Wzrost napięcia po podpaleniu grobu Józefa

Nie ustaje napięcie w Ziemi Świętej. Od kilku dni dochodzi tam do krwawych zamieszek między Izraelczykami a Palestyńczykami.

Reklama

Atmosferę tę rozgrzało dodatkowo podpalenie przedwczoraj w nocy przez grupę młodych Palestyńczyków grobu Józefa w mieście Nablus na Zachodnim Brzegu Jordanu. Po obrzuceniu tego miejsca koktajlami Mołotowa przez wiele godzin trwały tam poważne zamieszki. Ogień spowodował znaczne zniszczenia w które uznawanym przez żydowską tradycję za miejsce pochówku jednego z 12 synów Jakuba.

O komentarz do tej sytuacji poprosiliśmy o. Ibrahima Faltasa OFM z Kustodii Ziemi Świętej. Franciszkanin uważa, że sytuacja jest dramatyczna, ale nie jest to jeszcze „nowa intifada”. Podkreśla też, że atak na grób Józefa był reakcją na izraelskie działania wobec miejsc ważnych dla Palestyńczyków, a także jest skutkiem braku dialogu między stronami tak już długo trwającego konfliktu.

„Z całą pewnością grób Józefa jest miejscem świętym. Ale jego podpalenie jest reakcją na to, co zrobiono w meczecie Al-Aksa. I w tym jest problem! Nie chcemy, by sprowokowało to wojnę religijną. Nigdy nie powinno dojść do wojny religijnej! Kiedy zaatakowano Al-Aksę, zobaczyliśmy od razu reakcję wszystkich muzułmanów. I w tym wypadku reakcja jest podobna. Grupa młodych Palestyńczyków wykonała pewien gest, który jednak rząd palestyński potępił. Sam Abu Mazen go potępił i zarządził zbadanie tego incydentu.

Społeczność międzynarodowa od dawna powinna coś z tym zrobić! Powinna była zająć się tym już od dłuższego czasu! Od dawna powinna starać się doprowadzić do spotkania obydwu stron. Według mnie społeczność międzynarodowa jest pogrążona we śnie, nic nie zrobiła. Zawsze uważaliśmy, że powinna ona działać, wywierać presję na obydwie strony, by powróciły do negocjacji. To, co się teraz dzieje, jest skutkiem braku wzajemnych spotkań” – powiedział o. Faltas.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama