Był muzułmaninem, jest arcybiskupem

Przewodniczący Episkopatu Malawi z Afryki udzielił wczoraj we włoskiej telewizji Tv2000 odważnego wywiadu. Miał mówić o synodzie, mówił o swoim nawróceniu.

Reklama

Rozmowa na żywo miała toczyć się wokół kwestii związanych z tematem obrad synodu. Dziennikarz miał pytać afrykańskiego duchownego o stanowisko afrykańskiego episkopatu Malawi na temat nierozerwalności małżeństwa. Niespodziewanie jednak abp Thomas Luke Msusa zaczął mówić o swojej historii nawrócenia. "Pochodzę z rodziny muzułmańskiej, mój ojciec był imamem i to jednym z najbardziej zagorzałych w moim kraju. Pewnego dnia jednak, kiedy byłem już katolickim biskupem, przyszedł do mnie, padł na kolana i powiedział: chcę się ochrzcić".

Metropolita z Malawi po raz pierwszy przyznał też, że był muzułmaninem. "Poprosiłem o chrzest kiedy miałem 12 lat - mówił. - Przez długi czas uciekałem z domu, bo w rodzinie czułem się odtrącany, spychany. Chroniłem się więc w pobliskim kościele katolickim. Tam na misjach był ksiądz z Włoch i zakonnice. Pochodzili z Bergamo. Ponieważ zauważyli, że dość często siadam w tyle, zainteresowali się mną. Przygarnęli, dali mi miłość, coś czego nie doświadczyłem w domu. Po latach zostałem katolickim księdzem, bez zgody ojca i rodziny. Zostałem wyklęty z domu" - mówił duchowny w telewizji.

Jak przyznał z czasem, nawróciła się cała jego rodzina. A w ostatnim czasie nawet ojciec. "Przyszedł do mnie w 2004 r. Byłem wzruszony. Powiedziałem mu jednak, żeby nie bał się, że pójdzie do piekła nawet jeśli się nie nawróci na chrześcijaństwo. Ale on nalegał, że chce zostać katolikiem gdyż widzi jak oni w naszym kraju żyją w zgodzie i pokoju, że tworzą rodziny, które niosą innym szczęście, wspólnoty, które sobie pomagają".

Jak opowiedział abp Msusa, przez kolejne trzy lata jego ojciec chodził do niego na katechezę. "Na chrzcie przyjął imię Abrahama". Z ojcem założyli fundację, w której katolicy i muzułmanie pracują razem. Skrót telewizyjnego wywiadu publikują dzisiaj włoskie dzienniki.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • _jasiek
    19.10.2015 11:59

    "Powiedziałem mu jednak, żeby nie bał się, że pójdzie do piekła nawet jeśli się nie nawróci na chrześcijaństwo."

    No to mamy pokaźnych rozmiarów łyżkę dziegciu w beczce miodu.

    Kościół Święty zawsze nauczał, że posiada pełnię środków zbawczych. Narażanie własnego ojca na takie ryzyko nazwałbym skrajnie nieroztropnym a zuchwała wiara w Miłosierdzie Boże podpada pod grzechy przeciw Duchowi Świętemu. 

  • Kubaturus
    19.10.2015 12:34
    Widzę, że immam bardziej wierzący od arcybiskupa.
  • Król Dawid
    19.10.2015 12:44
    Pozostawiłbym jednak ocenę tego kapłanom. Jak dotychczas to oni posiadają autorytet w Kościele, a nie świeccy. Świeckim więcej się wydaje. Dopóki Kościół nie zbada problemu nie powinno się trwać w błędnej interpretacji.

    Dokładnie tak samo sprawa wygląda z czytaniem Pisma Świętego. Jeżeli czyta się je samodzielnie i wyłącznie samodzielnie interpretuje to można niechybnie pobłądzić. W islamie nie ma głowy Kościoła i dlatego przeżywają rozdwojenie jaźni, bo nie stosują metody znanych w teologii, lecz ich wiara ma charakter bardziej filozoficzny.

    Owszem, kapłani też mogą błądzić, ale od tego jest hierarchia, żeby wzajemnie się nakierowywała na prostą drogę.
  • katol
    19.10.2015 17:48
    Miało być chyba" że pójdzie do NIEBA nawet jeśli się nie nawróci na chrześcijaństwo"
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama