Europa za słaba na migrantów

Kard. Grech przypomina, że chrześcijanie muszą zmierzyć się z wyzwaniem.

Reklama

Masowy napływ migrantów do Europy przywołuje na myśl wielkie wędrówki ludów we wczesnym średniowieczu. Analogia wydaje się oczywista, ale jest ona dość ograniczona. Zwraca na to uwagę kard. Prosper Grech, biblista i patrolog, założyciel Instytutu Patrystycznego Augustinianum w Rzymie. Na łamach jutrzejszego L’Osservatore Romano przypomina on, że barbarzyńcy, którzy napływali na tereny schyłkowego imperium rzymskiego, przynosili swoje zwyczaje, religie i kultury. Napotykali jednak kulturę starszą i silniejszą, która w zespoleniu różnych wpływów miała odegrać rolę dominującą. Co ważniejsze, przybysze napotykali tu również chrześcijan, którzy tworzyli wówczas Kościół młody, w pełni rozwoju, o silnym duchu, jasno określonej wierze i wiarygodnych odpowiedziach na problemy ludzkiej egzystencji. Kościół ten wchłaniał nowo przybyłych. Dzięki temu mogła powstać nowa Europa zjednoczona na fundamencie wspólnej wiary oraz dziedzictwa myśli greckiej i rzymskiej, a także rzymskiego prawodawstwa.

Dziś, jak zauważa kard. Grech, większość migrantów to muzułmanie, których jednoczy język arabski i islam, a Europa, do której przybywają, przeżywa kryzys, jest zeświecczona i często antychrześcijańska. Zamiast przekazywać przybyszom wartości ewangeliczne, budzi w nich zamęt swymi obyczajami i relatywizmem intelektualnym. Tym niemniej, jak zauważa kard. Grech, chrześcijanie nie mogą się uchylać przed stającym przed nimi wyzwaniem. W pełni muszą sięgać do swej chrześcijańskiej i humanistycznej tradycji. Inaczej to właśnie oni skończą jak barbarzyńcy.

«« | « | 1 | » | »»
  • sp
    27.04.2016 12:52
    Czy wystawianie swoich bliskich, a w dalszej kolejności sąsiadów i wszystkich rodaków, na gwałty i zabójstwa to jest postawa chrześcijańska? Oto jest pytanie. Całą resztę być może jakoś da się jeszcze ewentualnie "podciągnąć" pod heroizm, ale nie to.
    Katechizm Kościoła Katolickiego zawiera ustęp mówiący o tym, że mamy, jako chrześcijanie, prawo do obrony własnej i wręcz obowiązek obrony innych przed napastnikami.

    Argumenty, które przywołują zwolennicy szerokiego przyjmowania imigrantów, są zaś absurdalne, bo, proszę zauważyć, że równie dobrze mogłyby być używane jako argumenty "za" przyjmowaniem z szeroko otwartymi ramionami np. najeźdźców z III Rzeszy, czy ZSRR w 1939. Oni także zabijali i gwałcili, a byli nieraz głodni i spragnieni (zwłaszcza Ci zza wschodniej granicy), a następnie wprowadzali swoje własne "porządki" w naszej ojczyźnie. Czy mamy zacząć uznawać, że walka z nimi (więc zabijanie!) była porażką postawy chrześcijańskiej naszych ojców i dziadków? W czyje imię mieli bezwiednie godzić się na zabójstwa i gwałty swoich żon i dzieci, i na utratę wolności ojczyzny?

    Wygląda mi na to, że wada hipisowskiego pacyfizmu bardzo szeroko rozlała się nawet w umysłach części hierarchii kościelnej - chyba za dużo się naoglądali musicali o Jezusie-super kolesiu, fikcyjnym celebrycie, skoro szykują nam rzeź z rąk islamistów. A że ona (rzeź) nastąpi, to wystarczy popatrzeć na dzisiejsze kraje muzułmańskie. Tak samo skończy się to w Europie, pewnie do końca obecnego wieku.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama