Czyściec na Czerwonym Jeziorze

Aby zostać wpuszczonym do Czyśćca, trzeba mieć przynajmniej 15 lat i być sprawnym fizycznie. Dobrze jest też być odpornym przynajmniej na tyle, żeby nie przeziębić się od chodzenia przez kilka dni boso po kamieniach.

Reklama

To miejsce zdaje się leczyć ludzi – mówi o Czyśćcu św. Patryka jeden z opiekujących się miejscem franciszkanów. Zapewne z tego powodu udał się tam swego czasu sir Owen. Wojownik ten mimo spowiedzi u biskupa nie czuł się spokojny. Dostał pokutę, ale uznał ją za zbyt lekką po niegodnym i pełnym przemocy życiu, jakie prowadził. Poprosił o zgodę na pobyt w Czyśćcu. Innych odwodzono od tego pomysłu, tłumacząc, że mogą stracić życie. Owen przybył jednak na Station Island na jeziorze Lough Derg, gdzie znajdowało się wejście do jaskini prowadzącej do Czyśćca. Przez 15 dni i nocy modlił się i pościł o chlebie i wodzie. Po upływie tego czasu wszedł do groty. Zamknięto za nim właz.

W jaskini panowała całkowita ciemność. Po pewnym czasie Owen dostrzegł światło, które doprowadziło go do komnaty, w której znajdowali się mężczyźni w białych szatach. Pouczyli oni rycerza, jak obronić się przed złymi duchami, które zaraz spotka. Owen poszedł dalej i dotarł do miejsca, gdzie poddawano mękom dusze zmarłych. Jedne były przybite do ziemi gorącymi gwoździami. Inne, przywiązane włosami do podłogi, gryzły węże. Jeszcze innym palono ogniem te części ciała, którymi grzeszyły. Kolejne były zanurzone w rozgrzanym metalu. Jeden z diabłów wepchnął Owena do kotła, ten jednak wezwał imienia Zbawiciela i został uwolniony. Przeszedł do następnej komnaty, gdzie grzeszników męczono niewyobrażalnym zimnem. Rycerz pokonał wąski i stromy most biegnący nad rzeką smoły i dotarł do szklanej ściany ze złotą bramą zdobioną szlachetnymi kamieniami, za którą znajdował się raj. Mimo próśb i łez nie mógł zostać tam wpuszczony, dopóki żył. Wojownik wrócił na ziemię. Jak usłyszał, dzięki wizycie w czyśćcu został rozgrzeszony do końca życia, o ile nie popełni już ciężkiego grzechu.

Tyle mówi legenda, dzięki której w ślady sir Owena poszły setki tysięcy pielgrzymów.

Serce Irlandii

Jezioro Lough Derg znajduje się w hrabstwie Donegal w północno-zachodniej Irlandii. Malowniczo położone, ma ponad 9 km długości i blisko 7 km szerokości w najszerszym miejscu. Na Lough Derg znajduje się 46 wysp. Pielgrzymi odwiedzają jedną – Station Island.

Jak podaje Bożena Gierek, w czasach starożytnych jezioro i jego okolice musiały być miejscem sprawowania pogańskich kultów. Wprawdzie archeologia nie przynosi zbyt wielu informacji na ten temat, ale pamięć o przedchrześcijańskich czasach zachowała się w języku. Jedna z tutejszych skał nosi imię Krzesło Orzeczeń Druida. Według ustnych lokalnych przekazów, wyspy były ostatnim miejscem schronienia druidów, kiedy okoliczni mieszkańcy przechodzili na chrześcijaństwo pod wpływem misji św. Patryka.

Dziś na Station Island znajdują się, będąca pod opieką franciszkanów, bazylika św. Patryka i zajmujące prawie cały teren domy pielgrzymów. Choć nie ma już jaskini, w której zamknięto sir Owena, przybywa tu rocznie ok. 30 tys. pątników, by spędzić kilka dni na surowej pokucie. Zdecydowana większość przybyszów to Irlandczycy. Klasztor na wyspach leżących na Lough Derg miał założyć sam św. Patryk, pierwszy misjonarz i patron Irlandii. Wiadomo, że żyjący na przełomie wieków IV i V święty rzeczywiście przebywał w okolicach hrabstwa Donegal, choć nie ma pewności, czy dotarł na wyspy na tutejszym jeziorze. Pierwszym opatem klasztoru był św. Daveoc (zmarł w 516 r.).

Według legend, św. Patryk dopadł i zabił nad Lough Derg matkę demonów Corrę, którą wcześniej ścigał przez długi czas. Wizerunki Corry zachowały się na kamieniach znajdujących się na Station Island. Inna historia opowiada, że święty spotkał potwora. Zraniona przez pewnego rycerza bestia wiła się w boleściach na brzegu jeziora. Patryk najpierw głosił rannemu stworowi naukę Chrystusa, a potem kazał ukryć się na dnie Lough Derg i pozostać tam. Od koloru krwi bestii ma pochodzić nazwa miejsca – Czerwone Jezioro. Znane są też legendy tłumaczące pochodzenie samego Czyśćca św. Patryka. Według jednej z nich świętemu objawił się Chrystus, który pokazał mu ciemną jaskinię. Powiedział, że człowiek, który tam wejdzie, zobaczy męki grzeszników, a jeśli dobrze postępował, ujrzy także chwałę zbawionych. Inna legenda głosi, że Patryk po przybyciu na wyspę gorliwie się modlił, po czym narysował laską na ziemi koło. Otworzyło się ono, ukazując grotę wypełnioną płomieniami ognia. Na jej widok wielu ludzi uwierzyło. Patryk sporządził drzwi, którymi zamknął jamę. Obudował ją też murem. Odtąd wejścia pilnie strzeżono.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Gość
    01.04.2017 15:04
    Przydałoby się małe sprostowanie, mianowicie Św. Patryk był DRUGIM misjonarzem. Pierwszym był Palladiusz, który przybył do Irlandii, posiadając licentia apostolica (papieskie pozwolenie na ewangelizację pogan), udzielone przez papieża Celestyna I w V wieku. Św. Patryk kontynuował dzieło Palladiusza po jego śmierci w ok. 457-461 roku. Warto nadmienić, że Palladiusz był PIERWSZYM biskupem Irlandii.
  • Jacek
    08.04.2017 07:55
    Prosta i pouczająca nauka.Dziękuję.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama