Jesteśmy przerażeni sytuacją w RŚA

Jesteśmy w Republice Środkowoafrykańskiej, kraju w którym panuje rebelia. Nasze życie jest zagrożone, ale nie chcemy stąd wyjeżdżać. Boimy się, ale jesteśmy przekonani, że mamy tutaj do wypełnienia jakąś misję – piszą misjonarze, z ogarniętej rebelią RŚA.

Reklama

Prześladowania, tortury, 500 tys. uchodźców, głód, śmierć, brak jakiejkolwiek administracji państwowej, ucieczka prezydenta, kradzieże, zastraszenia, szaleją rebelianci – tak sytuację w Republice Środkowoafrykańskiej przedstawiają pracujący tam misjonarze.

„Po wizycie oficjalnych wojsk i zapewnieniach o stabilności, już 2 razy w nocy bandyci napadli i okradli bazę jednej organizacji pozarządowej IRC (wyjechał z nimi jeden samochód, sprzęt komputerowy, koperty z pieniędzmi itp.) Jeden człowiek z tej bazy został dość poważnie pobity. Część ludzi mieszka poza miastem na polach. No cóż, Wielki Piątek trwa, księga Wyjścia (ucieczki) w toku, czy przejdziemy morze sucha nogą, strach, niepokój, nieufność, nieprzespane nocne godziny (jak Nikodem)…”  - pisze z Bocaranga, br. Robert Wnuk, kapucyn.

„Rebelia się rozrasta, wszystko wymyka się spod kontroli. Państwowy szpital w Mbaiki, dużym mieście niedaleko nas, został doszczętnie ograbiony, prefektura opustoszała, nic nie funkcjonuje tak jak powinno. Wszyscy urzędnicy i inni wysoko postawieni pochowali się gdzie mogli. Policja i żandarmeria już nie istnieją” - notuje pracująca na misji w Bagandou pielęgniarka, Gabriela Durczyk, misjonarka z diecezji tarnowskiej.

„W biały dzień, podczas przerwy w patrolowaniu naszej wioski, rebelianci pojechali kilkanaście kilometrów stąd i zastrzelili uciekającego pigmeja. Później jak gdyby nigdy nic wrócili. Wszyscy razem jesteśmy przerażeni sytuacją w RŚA. Boimy się tak samo. Brak reakcji ze strony świata utwierdza tylko  osoby odpowiedzialne za ten chaos w ich bezkarności”.

O tragedii jaka rozgrywa się w tym kraju mówił 27 marca br. papież Franciszek i zaapelował o położenie natychmiast kresu przemocy i rabunkom oraz jak najszybszego politycznego rozwiązania kryzysu.

W Republice Środkowoafrykańskiej rebelianci z muzułmańskiego ugrupowania Seleka dokonują rabunków w ośrodkach katolickich. Ich ofiarą padli m. in. wierni uczestniczący w Eucharystii 24 marca br. w katedrze w stolicy kraju, Bangui. Rebelianci nie oszczędzają nikogo i niczego, za wyjątkiem meczetów oraz muzułmańskich handlarzy, którzy skupują od nich zagrabione mienie.

O położenie kresu przemocy apeluje bez przerwy abp Dieudonné Nzapalainga CSSp, metropolita stołecznego Bangi. Wyraża zaniepokojenie możliwością nadawania religijnego charakteru konfliktowi. „Siedzimy na bombie. Źli ludzie mogą doprowadzić do wybuchu naszego domu. Nie chciałbym, byśmy to zbagatelizowali – podkreśla hierarcha. – Źródła kryzysu nie są religijne, lecz polityczne. Ale podjęte działania, słowa czy gesty wobec wspólnoty chrześcijan wywołują wrażenie, że mamy do czynienia z kryzysem religijnym”. Duchowny zauważa także, że nadszedł już „ostatni moment, by położyć kres działaniom prowadzącym do obudzenia nienawiści na tle religijnym, która mogłaby być wymierzona w chrześcijan”.

Po fiasku negocjacji z rządem ugrupowanie Seleka siłą przejęło władzę w kraju i zajęło stolicę. Lider separatystów Michel Djotodia ogłosił się prezydentem, rozwiązał parlament i rząd, zawiesił konstytucję, wprowadził też godzinę policyjną. Nie przeszkadza to jednak tamtejszym grupom przestępczym w bezkarnym kontynuowaniu grabieży.

Blog misjonarki opisujący aktualną sytuację w RŚA:  przezywam.blogspot.fr/?m=1

Misje w RŚA z diecezji tarnowskiej: www.misje.diecezja.tarnow.pl/index_01.php?r=47

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama