Yi

Boski łucznik, czy może chiński Robin Hood?

Reklama

Religioznawcy i historycy do dziś spierają się o to, czy Niebiański Łucznik Yi (zwany też czasem Houyi lub Hou Yi) był bogiem, czy tylko bohaterskim, śmiertelnym wojownikiem sprzed wieków. Jedno jest pewne – w chińskiej mitologii znaleźć możemy mnóstwo tekstów opisujących jego niezwykłe przygody.

Najsłynniejszym z nich jest opowieść o zestrzeleniu dziewięciu z dziesięciu słońc, które pewnego dnia pojawiły się na niebie i spowodowały, że cała ziemia zaczęła zmieniać się w pustynię.

Zgodnie z pradawnymi, chińskimi wierzeniami, tydzień miał mieć 10 dni, więc każdego dnia na niebie pojawiało się jedno z dziesięciu boskich słońc, będących dziećmi bogini Xihe. Któregoś dnia na nieboskłonie pojawili się jednak wszyscy jej potomkowie, przez co ludzkość znalazła się na skraju zagłady. Tym który ją ocalił był właśnie Yi.

Boski łucznik poprosił boga Dijuna o magiczny łuk i strzały, którymi strącił z nieba niepotrzebne słońca. Te - w sztuce ukazywane często jako ogniste ptaki - spadając do oceanów, uformowały gigantyczną skałę Wo Jiao, pod którą woda wpływa i… w niewyjaśnionych okolicznościach znika. To właśnie dlatego morza i oceany nigdy nie przebierają, mimo że nieustannie spływają do nich rzeki i strumienie z całego świata – wierzyli dawni Chińczycy.

Yi pokonał także wiele potworów zagrażających śmiertelnikom. Jednym z nich był Tsuo-cz’y z zębami jak szydła, innym, Kiu-ing – potwór wody i ognia. Yi zabił też wietrznego, drapieżnego ptaka Ta-fenga, pożerającego księżyc Niebiańskiego Psa oraz ogromnego węża zwanego Siu-sze, który potrafił połknąć słonia. Walczył również z Hrabią Rzeki, który zjawił się przed nim pod postacią białego smoka. Po pokonaniu go Yi poślubił boską Mi-fei, która wcześniej była żoną Hrabiego Rzeki.

Z innych mitów wiemy jednak, że żoną Yi była Heng-o, która ukradła mu pigułkę nieśmiertelności - nagrodę, którą bogini Xiwangmu wręczyła łucznikowi po tym, gdy ten wybudował jej na świętej górze Kunlun nefrytowy pałac.

Po połknięciu skradzionej pigułki Heng-o miała zacząć unosić się w powietrzu, by wreszcie wylądować na księżycu, gdzie zamieniona została w ropuchę o trzech nogach. Yi został zaś zabity przez Feng Menga, którego uczył łucznictwa. Feng Meng chciał być lepszy od swego mistrza, ale że nie potrafił strzelać celniej od niego, zabił go. Być może zatłukł go pałką z brzoskwiniowego drewna (i to dlatego – zgodnie z dawną, azjatycką tradycją) demony boją się brzoskwiniowców.

Ale istnieje też inna, bardziej optymistyczna i romantyczna wersja tego mitu. Po tym, gdy Heng-o znalazła się na księżycu, Yi wybudował tam dla niej przepiękny pałac. On sam mieszkał co prawda w słonecznym zamku, ale każdego 15 dnia księżycowego miesiąca, przybywał do rezydencji swej małżonki, gdzie znów, przez jeden dzień, mogli być razem.

Tzseng Ching The Archer and Ten Suns

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama