Egipt: Muzułmanie bronią prawa chrześcijan do budowania kościołów

Chrześcijanie mają prawo budować kościoły w krajach islamskich, z należnym poszanowaniem obowiązującego w nich prawa. Takie stanowisko zajął „Dom Fatwy” w Egipcie, czyli najwyższa rangą tamtejsza instytucja zajmująca się kontrowersjami związanymi z interpretacją Koranu i ogłaszaniem orzeczeń na ten temat.

Reklama

Stojący na jej czele wielki mufti tego kraju, uzasadniając swą decyzję, stwierdził, że trzeba kłaść większy nacisk na wzajemność w kontaktach międzyreligijnych, co powinno przekładać się także na stosunki między państwami o odmiennej tożsamości religijnej.

Ta dobra dla chrześcijan decyzja zapadła krótko po oświadczeniu prezydenta, że wkrótce w nowej stolicy - na przedmieściach Kairu - zostaną wzniesione największy kościół i największy meczet w tym kraju.

Egipski urząd ds. fatwy odniósł się także do decyzji niektórych imamów, którzy, pod groźbą kary, zabronili swym wiernym składania chrześcijanom życzeń świątecznych. Stwierdzono, że składanie takich życzeń jest czymś naturalnym i muzułmanie nie powinni tego unikać.

Podkreśla się, że ostatnie decyzje „Domu Fatwy” mają na celu powstrzymanie rozprzestrzeniania się w Egipcie ekstremistycznego nauczania islamskiego i instrumentalnego wykorzystywania Koranu w kluczu dżihadystycznym.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Gość
    12.01.2017 08:50
    jeszcze trochę i uwierzę - chociaż w zasadzie jakiś kościółek może zaistnieć bo w Europie jak grzyby po deszczu stawiane są meczety . ot ironia losu chrześcijanie ( chociaż trudno mowić o chrześcijanach 0 pozwalają na budowę meczetów w Europie - dobra sprawa dla misjonarzy którzy już daleko wyjeżdżać nie muszą coby nawracać na wiarę . Ale pytanie po co nawracać skoro każda religia dobra - wniosek dzień paruzji się przybliżył bo nie ma kogo ewangelizować . wszyscy wierzymy w jakiegoś boga - tylko nieliczni jeszcze w Boga TrójJedynego . pozdrawiam .
  • Gość
    12.01.2017 11:09
    W sumie to wszyscy wierzymy w jakiegoś boga od wieków - nic się w tej materii nie zmieniło. Islam jest starszy niż chrześcijaństwo, judaizm też. Z tym nie sposób się kłócić. Z drugiej strony Pan Jezus - jak się zdaje - wiedział, kiedy się urodzić (upraszczając nieco tajemnicę Wcielenia). To, że Bóg w tajemnicy Wcielenia objawił się akurat w tym momencie historii wydaje się dość przemyślanym działaniem. Może więc nie jest aż takim problemem fakt istnienia inaczej wierzących? Pan Jezus, mówiąc "idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu" większy nacisk kładzie na sam fakt głoszenia (czyli dar z siebie głoszącego), niż na jego astronomiczne skutki... Czy to nie jest tak, że to my mamy trochę zaburzoną perspektywę, kiedy wydaje nam się, że Ewangelizacja tylko wtedy jest dobra, kiedy przynosi skutki?

    Wiem, "po owocach ich poznacie". Ale czy nie lepsze jest jedno soczyste, ekologiczne jabłko od skrzyni pryskanych papierówek? I to nie znaczy, że nie warto nawracać. Ale czy należy to czynić za wszelką cenę?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama