Razem przeciwko wykluczaniu Boga

„Jeśli prawdą jest, że największym kryzysem naszych czasów jest kryzys Boga, czy też zapomnienie o Nim i wyparcie Go z codziennego życia, to żydzi i chrześcijanie są szczególnie wezwani dzisiaj, by uobecniać Boga we wszelkich okolicznościach, by mówić o Nim i głosić Jego naukę dla pokojowego i radosnego współistnienia ludzi”.

Reklama

Te słowa znajdujemy na łamach L’Osservatore Romano w związku z obchodzonym przez Kościół w wielu krajach Dniem Judaizmu. Autorem artykułu jest ks. Norbert Hoffman, sekretarz watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, który dokonuje podsumowania dialogu z żydami w ostatnim czasie.

Niemiecki salezjanin zwraca uwagę, że do współpracy skłania żydów i chrześcijan coraz bardziej agresywny ateizm polityczny naszych czasów. Jako przykład podał ostatnią dyskusję w Niemczech na temat obrzezania, gdzie nie tylko żydzi i muzułmanie, ale także wyznawcy Chrystusa, wystąpili wspólnie. Skutkiem tego była zmiana decyzji sądu w Kolonii, który pierwotnie zabronił tej tradycyjnej praktyki.

„Owocem dialogu jest zatem także móc liczyć na wiarygodnego partnera, gdy własne tradycje religijne są wystawiane na szwank w społeczeństwie” – pisze ks. Hoffman dodając: „Przykład Niemiec ukazuje, jak ważne jest wzajemne wsparcie żydów i chrześcijan w konkretnych problemowych sytuacjach”.
 

«« | « | 1 | » | »»
  • mk
    17.01.2013 22:22
    Chrześcijanie nie mogą negować uniwersalności głoszenia Ewangelii, ale ta uniwersalność w różny sposób dotyczy Żydów i pogan – zaznacza bp Mieczysław Cisło, przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem.

    Świadectwo chrześcijan powinno być pokorne i okazujące poszanowanie i respekt dla cudzych przekonań – pisze biskup w Słowie na XVI Dzień Judaizmu, którego centralne obchody odbędą się 17 stycznia w Opolu.

    Nawiązując do niedawno minionej 50. rocznicy otwarcia Soboru Watykańskiego II bp Cisło zwrócił uwagę, że Sobór "wyszedł z zamkniętego świata" do wszystkich ludzi, także tych wyznających inne religie. Przypomniał, że w dialogu z ich wyznawcami szczególne miejsce wyznaczono judaizmowi oraz że szczególny wkład w relacje katolicko-judaistyczne wniósł papież Jan Paweł II.

    W swoim przesłaniu bp Cisło cytuje też słynne oświadczenie Dabru Emet (mówcie prawdę), które w 2000 r. wydała grupa 170 rabinów i intelektualistów żydowskich: „Żydzi i chrześcijanie wyznają tego samego Boga, Żydzi i chrześcijanie uznają za autorytatywną tę samą Księgę – Biblię, Żydzi i chrześcijanie przyjmują zasady moralne Tory. Nazizm nie był zjawiskiem chrześcijańskim. Żydzi i chrześcijanie muszą razem pracować na rzecz sprawiedliwości i pokoju”.

    Przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem przyznaje, że choć braterstwo chrześcijan i Żydów jest realne, to jednak wzajemne relacje nie są jeszcze w pełni ustalone. Przywołując słowa jakimi lud żydowski określał Jan Paweł II – "starsi bracia w wierze" – przypomina, że zdaniem Benedykta XVI jeszcze właściwszym byłoby określenie "ojcowie w wierze".

    Odnosząc się do "kontrowersyjnej kwestii dotyczącej misji wobec Żydów", bp Cisło zaznacza, że chrześcijanie nie mogą negować uniwersalności chrześcijańskiego głoszenia Ewangelii Jezusa Chrystusa. Niemniej ta uniwersalność w różny sposób dotyczy Żydów i pogan, bowiem Żydzi nie są poganami i wierzą w jednego Boga.

    Biskup podkreśla, że głoszenie Chrystusa winno uwzględniać powyższe rozróżnienie ale nie zawsze się do tej reguły stosowano, a Żydzi doświadczali nawracania na siłę.

    Chrześcijańskie świadectwo powinno być pokorne, pozbawione triumfalizmu i okazywać poszanowanie i respekt dla cudzych przekonań – zwraca uwagę bp Cisło. Cytuje też stwierdzenie Papieskiej Komisji Biblijnej, iż „mesjańskie oczekiwanie Żydów nie jest daremne; na końcu czasów Żydzi i chrześcijanie rozpoznają Tego, który miał przyjść, eschatologicznego Mesjasza”.

    Przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem podkreśla, że "wspólne dziedzictwo Żydów i chrześcijan wzywa ich do dawania wspólnego świadectwa Jedynemu Bogu i Jego przykazaniom".

    Motto tegorocznych obchodów XVI Dnia Judaizmu, których centralne obchody odbędą się 17 stycznia w Opolu stanowią słowa z Księgi Rodzaju "Ja jestem Józef, brat wasz..." (Rdz 45,4). W opolskich obchodach wezmą udział hierarchowie Kościoła oraz Żydzi, z naczelnym rabinem Polski. Kościół w Polsce należy do niewielu w Europie, które realizują taką inicjatywę.

    Program przewiduje m.in. spotkania z władzami samorządowymi Opola,wspólną modlitwę chrześcijan i żydów otwarcie kilku wystaw oraz chrześcijańsko-żydowski panel dyskusyjny.

    Dzień Judaizmu ma pomóc katolikom w odkrywaniu judaistycznych korzeni chrześcijaństwa oraz pogłębianiu świadomości tego, że – jak nauczał Jan Paweł II – religia żydowska nie jest wobec chrześcijaństwa rzeczywistością zewnętrzną lecz "czymś wewnętrznym, oraz że nasz stosunek do niej jest inny aniżeli do jakiejkolwiek innej religii".

    Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce został ustanowiony w 1997 r. Jego celem jest rozwój dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, a także modlitwa i refleksja nad związkami obu religii. Po raz pierwszy Dzień Judaizmu obchodzono w 1998 r.

    Komitet ds. Dialogu z Judaizmem, powołany przez Episkopat w 1996 r., prowadzi dialog z przedstawicielami judaizmu, a jego celem jest upowszechnianie postaw dialogu i życzliwości wobec Żydów w środowiskach chrześcijańskich.

    Obecnie do gmin żydowskich w Polsce należy ok. 4 tys. osób, natomiast społeczność Żydów w Polsce szacuje się na ok. 20 tys.

    Polska jest drugim po Włoszech krajem europejskim, który postanowił organizować obchody Dnia Judaizmu (są one obecne także m.in. w Austrii, Holandii i Szwajcarii).
  • komentarz
    18.01.2013 07:12
    To prawda, jest kryzys Boga. Nie wystarczy mówić prze kapłanów, że Bóg jest i czyni wiele dobra. Tak było kiedyś, gdy religia była dominująca w państwach. A stan kapłański dla maluczkich był autorytetem, ponieważ byli wykształceni.
    Dziś nastąpiło wyrównanie, ludzie dużo wiedzą, są oczytani, samowystarczalni i samoświadomii.
    Słowa kapłanów są już niewystarczające.
    I dlatego ludzie potrzebują dowodów, namacalnych świadectw, że Bóg jest. Powinien więc on, jeśli istnieje, sam dać świadectwo o sobie, zwrócić się do ludzkości bezpośrednio.
    Jeśli tego nie czyni od bardzo długiego czasu, człowiek dochodzi do wniosku, że go nie ma, a więc nie jest mu potrzebny do szczęścia.
    Krzysztofowicz, zakonnik, który ostatnio odszedł, spuentował to, pomijając kwestie osobiste, że dostrzegł pustkę, gdy modlił się do Boga. Kapłan ten przez wiele lat był w Kościele, znał więc od podszewki go.
    I dlatego dzisiejsze religie próbują wspólnie wyrażać swoje opinie z niepokojem, że człowiek odwraca się od Boga. Ten niepokój jest podyktowany obawami o istnienie Kościołów w przestrzeni pulicznej, które jak widać nie są za bardzo potrzebne człowiekowi w jego życiu.
    Na tym polega kryzys Boga.
  • pustka przy Bogu
    18.01.2013 09:03
    To prawda, jest kryzys Boga. Nie wystarczy mówić przez kapłanów, że Bóg jest i czyni wiele dobra. Tak było kiedyś, gdy religia była dominująca w państwach. A stan kapłański dla maluczkich był autorytetem, ponieważ byli wykształceni.
    Dziś nastąpiło wyrównanie, ludzie dużo wiedzą, są oczytani, samowystarczalni i samoświadomii.
    Słowa kapłanów są już niewystarczające.
    I dlatego ludzie potrzebują dowodów, namacalnych świadectw, że Bóg jest. Powinien więc on, jeśli istnieje, sam dać świadectwo o sobie, zwrócić się do ludzkości bezpośrednio, z orędziem, bowiem same słowa już nic nie znaczą.
    Jeśli tego nie czyni od bardzo długiego czasu, człowiek dochodzi do wniosku, że go nie ma, a więc nie jest mu potrzebny do szczęścia.
    Krzysztofowicz, zakonnik, który ostatnio odszedł, spuentował to, pomijając kwestie osobiste, że dostrzegł pustkę, gdy modlił się do Boga, ogromne osamotnienie. Kapłan ten przez wiele lat był w Kościele, znał go więc od podszewki.
    Ileż to milionów ludzi przez wieki całe modliło się do Boga z nadzieją o wsparcie, pomoc w trudnych i tragicznych sytuacja, ale spotykali się z milczeniem. Tak było przecież podczas II wojny światowej, szczególnie w obozach zagłady.
    I dlatego dzisiejsze religie próbują wspólnie wyrażać swoje opinie z niepokojem, że człowiek odwraca się od Boga. Ten niepokój jest podyktowany obawami o istnienie Kościołów w przestrzeni publicznej, które jak widać nie są za bardzo potrzebne człowiekowi w jego życiu.
    Na tym polega kryzys Boga.
  • Bóg niepotrzebny?
    18.01.2013 15:17
    To prawda, jest kryzys Boga. Nie wystarczy mówić przez kapłanów, że Bóg jest i czyni wiele dobra. Tak było kiedyś, gdy religia była dominująca w państwach. A stan kapłański dla maluczkich był autorytetem, ponieważ byli wykształceni.
    Dziś nastąpiło wyrównanie, ludzie dużo wiedzą, są oczytani, samowystarczalni i samoświadomii.
    Słowa kapłanów są już niewystarczające.
    I dlatego ludzie potrzebują dowodów, namacalnych świadectw, że Bóg jest. Powinien więc on, jeśli istnieje, sam dać świadectwo o sobie, zwrócić się do ludzkości bezpośrednio, z orędziem, bowiem same słowa już nic nie znaczą.
    Jeśli tego nie czyni od bardzo długiego czasu, człowiek dochodzi do wniosku, że go nie ma, a więc nie jest mu potrzebny do szczęścia.
    Krzysztofowicz, zakonnik, który ostatnio odszedł, spuentował to, pomijając kwestie osobiste, że dostrzegł pustkę, gdy modlił się do Boga, ogromne osamotnienie. Kapłan ten przez wiele lat był w Kościele, znał go więc od podszewki.
    Ileż to milionów ludzi przez wieki całe modliło się do Boga z nadzieją o wsparcie, pomoc w trudnych i tragicznych sytuacjach, ale spotykali się z milczeniem. Tak było przecież podczas II wojny światowej, szczególnie w obozach zagłady.
    I dlatego dzisiejsze religie próbują wspólnie wyrażać swoje opinie z niepokojem, że człowiek odwraca się od Boga. Ten niepokój jest podyktowany obawami o istnienie Kościołów w przestrzeni publicznej, które jak widać nie są za bardzo potrzebne człowiekowi w jego życiu.
    Na tym polega kryzys Boga.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama