Dialog

W praktyce to postawa daleka od obojętności, pogardy czy relatywizmu.

Reklama

Dialog (po grecku dialegein – rozmawiać) najczęściej oznacza dyskusję, wymianę zdań między osobami o rożnych zapatrywaniach, prowadzoną w celu osiągnięcia porozumienia albo przynajmniej zbliżenia poglądów. Każda religia ma system własnych pytań i odpowiedzi, w dialogu religijnym chodzi więc o pogłębione zastanowienie się nad własnymi przekonaniami w kontekście interakcji z drugą stroną. W ostatnich latach słowo „dialog” uważa się za nadużywane do tego stopnia, że ze strony niechętnych mówi się nawet o „dialogolatrii”. Zastępowane jest słowem „spotkanie”.

W dokumentach kościelnych wyróżniono kilka form dialogu. Najważniejszy jest dialog jako postawa życiowa. Taki dialog codzienności – nie określając go tymi słowami – cicho i niestrudzenie praktykował ojciec Karol de Foucauld w Afryce. Nawiązał do tego świadectwa Jan Paweł II, przemawiając 26 listopada 1991 do biskupów Afryki Północnej. Powiedział, że podstawową intuicją „wielkiego Bożego człowieka z waszego regionu, ojca Karola de Foucauld” było ukazywanie Ewangelii „w sposób pracowity i ukryty, w milczeniu, kiedy Bóg jest obecny jak lekki powiew (1 R 19, 12)”, i zachęcił do kontynuowania tej drogi, „przykładając się przede wszystkim do dialogu życia i dzieł, w szczególności do dzieł miłosierdzia wskazywanych przez Ewangelię”.

Ów kolejny wspomniany dialog dzieł miłosierdzia oznacza wartościowe inicjatywy społeczne i kulturalne podejmowane wspólnie przez przedstawicieli rożnych religii najczęściej w organizacjach międzynarodowych. Pośród dzieł wyróżnianych w dokumentach jest też dialog doświadczenia religijnego – wspólne modlitwy, post czy pielgrzymki, jak te, które organizował Louis Massignon. Wymienić też zaraz należy dialog teologiczny, dziedzinę specjalistów, który również zainicjował Massignon. Nie można wreszcie pominąć dialogu monastycznego, choć w przypadku islamu jest on  bardzo ograniczony ze względu na brak struktur zakonnych w tej religii. Są jednak próby nawiązywania kontaktów z muzułmanami takimi jak sufi, których celem jest pogłębione życie duchowe.

Dialog w praktyce to postawa daleka od obojętności, pogardy czy relatywizmu. Nie chodzi w nim o zdawkową tolerancję, bycie miłym dla świętego spokoju. Nie jest to także przetarg czy negocjacje ani chęć narzucenia własnego zdania. Dialog to nie jest perswazja, namowa ani odradzanie czegoś z przytoczeniem odpowiednich argumentów. Dialog jest przeciwieństwem zacietrzewienia.

Trzeba zacząć od słuchania i odrzucenia pokusy wypaczania idei strony przeciwnej. Dialog zakłada odejście od przesądów, zadawnionych uraz, uczciwość w zaprezentowaniu swojego stanowiska i chęć zrozumienia drugiej strony. Nie może dotyczyć tylko specjalistów. Musi występować w stosunkach rodzinnych, w mieszanych małżeństwach. Dialog – co powtórzył ostatnio papież Franciszek w czasie sesji plenarnej Papieskiej Rady do spraw Dialogu Międzyreligijnego – nie oznacza rezygnacji z własnej tożsamości ani ustępstw w wierze. Wręcz przeciwnie – „prawdziwe otwarcie zakłada pozostanie wiernym swoim najgłębszym przekonaniom, jasną i radosną tożsamością” (adhortacja apostolska Ewangelii gaudium). Tymczasem innej religii boimy się z wielu względów. Zwykle jesteśmy ignorantami w zakresie treści owej religii (pisał o tym ojciec Karol de Foucauld), nie spotkaliśmy wyznawców innych systemów religijnych (na brak bliższych kontaktów także zwracał uwagę i widział w nich dużą przeszkodę w porozumieniu). Bywa, że obawiamy się rozmowy, bo sami nie jesteśmy zbyt pewni swoich przekonań. Do wyznawców innych religii powinniśmy podchodzić nie jak do rywali, ale jak do szukających Boga.

Trzeba wreszcie uznać, że tak muzułmanie, jak i chrześcijanie mogą pragnąć, żeby druga strona dzieliła ich wiarę.

Jak każdy, dobrze pojmowany dialog religijny i teologiczny wymaga wzajemności. Tymczasem dialog teologiczny z islamem ma ciągle charakter niesymetryczny. Naukowe badanie islamu i Koranu zostało zapoczątkowane przez Europejczyków i to oni do dzisiejszego dnia zdecydowanie przewodzą w tej dziedzinie. Nawet dobrze wykształceni muzułmanie niewystarczająco znają Ewangelię i chrześcijaństwo. Panuje opinia, że mimo wysiłków ze strony muzułmańskich zwolenników dialogu trudno uznać, żeby islam podjął wystarczające kroki w tworzeniu muzułmańskiej teologii religii niemuzułmańskich

*

Fragment pochodzi z książki Joanny Petry Mroczkowskiej „Bóg, islam i ojczyzna. Opowieść na stulecie śmierci Karola de Foucaulda” (Wydawnictwo Znak, Kraków 2017, s. 251-254).

 

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama