Sto partii stu narodów

Co łączy żydowskiego pasterza rodem z Etiopii, europejskiego syjonistę wykładającego socjologię w Tel Awiwie, rabina przybyłego do Jeruszalaim z Maroka i żydowskiego filharmonika urodzonego w Moskwie? Niewiele. Poza jednym – państwem, w którym system partyjny dobrze oddaje kulturowy miszmasz Izraela.

Reklama

W liczącym 7,5 miliona mieszkańców kraju, na obszarze 22 tys. km kw działa kilkadziesiąt partii politycznych. Co więcej, dzięki niskiemu progowi wyborczemu (zaledwie 2 proc.) do Knesetu wchodzi zazwyczaj bardzo wiele z nich, co powoduje duże rozdrobnienie 120-osobowego parlamentu. I trudność w stworzeniu silnego rządu – praktycznie niemożliwe jest rządzenie bez szerokiej koalicji. Wyniki niedawnych wyborów sprawiły, że w Knesecie sytuacja stała się niemal patowa, bo prawica zdobyła zaledwie minimalną przewagę nad lewicą. To rozdrobnienie parlamentu z jednej strony odzwierciedla zróżnicowanie Izraela, z drugiej zaś – niekoniecznie pokrywa się dokładnie z liniami podziałów, jakie przebiegają w społeczeństwie. Czyli – jak to na Bliskim Wschodzie, a w Izraelu w szczególności – nic nie jest jednoznaczne i oczywiste.

Multikulti

Żydzi tworzący dzisiejszy Izrael to przybysze z ponad 80 krajów. Obywatelami Izraela są też przedstawiciele licznych narodów arabskich, którzy stanowią ok. 20 proc. mieszkańców. Wśród Arabów zdecydowana większość to muzułmanie, ale ponad 8 proc. z nich stanowią chrześcijanie i mniej więcej tyle samo druzowie. Jest też niewielka liczba niearabskich chrześcijan. Zróżnicowanie wśród samych Żydów najlepiej oddaje podział na grupy (które też nie są jednolite), o którym pisze Oz Almong w swoim „Wielokulturowym Izraelu”. I tak Aszkenazyjczycy to ludność żydowska, która przyjechała do Izraela głównie z Europy i z Ameryki Północnej. Pojawili się w nowej-starej ojczyźnie jeszcze przed powstaniem państwa Izrael w 1948 roku. To oni tworzyli ruchy syjonistyczne, dążąc do odtworzenia państwa żydowskiego. Posługiwali się językiem jidysz. I tym między innymi różnili się od Sefardyjczyków, czyli ludności żydowskiej z obszaru Półwyspu Iberyjskiego, rozproszonej m.in. w krajach Europy Środkowej i w krajach arabskich. Sefardyjczycy przybyli do Izraela głównie ze względów religijnych. I to jest druga – obok języka – różnica między nimi a Aszkenazyjczykami. O ile wśród tych drugich przeważali ateiści lub agnostycy, to Żydzi sefardyjscy należeli do „bardziej pobożnych”. Jednocześnie i jedni, i drudzy przywiązywali dużą rolę do judaizmu jako spoiwa żydowskiej tożsamości i „podkładu” ideowego dla odbudowy państwa w Ziemi Obiecanej. Żydzi aszkenazyjscy, nawet jeśli zapomnieli już dawno o przepisach Tory i świętowaniu szabatu, rozumieli, że właśnie dzięki religii mojżeszowej przetrwali w diasporze tak długi okres. I również niewierzący Żydzi wiedzieli, że bez zagwarantowania tej religii szczególnego miejsca w przestrzeni społecznej – Izrael nigdy nie powstanie. Z kolei wśród wielu ortodoksyjnych Żydów, nie brak dużych grup (jak chasydzi), które nie uznają współczesnego państwa Izrael. Osobną grupą są tzw. Żydzi rosyjscy. Zaczęli masowo przyjeżdżać do Izraela dopiero po 1989 r. z terenów rozpadającego się Związku Radzieckiego. Spotkali się m.in. z nieufnością i podejrzliwością ze strony ortodoksyjnych Żydów, którzy wytykali „Rosjanom”, że nie są Żydami z pochodzenia. Na oskarżenia zareagowali separacją od reszty społeczeństwa i zaczęli budować własne organizacje społeczne, partie polityczne, a nawet media. Jeszcze inny „sektor” stanowią Żydzi pochodzący z Etiopii. Każda z tych grup przybywała na teren dzisiejszego Izraela w różnych okresach XX wieku.

Antysemici w Knesecie?

Ten podział na często obce sobie grupy społeczne znalazł też wyraz na mapie politycznej Izraela. Jest na niej miejsce także dla arabskich obywateli państwa – reprezentują ich takie partie jak Arabski Ruch Odnowy, Balad czy skrajnie lewicowa Da’am. Największa walka toczyła się do tej pory między prawicową partią Likud obecnego premiera Benjamina Netanjahu a lewicową Partią Pracy. Do wyborów 22 stycznia br. rządził Likud w koalicji z nacjonalistyczną partią Nasz Dom Izrael, na czele której stoi charyzmatyczny Awigdor Lieberman (obecnie ma kłopoty z wymiarem sprawiedliwości).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama