Naczelny mufti Polski z wizytą na Krymie

Naczelny mufti Polski Tomasz Miśkiewicz przebywa od 24 czerwca na Krymie na zaproszenie miejscowych muzułmanów. Głównym celem jego pobytu jest zapoznanie się z nową rzeczywistością i sytuacją, w jakiej znajdują się obecnie wyznawcy islamu na półwyspie zajętym kilka miesięcy temu przez Rosję.

Reklama

Pierwszego dnia wizyty gość z Polski odwiedził muftiego Krymu Emiralego hadżi Ablajewa. Omówiono różne zagadnienia muzułmanów, zamieszkujących te ziemie, zwłaszcza w nowych warunkach, po ich aneksji.

Miśkiewicz spotkał się również z rodziną przywódcy Tatarów Krymskich Mustafy Dżemilewa i z przewodniczącą Ligi Kobiet Krymskotatarskich Safinar Dżemilewą.

"Jest to mój pierwszy przyjazd na półwysep i to właśnie w tym trudnym czasie i w złożonej sytuacji. Przyjechałem do moich braci i sióstr Tatarów Krymskich" - powiedział mufti dziennikarzom. Dodał, że chce usłyszeć od nich, w jakich żyją warunkach i "jak możemy współpracować na płaszczyźnie religijnej i przy rozwiązywaniu problemów społecznych miejscowej ludności".

Podobne zagadnienia były przedmiotem rozmowy T. Miśkiewicza 25 bm. z przewodniczącym Medżlisu (parlamentu) Narodu Tatarów Krymskich Refatem Czubarowem. Poinformował on swego polskiego kolegę o sytuacji miejscowych muzułmanów i Tatarów Krymskich.

Mufti z Polski ze swej strony oświadczył, że jest wstrząśnięty widokiem medresy [szkoły koranicznej - KAI] w Kolczugino (czyli Bułganaku według nazewnictwa krymskotatarskiego) w rejonie symferopolskim. "To, co się tam wydarzyło, mnie zaszokowało. Nie powinno dochodzić do takich rzeczy, zwłaszcza obecnie" - opowiadał wzburzony mufti. Przypomniał, że w medresie uczą się dzieci muzułmańskie, a islam jest religią Tatarów Krymskich. "Należy udzielać poparcia, a nie prowokować i straszyć dzieci. Władze winny prowadzić dialog z Tatarami i rozwiązywać ich problemy" - dodał gość z Polski.

24 bm. do medresy wdarli się zamaskowani napastnicy, którzy zajęli budynek i nikogo tam nie wpuszczali. Wejścia do budynku pilnowali żołnierze z jednostki specjalnej "Berkut". W tym czasie w szkole było 13 uczniów i 2 nauczycieli.

Miskiewicz zaznaczył, że nie jest to jego ostatni pobyt na Krymie i że o wynikach swej podróży poinformuje rząd Polski.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Adam2
    26.06.2014 20:33
    Aneksja Krymu,Osetii, Abchazji,Kosowa, itd.,to drwina państw posiadajacych broń atomową, nad społecznością międzynarodową,stanowionymi prawami międzynarodowymi,prawami ludzkimi i Boskimi.

    Teraz możemy oczekiwać dalszych, uzgodnionych
    między sezonowymi sojusznikami,zmian geopolitycznych, przy bezsilności sąsiadów i cichymi wsparciami agresorów.

    Trzeba przywrocić wzajemny szacunek między ludźmi i państwami,odrzucić kłamstwo,nienawiść,satanizm.
    Żyć zgodnie z Prawami Boskimi.
  • adamp_314
    26.06.2014 22:43
    Rozumiem, że GN jako pismo katolickie, przez kurtuazję nie chciał grzebać w brudach Miśkiewicza, ale przynajmniej mógł nie drukować tytułu "naczelny mufti". Zainteresowanym polecam artykuł:

    http://www.rp.pl/artykul/1032929.html

    Dla tych, którym nie chce się czytać w telegraficznym skrócie: Miśkiewicz, przeszkolony w Arabii Saudyjskiej, został w 2004 roku wybrany na naczelnego muftiego Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP - z naruszeniem przepisów, ale pokładano wówczas w nowym muftim wielkie nadzieje. Miśkiewicz jednak zamiast dbać o wspólnotę dbał o swoje interesy - rozkręcił biznes certyfikowania żywności z uboju rytualnego a zyski wyprowadzał przez firmę żony. W 2012 roku Kongres Muzułmańskiego Związku Religijnego złożył go z urzędu. Jednak ministerstwo postanowiło ratować jego skórę i w 2013 wystawiło mu zaświadczenie, że nadal pełni swoją funkcję. Ministerstwo pod wpływem PSL i lobby rzeźnickiego stara się przywrócić ubój rytualny i w Miśkiewiczu widzi sojusznika.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama