Bezradni wobec radykalizacji muzułmanów

Rządowe programy okazały się kompletnym fiaskiem.

Reklama

Francuzi są bezradni w obliczu radykalizacji muzułmańskiej młodzieży. Ani państwo, ani rodziny ani umiarkowani imamowie nie są w stanie powstrzymać tego procesu.

We Francji trwa aktualnie debata po ogłoszeniu w ubiegłą środę senackiego raportu o rządowych programach deradykalizacji młodzieży muzułmańskiej. Okazały się one kompletnym fiaskiem.

Radio Watykańskie poprosiło o komentarz w tej sprawie Davida Thompsona, który jako dziennikarz przebadał środowisko francuskich dżihadystów, którzy należeli do struktur Państwa Islamskiego na Bliskim Wschodzie, a następnie powrócili do Francji. Ich losom poświęcił on książkę „Les Revenants”.

Podkreśla on, że nie spotkał się on z ani jednym przypadkiem francuskiego islamisty, który zrezygnowałby ze swej ideologii po przejściu przez program deradykalizacji. „Znam natomiast takich, którzy po takim programie wyjechali na wojnę do Syrii” – przyznaje Thompson. Zauważa on, że bardzo trudno jest wpłynąć na poglądy młodych islamistów. Rodzina bardziej niż pomocą okazuje się tutaj czynnikiem wspierającym radykalizację. Do islamistów nie dociera też głos umiarkowanych muzułmanów, bo traktują ich jak zdrajców. Tym niemniej przypadki deradykalizacji się zdarzają, ale zawsze są one konsekwencją osobistego dojrzewania – podkreśla francuski dziennikarz. Zastrzega on jednak, że fiasko państwowych programów deradykalizacji nie jest jedynie problemem francuskim. Podobnie jest też w innych krajach – mówi David Thompson. 

„Nie znam ani jednego kraju, który mógłby się dziś pochlubić pozytywnymi rezultatami programów deradykalizacji czy demobilizacji islamistycznych ugrupowań. Pionierami na tym polu byli Brytyjczycy przed 10, 15 laty, którzy podjęli pracę wśród Pakistańczyków w ubogich dzielnicach Londynu. Bez powodzenia. Skala zjawiska się nie zmniejszyła, choć wielu dżihadystów wyruszyło na wojnę do Syrii. Arabia Saudyjska zawsze przechwalała się swoimi programami, a tymczasem okazuje się, że to głównie z tego kraju pochodzą dziś dżihadyści walczący na Bliskim Wschodzie. Wielu z nich przeszło przez program deradykalizacji. A zatem nie istnieje dziś na świecie żaden program czy metoda walki z radykalizacją islamskiej młodzieży, która by rzeczywiście sprawdzała się w praktyce” – podkreśla Thompson.

David Thomson zauważą, że słabym punktem wszelkich programów jest szczerość skruchy islamistów. Bardzo często pozorują oni jedynie zmianę postępowania, by odwrócić uwagę służb bezpieczeństwa. Było tak na przykład z zabójcą ks. Jacquesa Hamela w Rouen.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Gość
    26.02.2017 11:00
    "Les Revenants", to - o ile pamiętam jeszcze cokolwiek z języka francuskiego- ci, którzy powrócili. Jakim cudem ci, którzy walczą u boku państwa islamskiego, mogą swobodnie powrócić do Francji. Ani blokowanie wyjazdów (jak w Australii), ani zezwalanie na powrót nie są dobrym wyjściem. To powinno działać w jedną stronę - wyjeżdżasz, nie wracasz. Podejmujesz decyzję na całe życie. Jeśli spróbujesz wrócić z falą uchodźców, będziesz natychmiast deportowany. Ani łzy mamusi, ani osobiste zapewnienia o wewnętrznej przemianie ci nie pomogą. Ręczę, że to ostudziłoby wiele zapalonych głów.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama