Dlaczego na świecie ubywa niewierzących?

Na dłuższą metę to nie tyle działalność misyjna, co demografia decyduje o liczebnym rozwoju poszczególnych religii – wynika z badań i prognoz przygotowanych przez Pew Research Center.

Reklama

To między innymi z tego względu na świecie będzie stale ubywać ludzi niezwiązanych z żadną religią. Niewierzący mają po prostu mniej dzieci niż wierzący. Statystycznie to 1,7 dziecka na kobietę u ateistów i 2,6 u ludzi religijnych.

To również duże rodziny zapewniają stały rozwój dwóm największym religiom na świecie: chrześcijaństwu i islamowi. Muzułmanie będą rozwijać się szybciej niż chrześcijanie, bo więcej mają dzieci: 3,1 na kobietę, podczas gdy wyznawcy Chrystusa 2,7. Spośród wielkich religii tylko te dwie mają przyrost szybszy niż średnia światowa, która obecnie wynosi 2,5 dziecka na kobietę. U hinduistów i żydów współczynniki te są mniejsze (2,4 i 2,3), gwarantują jednak naturalną zastępowalność pokoleń. Nie da się tego jednak powiedzieć o wyznawcach religii naturalnych (1,8), buddystach (1,6) i niewierzących (1,7).

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| DEMOGRAFIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • sorcier
    07.04.2015 17:06
    Dawno nie widziałem równie miałkiego materiału na tutejszym portalu. Oczywiście, że taka korelacja istnieje, ale sama logika wskazuje też, że to - co najwyżej - 25% rzeczywistości. Gdyby bowiem wziąć te słowa dosłownie, to chrześcijaństwo umarłoby nim się narodziło, a na pewno już dawno przegrałoby z innymi religiami, np. islamem.
    Mahomet bowiem - w przeciwieństwie do Jezusa - miał sporo dzieci, a nawet gdyby doliczyć Apostołów, to przecież nie ma danych, aby posądzać ich o ojcostwo mnóstwa dzieci.
    I można tę rzeczywistość przyłożyć na każdym etapie rozwoju poszczególnych religii - np. bez działalności misyjnej do dziś większość Afryki nie usłyszałby o Jezusie, a - w różnej mierze - dotyczy to przecież każdej religii.
  • sorcier
    07.04.2015 17:20
    Oczywiście jest i drugi, zapewne znacznie ważniejszy, aspekt sprawy:
    Zależy kto co uważa za rozwój religii; czy chodzi komuś o statystyczne liczby "członków", czy też o rzeczywistych WYZNAWCÓW, tzn. o osoby na co dzień wyznające swoją wiarę i nią żyjące, a to jest różnica nawet nie tyle zasadnicza, co fundamentalna. Nie słyszałem aby którakolwiek z wielkich religii obiecywała zbawienie/nirwanę/etc... komuś kto ogranicza się wyłącznie do formalnego "członkostwa".
  • Anna
    08.04.2015 13:24
    A zatem wszelka działalność duszpasterska nie ma żadnego znaczenia - trzeba za to rozmnażać się na potęgę!

    Właśnie rozpoczął się okres Wielkanocny i niedługo już usłyszymy, jak Pan Jezus rozsyłając Apostołów powiedział: "Idźcie na cały świat i rozmnażajcie się co sił, abyście liczebnością przewyższyli pogan".

    Jestem niezamężna, ale kiedy czytam takie artykuły odczuwam natychmiast tak niepowstrzymaną potrzebę rozmnożenia się, że aż usiedzieć na miejscu nie mogę... Może udałoby się z kimś jeszcze dziś - i niechby tak od razu sześcioraczki...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama