Nowy antysemityzm

Na zachodzie Europy znów atakowani są Żydzi. Muzułmańska mniejszość obarcza ich odpowiedzialnością za politykę Izraela.

Reklama

Essen w północno-zachodnich Niemczech. Zorganizowana przez młodzieżówkę postkomunistycznej Partii Lewica manifestacja przeciwko interwencji Izraela w Strefie Gazy wymknęła się spod kontroli. Gdy w większości pochodzący z państw arabskich uczestnicy dowiedzieli się, że kilka ulic dalej zebrała się garstka zwolenników Izraela, rzucili się w ich kierunku. Policji z trudem udało się obronić manifestujących pod flagą z gwiazdą Dawida przed fizyczną agresją. W ich stronę poleciały więc antysemickie okrzyki. „Adolf Hitler! Adolf Hitler!” – krzyczeli śniadzi młodzi mężczyźni, wyciągając ręce w geście nazistowskiego pozdrowienia.

Antysemickie hasła stały się właściwie nieodłączną częścią propalestyńskich manifestacji w Niemczech. Ich uczestnicy krzyczą m.in. „Żydzie – wyjdź, tchórzliwa świnio”, pojawiają się też bezpośrednie odwołania do Holocaustu („Hamas, Hamas, Żydzi do gazu”). Słowa wypowiadane w państwie, w którym zrodziła się koncepcja Zagłady Żydów, powodują ciarki na plecach.
 

Nie tylko Niemcy

„Przeżywamy eksplozję złowieszczej i gotowej do przemocy nienawiści do Żydów, która nas wszystkich szokuje i zaskakuje. Nie traktowaliśmy poważnie możliwości, że jeszcze kiedyś będzie można na niemieckich ulicach usłyszeć antysemickie okrzyki najgorszego i najbardziej prymitywnego sortu” – pisał w lipcu przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Dieter Graumann. Niestety, coraz częściej dochodzi do fizycznej agresji wobec Żydów mieszkających w RFN.

W Berlinie podczas antyizraelskiej manifestacji policja musiała ratować Żyda przed atakami protestujących. Celem ataków stają się także bożnice: 29 lipca synagogę w Wuppertalu obrzucono koktajlami Mołotowa. Po tym ekscesie przewodnicząca Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Monachium Charlotte Knobloch radziła wyznawcom judaizmu, by dla bezpieczeństwa nie afiszowali się ze swoją tożsamością.

Niemcy nie są negatywnym wyjątkiem. W ubiegłym miesiącu we Francji podczas licznych manifestacji płonęły flagi Izraela, materiałami łatwopalnymi obrzucono także synagogę w Paryżu. W miejscowości Sarcelles manifestujący, krzycząc „Śmierć Żydom”, spalili sklep z koszerną żywnością. Chcieli również zaatakować tamtejszą synagogę, którą obroniła… żydowska bojówka. Z kolei w Austrii podczas towarzyskiego meczu piłkarskiego między francuską drużyną OSC Lille a Maccabi Haifa na boisko wtargnęli widzowie z flagami Palestyny i skopali dwóch piłkarzy z Izraela.
 

Eskalacja trwa

Ta sytuacja spotkała się z ostrą krytyką polityków, m.in. prezydenta Niemiec Joachima Gaucka i premiera Francji Manuela Vallsa. Niestety, zachodnia Europa jest bezradna wobec tych wydarzeń. Policja nie potrafi sobie poradzić z agresywnie nastawionym tłumem i milcząco słucha, jak wyrzuca on z siebie mniej lub bardziej zawoalowane nawoływania do dokończenia Holocaustu. Dochodzi nawet do tragikomicznych sytuacji. Przykładowo 12 lipca we Frankfurcie policjant, który nie potrafił zapanować nad chaosem, przekazał megafon uczestnikowi manifestacji, który obiecał zaprowadzić porządek. Ten wykorzystał okazję do zaintonowania okrzyku „Izrael – morderca dzieci”.

Bezpośrednim zapalnikiem wybuchu nowego antysemityzmu była eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. W manifestacjach uczestniczą w przeważającej większości imigranci pochodzący z krajów arabskich. To oni wykrzykują najostrzejsze hasła i to oni wywołują następującą potem falę agresji. Oficjalnie nie mają nic przeciwko Żydom; sprzeciwiają się syjonizmowi i ostrym działaniom Izraela w Strefie Gazy, są też zwolennikami utworzenia niepodległego państwa palestyńskiego. Niepodległość Palestyny jest dla nich równoznaczna ze zniszczeniem państwa żydowskiego, któremu otwarcie podczas manifestacji grożą śmiercią. Zresztą celem Hamasu, często gloryfikowanego podczas tego typu spotkań, jest zniszczenie Izraela. Żydów mieszkających w Europie i w zdecydowanej większości niebędących obywatelami Izraela, czyni się odpowiedzialnymi za politykę Tel Awiwu.

Przemoc werbalna i fizyczna z lipca tego roku wpisuje się w rosnącą liczbę wystąpień antysemickich w ostatnich latach. W maju 2012 r. pochodzący z Algierii Francuz Mohammed Merah zastrzelił przed żydowską szkołą w Tuluzie rabina i trójkę dzieci – jak sam twierdził, w odwecie za zabijanie Palestyńczyków przez Żydów. Z kolei w maju tego roku mężczyzna zastrzelił cztery osoby w Belgijskim Muzeum Żydowskim w Brukseli – o czyn podejrzany jest francuski muzułmanin Mahdi Nemmouche. Według badania przeprowadzonego w ubiegłym roku przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej 29 proc. Żydów mieszkających w UE z obawy o swoje bezpieczeństwo zastanawia się nad emigracją.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama