Chrześcijanom wstęp wzbroniony

Jeden naród, jedna religia, jedna kultura i jedna historia – ta ideologia ma coraz więcej zwolenników w Indiach. Wyznawcy hinduizmu dyktują zasady, a przedstawiciele mniejszości religijnych, w tym chrześcijanie, są coraz bardziej dyskryminowani.

Reklama

Kiedy przed niemal rokiem na czele nowego rządu stanął premier Narendra Modi, obrońcy praw człowieka zarzucili mu, że jest religijnym nacjonalistą. Polityk bez skrępowania odpowiedział: „Owszem, jestem. I jestem z tego bardzo dumny”. W kampanii wyborczej obiecywał m.in. wypędzenie z kraju wszystkich muzułmańskich imigrantów czy wprowadzenie zakazu eksportu mięsa wołowego, którego nie jedzą wyznawcy hinduizmu. I przypominał, że rozwój oznacza konieczność odbudowy indyjskich wartości, co w jego ustach oznaczało jedynie te związane z kulturą i religią hinduistyczną. Wiwatował mu tłum wymachujący szafranowymi flagami i ubrany w szafranowe koszule. To symboliczny kolor hinduizmu.

Nowy premier, nowe prześladowania

Po władzę 64-letni Modi sięgnął dzięki spektakularnemu zwycięstwu (nad rządzącą od dziesięcioleci Partią Kongresową, związaną z rodziną Gandhich) Indyjskiej Partii Ludowej, której od lat jest niekwestionowanym liderem. Ta organizacja, reprezentująca hinduistyczny nacjonalizm, wsławiła się m.in. tym, że we wszystkich indyjskich stanach, w których dotąd rządziła, dochodziło do poważnych napięć na tle religijnym (w Orisie w 2008 r. miał miejsce krwawy pogrom chrześcijan). Partia ta promuje też i wprowadza w życie tzw. ustawę przeciwko konwersji, czyli państwowy zakaz przechodzenia z hinduizmu na jakąkolwiek inną religię. Propaguje za to na wielką skalę akcję nawracania chrześcijan i muzułmanów na hinduizm. Modi był gorącym zwolennikiem tych działań już jako gubernator stanu Gudżarat. Tam dał się poznać jako skuteczny polityk i, jak się podkreśla, „człowiek zasad” (w tym kraju powszechnej korupcji majątek Modiego ani o rupię nie przekracza deklarowanych zarobków) i „religijny tradycjonalista”. To za jego rządów doszło w Gudżaracie do straszliwego wymordowania muzułmanów przez hinduistycznych fundamentalistów. W tej masakrze zginęło ponad 2 tys. osób. Modi doszedł do władzy dzięki hinduistycznym nacjonalistom, dlatego teraz domagają się oni coraz większych wpływów. Przekłada się to na wzrost nietolerancji religijnej. Biskupi Indii alarmują, że za rządów Modiego w kraju znacząco wzrosła liczba antychrześcijańskich ataków.

Kto im pomoże?

Obawy o przyszłość mniejszości są jak najbardziej uzasadnione. Coraz częściej można usłyszeć z ust polityków, że „Indie są krajem hinduizmu i tylko ich konstytucja i władze mogą być świeckie, ale nie naród, który musi wyznawać hinduizm”. – Praktycznie każdego dnia jesteśmy świadkami ataków na kościoły. Sprofanowane Hostie, zniszczone ołtarze, spalone budynki, chrześcijanie aresztowani pod zarzutem dokonywania przymusowych konwersji – mówi ks. Bernardo Cervellera, kierujący misyjną agencją informacyjną AsiaNews. Pod koniec lutego br. zniszczono kościół i uszkodzono figurę Matki Bożej z Lourdes w Goa, sprofanowano cmentarz i porozbijano nagrobki w stanie Kerala, a w Karnatace obrzucono kamieniami salę przy katolickim kościele, gdzie akurat odbywało się spotkanie młodzieży. W 2014 r. w Indiach zginęło z powodu wyznawanej wiary pięcioro chrześcijan, w tym 11-letni chłopczyk, a ponad 300 księży, pastorów i odpowiedzialnych za chrześcijańskie wspólnoty religijne zostało pobitych i rannych. Ofiarami prześladowań na tle religijnym było także ponad 1600 kobiet, które były gwałcone, i 500 dzieci – bitych, przymuszanych do niewolniczej pracy i wykorzystywanych seksualnie. Sprofanowano wiele miejsc kultu i zniszczono dziesiątki obiektów kościelnych. W ostatnim czasie akty te przybrały jeszcze na sile. – Policja często odmawia rejestrowania aktów przemocy antychrześcijańskiej, a środki przekazu próbują ignorować takie nadużycia, nie informując o nich – podkreśla Sajan George, przewodniczący Ogólnoindyjskiej Rady Chrześcijan. Wskazuje on, że coraz głośniej mówi się, że jeśli w Indiach nie powstrzyma się rozwoju fundamentalizmu i nacjonalizmu, kraj ten przekształci się w drugi Pakistan. Najnowszy raport katolickiej organizacji Catholic Secular Forum informuje, że w Indiach każdego dnia dochodzi do kilku antychrześcijańskich incydentów, a stanem obecnie najbardziej niebezpiecznym dla wyznawców Chrystusa jest Ćhattisgarh. To właśnie tam gram sabha, czyli rada ponad 35 wiosek dystryktu Bastar, wprowadziła zakaz wstępu do nich osób niewyznających hinduizmu. Celem tej decyzji jest – jak wyjaśnili jej autorzy – dążenie do tego, aby osoby te nie „zaszkodziły” kulturze i religii miejscowych mieszkańców. – Ten stan staje się przyczółkiem dla siewców nienawiści do niehinduistów – podkreśla George. Przypomina, że właśnie za rządów sprawującej władzę nacjonalistycznej Partii Ludowej wprowadzono tam w 2006 r. ustawodawstwo przeciw nawróceniom. Przewiduje ono m.in., że ten, kto chce zmienić wyznanie, powinien powiadomić o tym z miesięcznym wyprzedzeniem władze, które mogą udzielić lub nie zgody na taką zmianę. Za złamanie tych przepisów grozi kara grzywny od 50 do 100 tys. rupii oraz pozbawienia wolności do 3 lat. Podobne sankcje przewidziane są dla tych, którzy dokonują tzw. nawróceń siłowych, co w praktyce indyjskiej oznacza niemal wyłącznie przejście z hinduizmu na inną religię.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama