przetwarzanych danych i sposób ich zbierania oraz udostępniania.

Z obowiązku rejestracji zbioru danych (art. 43) zwolnieni są m.in. administratorzy danych dotyczących osób należących do Kościoła lub innego związku wyznaniowego, przetwarzanych na potrzeby tego Kościoła lub związku wyznaniowego.

Ks. prof. Dariusz Walencik, kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego, w opinii prawnej wydanej w sprawie przetwarzania danych osobowych przez związki wyznaniowe w Polsce podkreśla, że przyjęcie stanowiska, że GIODO lub sąd administracyjny może w takiej sytuacji nakazać wykreślenie danych tej osoby z ksiąg metrykalnych prowadzonych przez związek wyznaniowy jest sprzeczne z zasadą autonomii i niezależności państwa i związków wyznaniowych.

Ks. Walencik tłumaczy, dlaczego dane dotyczące np. chrztu czy przyjęcia innych sakramentów osoby, która występuje formalnie z Kościoła powinny zostać w księgach parafialnych. Jest to zabezpieczenie przed przyjęciem przez daną osobę ponownie sakramentów, np. ponownie małżeństwa kościelnego. "Ponadto dane zawarte w księgach metrykalnych potwierdzają fakt, który miał miejsce i któremu nie da się zaprzeczyć" – przypomina ekspert, dodając, że oczywiście w księgach musi zostać odnotowany fakt formalnego wystąpienia z Kościoła.

Sprawa przechowywania danych osobowych przez Kościoły i związki wyznaniowe była głośna także w ubiegłym roku podczas dyskusji na temat prób występowania z Kościoła katolickiego.

W styczniu 2011 r. pewien mężczyzna zwrócił się do proboszcza o wpisanie do księgi chrztu adnotacji o jego formalnym wystąpieniu z Kościoła oraz o przesłanie mu jako potwierdzenia odpisu aktu chrztu z dokonanym wpisem. Jednocześnie wskazał proboszczowi, że nie zgadza się na przekazywanie informacji o swojej decyzji osobom trzecim. Proboszcz poinformował jednak mężczyznę, że nie może dokonać wpisu, gdyż akt formalnego wystąpienia z Kościoła ma charakter publiczny – aktu apostazji dokonuje się bowiem w obecności dwóch świadków. Mówi o tym pkt. 5 dokumentu Episkopatu Polski pt. „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła”. Polscy biskupi przyjęli ów dokument w odpowiedzi na list okólny Papieskiej Rady do spraw Tekstów Prawnych.

Proboszcz stwierdził, że skarżący oprócz wysłania listu nie poczynił żadnych innych starań, aby dokonać formalnego wystąpienia z Kościoła. GIODO przyznał proboszczowi rację i umorzył postępowanie w sprawie skargi mężczyzny, dodatkowo wskazując (zgodnie z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych), że nie jest władny do wydania „merytorycznej decyzji administracyjnej” w tej sprawie.

W maju 2011 r. mężczyzna wniósł do GIODO o ponowne rozpatrzenie sprawy, ale ten podtrzymał wcześniejszą decyzję. Mężczyzna zaskarżył więc decyzję GIODO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, wnosząc o jej uchylenie. Chciał też, by WSA zwrócił się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu o zbadanie, czy przepisy dyrektywy Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego ich przepływu obejmują przetwarzanie danych osób należących do Kościoła lub innego związku wyznaniowego „o uregulowanej sytuacji prawnej” na potrzeby tych wspólnot.

GIODO argumentował, że Kościół katolicki jest jak najbardziej Kościołem „o uregulowanej sytuacji prawnej”, jest bowiem instytucją, której funkcjonowanie zostało unormowane w Konstytucji RP, w Konkordacie oraz w innych ustawach, nad którymi umowa międzynarodowa ma pierwszeństwo. Zgodnie z art. 25 ust. 2 Konstytucji, władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Ponadto zgodnie z art. 2 ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w RP, Kościół rządzi się w swych sprawach własnym prawem, swobodnie wykonuje władzę duchowną i jurysdykcyjną oraz zarządza swoimi sprawami. GIODO wyjaśnił więc, że nie może interweniować w zasady postępowania Kościoła katolickiego w zakresie jego wewnętrznych działań przy przetwarzaniu danych osobowych.

11 stycznia br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zgodził się z wykładnią GIODO i oddalił skargę mężczyzny.

Powołując się na art. 43 ustawy o ochronie danych osobowych, Sąd potwierdził, że w pewnych przypadkach GIODO nie przysługuje prawo wydawania decyzji administracyjnych i rozpatrywanie skarg w sprawach wykonania przepisów o ochronie danych osobowych. Do takich przypadków należą m.in. sprawy dotyczące administrowania danymi osób „należących do kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej, przetwarzanych na potrzeby tego kościoła lub związku wyznaniowego”.

Ks. prof. Dariusz Walencik w opinii prawnej wydanej dla sądu w sprawie przetwarzania danych osobowych przez związki wyznaniowe w Polsce przypomina, że żądanie zaprzestania przetwarzania danych osobowych wyrażone przez osobę formalnie występującą z danego związku wyznaniowego musi skutkować natychmiastowych zaprzestaniem generowania informacji na jej temat w systemach ewidencyjnych i informatycznych tego związku. W przypadku Kościoła katolickiego władza kościelna winna zadbać, by w księdze ochrzczonych została umieszczona adnotacja wyraźnie informująca o wystąpieniu z Kościoła formalnym aktem. Niemniej należy zauważyć – podkreśla ekspert – że zgodnie z doktryną Kościoła katolickiego nie zostaje przez to anulowana ontologiczna więź z Kościołem powstała w następstwie chrztu ("semel catholicus semper catholicus").

Zagadnienie, czy dany związek wyznaniowy zobligowany jest do całkowitego zaprzestania przetwarzania danych uzyskanych w okresie członkostwa tej osoby w tymże związku wyznaniowym, stanowi zdaniem eksperta poważny problem.

“Można bowiem sobie wyobrazić wiele sytuacji, kiedy posiadanie tych informacji jest konieczne do realizacji nie mniej słusznych praw osób trzecich. Przykładowo, gdyby uznać za oczywiste, iż dane apostaty automatycznie należy usunąć z ksiąg metrykalnych (księgi chrztów, księgi małżeństw) prowadzonych przez jednostki organizacyjne Kościoła katolickiego, mogłoby dojść do zawarcia chociażby bigamicznego małżeństwa czy wielokrotnego przyjmowania sakramentów, które zgodnie z doktryną tego Kościoła można przyjąć tylko raz (np. chrzest, bierzmowanie)” – przypomina ks. prof. Walencik. "Ponadto dane zawarte w księgach metrykalnych potwierdzają fakt, który miał miejsce i któremu nie da się zaprzeczyć” - dodaje ekspert.

Ks. prof. Walencik podkreśla, że przyjęcie stanowiska, że GIODO lub sąd administracyjny może w takiej sytuacji nakazać wykreślenie danych tej osoby z ksiąg metrykalnych prowadzonych przez związek wyznaniowy jest sprzeczne z zasadą autonomii i niezależności państwa i związków wyznaniowych. Zgodnie z art. 25 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. „stosunki między państwem a Kościołami i związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie […]”. Analogiczną gwarancję prawną zawiera art. 1 Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską podpisanego w Warszawie 28 lipca 1993 r. Z kolei art. 2 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, iż „Kościół rządzi się w swych sprawach własnym prawem, swobodnie wykonuje władzę duchowną i jurysdykcyjną oraz zarządza swoimi sprawami”.

Uznana autonomia Kościoła katolickiego (ale także i innych związków wyznaniowych) oznacza, iż podmioty te – w ramach porządku konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej – mają prawo do samoorganizacji i samorządności. Mogą więc w szczególności stanowić normy obowiązujące wewnątrz ich struktury organizacyjnej. Uznanie przez państwo ich niezależności oznacza przy tym, że w stanowieniu tychże norm i ich stosowaniu związki wyznaniowe są wolne od ingerencji władz państwowych. Omawiana zasada wyraźnie gwarantuje również niezależność państwa od związków wyznaniowych. Zastosowana formuła wyklucza więc organizacyjną oraz faktyczną podległość instytucji państwowych wobec władz jakiegokolwiek związku wyznaniowego.

Ks. prof. Walencik przytacza także przepisy ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Zgodnie z art. 11 ust. 1 tego aktu normatywnego Kościoły i związki wyznaniowe „są niezależne od państwa przy wykonywaniu swoich funkcji religijnych”. Natomiast art. 19 ust. 2 zawiera obszerne – choć jedynie przykładowe – wyliczenie uprawnień, składających się na swobodę wypełniania funkcji religijnych, do których należy m.in. określanie doktryny religijnej, dogmatów, zasad wiary oraz liturgii; organizowanie i publiczne sprawowanie kultu; udzielanie posług religijnych oraz organizowanie obrzędów i zgromadzeń religijnych, rządzenie się w swoich sprawach własnym prawem; swobodne wykonywanie władzy duchownej oraz zarządzanie swoimi sprawami; ustanawianie, kształcenie i zatrudnianie duchownych; tworzenie i prowadzenie zakonów oraz diakonatów.

Ponadto art. 25 ust. 4 i 5 Konstytucji RP respektują w stosunkach państwa ze związkami wyznaniowymi zasadę bilateralności. Zasada ta wyłącza możliwość jednostronnego określania przez państwo przepisów mających istotny wpływ na wewnętrzną organizację i działalność związków wyznaniowych, a ingerencje GIODO bądź sądów w sprawie przechowywania danych osobowych musiałyby w konsekwencji doprowadzić do uniemożliwienia administrowania przez związki wyznaniowe sprawami własnymi.

«« | « | 1 | » | »»
  • Krzysiek
    13.06.2012 18:26
    Jeszcze 24 lata temu państwo socjalistyczne ze swoimi przepisami tyranizowało naród.
    Teraz od 23 lat państwo demokratyczne robi to samo tylko w białych rękawiczkach - nawet nie wiadomo kto jest za to odpowiedzialny (ale to jest chyba wyższe stadium rozwoju państwowości).
    Faszyzm miał 12 lat na pokazanie jakie są jego wartości, socjalizm 44 lata, demokracja też ma swój czas - a że żyjemy teraz, trzeba nam szukać i żyć wg tych wartości, które są niezależne od tej czy innej formy państwowości.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama