„Allah 
akbar” w kościele

Zniszczony krzyż, wypluta Hostia – we Włoszech doszło niedawno do profanacji, których dokonali muzułmanie. Mniejsze incydenty powtarzają się od dawna pomimo przyjaznych gestów ze strony katolików.

Reklama

Często zdarza się, że wchodzą tu grupy muzułmanów: kobiety z zasłoniętymi twarzami i brodaci mężczyźni. Stają naprzeciw krzyża i robią sobie zdjęcia albo wykonują skandaliczne gesty – opowiada ks. Massimiliano D’Antiga, proboszcz parafii pw. św. Juliana w Wenecji. W jego kościele dwukrotnie doszło do aktów profanacji. Za pierwszym razem grupa kobiet w muzułmańskich strojach szydziła z ustawionego w kościele krzyża. Kiedy podszedł do nich kościelny, szybko się oddaliły. Innym razem dwie młode kobiety o bliskowschodnich rysach pojawiły się na Mszy św. w sobotni poranek. – Ustawiły się w kolejce po Komunię, ale zrozumiałem, że coś nie gra – mówi proboszcz parafii św. Juliana. Mimo to udzielił im Komunii, podając „tylko mały kawałek” Hostii. Dziewczęta odeszły od ołtarza, chichocząc. Kiedy kilka kobiet biorących udział we Mszy św. zwróciło im uwagę na niewłaściwe zachowanie, wypluły Komunię na ziemię i odeszły. Ksiądz nie złożył doniesienia na młode muzułmanki, ale poprosił karabinierów o pomoc. Teraz kościoła, którego historia sięga IX w., mają pilnować policjanci z tych samych oddziałów, które zajmują się bezpieczeństwem muzeów czy weneckiego getta.

„Chrześcijanie wszyscy umrzeć”

Zdarzenia w kościele św. Juliana nie są jedynymi aktami profanacji, do jakich doszło w Wenecji w ostatnim czasie. W połowie lipca 25-letni Marokańczyk wtargnął do świątyni pw. św. św. Jeremiasza i Łucji. Najpierw zaczepiał kościelnego, a potem zaczął szarpać XVIII-wieczny krzyż z figurą Chrystusa. Mówił przy tym, że jest muzułmaninem. Kościelny, dwoje turystów i znajdująca się w kościele kobieta usiłowali powstrzymać napastnika, ten jednak przewrócił krzyż i złamał ramię rzeźby. Zaraz potem zatrzymała go policja. Dwa tygodnie później minister spraw zagranicznych Angelino Alfano poinformował, że Marokańczyk został wydalony z Włoch. Szef MSW ogłosił przy okazji, że kraj musiał opuścić także rodak napastnika z Wenecji, 68-letni Salah Briji. W styczniu 2015 r. mężczyzna zdemolował kilofem wykonany z marmuru boczny ołtarz kościoła w północnym regionie Trydent-Górna Adyga. Spędził za to rok i 4 miesiące w areszcie domowym (mieszkał w historycznym centrum miasta). Potem dokonano jego ekstradycji.

Włoskie media niechętnie opisują incydenty z udziałem wyznawców Mahometa, ale takie sytuacje zdarzają się regularnie. W czerwcu w Bolonii ktoś napisał sprayem „Allah akbar” na zabytkowej rzeźbie przedstawiającej św. Petroniusza, patrona miasta. W kwietniu w Civitanova Marche w środkowej części kraju wezwano policję po tym, jak w trakcie Mszy św. do kościoła wtargnął 25-letni Nigeryjczyk. Mężczyzna podszedł do ołtarza i zaczął wykonywać gesty przypominające muzułmańską modlitwę. Miał też wołać „Allah akbar”. Po zatrzymaniu Nigeryjczyk tłumaczył, że nie wzywał Allaha, bo jest chrześcijaninem, a do kościoła przyszedł, żeby się pomodlić. W grudniu 2015 r. Tunezyjczyk i Palestyńczyk krzyczeli to samo hasło, atakując policjantów przed bazyliką Santa Maria Maggiore w Rzymie. W kwietniu 2015 r. na ścianach dwóch kościołów w Ostuni na południu kraju pojawiły się pogróżki. „Chrześcijanie wszyscy umrzeć” – napisał ktoś łamanym włoskim.

Imam śpiewa na Mszy

Profanacje w Wenecji zbiegły się w czasie z wizytą tysięcy muzułmanów we włoskich kościołach. Nietypowa inicjatywa narodziła się we Francji. Po zamordowaniu ks. Jacques’a Hamela przez dwóch młodych islamistów o udział w chrześcijańskich nabożeństwach zaapelowała Islamska Wspólnota Wyznaniowa (COREIS), a po niej Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego, uznawana przez rząd za reprezentację wszystkich wyznawców islamu w kraju. W odpowiedzi francuski episkopat poprosił o „braterskie powitanie muzułmanów”. 31 lipca wyznawcy Mahometa pojawili się na Mszach w kilku francuskich miastach, m.in. w Saint-Étienne-du-Rouvray, gdzie zginął ks. Hamel. Bliźniaczą inicjatywę podjęto tego samego dnia we Włoszech. Do katolickich świątyń na Półwyspie Apenińskim przyszło łącznie 23 tys. wyznawców Mahometa. W bazylice Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu w Rzymie imam Sami Salem w czasie Mszy św. wygłosił przemówienie z ambony. – Jesteśmy tu w domu – mówił. – Wszystkie religie są religiami pokoju, braterstwa i równości. My, imamowie, powinniśmy mieć odwagę, by stawić czoła terroryzmowi. Wy, ludzie wiary, jesteście gotowi do współpracy z nami, aby uniknąć tego przekleństwa.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama