Polacy przechodzą od „wiary dziedziczonej” do „wiary z wyboru”

Mimo tendencji spadkowych „katolicyzm Polaków należy do najbardziej żywotnych w świecie” - twierdzi ks. dr Wojciech Sadłoń.

Reklama

Czy w oparciu o przytoczone wcześniej dane mógłby Ksiądz cokolwiek powiedzieć o przyszłości katolicyzmu w Polsce?

- Polski katolicyzm jest stabilny. Jesteśmy w szczycie rozwoju polskiego katolicyzmu rozumianego jako instytucja. Po okresie wiosny lat 80., czasów prymasa Wyszyńskiego i walki z komunizmem, po okresie pontyfikatu Jana Pawła II - nastało katolickie lato nad Wisłą. Nigdy być może od momentu chrztu nie było tylu parafii katolickich, tylu księży i tylu zakonników w przeliczeniu na katolików, co dzisiaj. Katolicyzm jest wyraźnie obecny w przestrzeni publicznej. Widać to było wyraźnie w trakcie jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski. Do tego dochodzą media katolickie i zainteresowanie tematyką religijną w przestrzeni publicznej. Nawet bunt przeciwko religii i swoisty antyklerykalizm Polaków świadczy o żywotności katolicyzmu.

O stabilności polskiego katolicyzmu świadczą takie wskaźniki, jak deklaracje. Wciąż ok. 92% Polaków tak deklaruje. Stała jest też liczba osób deklarujących się jako niewierzące: 6–8%. Podobnie jest, gdy spojrzymy na ilość sakramentów: chrztów w porównaniu z urodzeniami jest powyżej 90%, bierzmowań -75 %, a sakramentów małżeństwa jest ok. 60 % w porównaniu do ilości związków cywilnych.

Oznacza to jednak, że wraz z upływem czasu polski katolicyzm będzie się starzał. Wraz ze starzeniem się księży, sióstr zakonnych, katechetów, mniejszej liczbie chrztów i pierwszych komunii, starzeć się będzie całe polskie społeczeństwo. Zmniejszające się praktyki religijne nie są oznaką tylko zmniejszającej się religijności, ale częściowo również zmniejszenia się dynamiki rozwoju polskiego społeczeństwa, swoistego nasycenia dobrobytem.

Warto w tym miejscu wspomnieć o istotnym związku pomiędzy katolicyzmem i moralnością. Bycie katolikiem oznacza w Polsce bycie przyzwoitym i dobrym człowiekiem. Nieco upraszczając, bycie ateistą jest podejrzane. Mimo niektórych kampanii z ostatnich lat, nie udało się rozerwać tych więzi. Widać to szczególnie w obrębie rodziny. Wiara nie tylko przez zwyczaje, takie jak wigilia, ale też coraz silniej przez katolickie ruchy małżeńskie i ruchy pro-life silnie kształtuje polską rodzinę.

To jest też siłą polskiego katolicyzmu, w porównaniu do innych krajów. Dlatego tak wielkim wyzwaniem dla naszego Kościoła jest adhortacja "Amoris laetitia". Polska stoi niejako pomiędzy dwoma perspektywami: protestanckim liberalizmem, czyli rozdzielaniem moralności i wiary, a wschodnim modelem integrującym przeżywanie wiary z moralnością.

O jakich wnioskach duszpasterskich możemy mówić patrząc na prowadzone przez ISKK badania?

- Z jednej strony warto patrzeć przez pryzmat duszpasterskiego planowania. Oczywiście Kościół nie realizuje swojego apostolstwa w sposób doskonały. Brakuje często ewangelicznego świadectwa wiary, zarówno ze strony księży i zakonników, jak i ze strony świeckich. Odpowiedzialność za Kościół wymaga, aby umieć dostrzec własne słabości i dokonać korekt prowadzonego duszpasterstwa.

Jednak nie chodzi tutaj tylko o odgórne planowanie. Wielkim zaniedbaniem polskiego Kościoła jest wciąż brak rozeznawania w naszych katolickich wspólnotach. Chodzi o namysł w parafiach, przede wszystkim przez parafialne rady duszpasterskie, w diecezjach, domach zakonnych i prowincjach, ale i też rodzinach katolickich nad tym, jakim zmianom podlegamy i jak w tych zmianach zachować i rozwijać wiarę.

Chodzi o takie rozeznawanie, które wychodzi z głębokiego przekonania, że każdy człowiek potrzebuje Boga. Jednak różne okoliczności i warunki życia przysłaniają mu Ewangelię i utrudniają prowadzenie życia duchowego. Chodzi o zrozumienie współczesnego człowieka.

Potrzeby religijne Polaków – z punktu widzenia antropologii – wcale nie zanikają, tylko się zmieniają. Zmieniają się idąc w kierunku wartości antropocentrycznych, zakładających, że człowiek i jego dobro jest nieodłącznym elementem chrześcijaństwa.

Ponadto, i to jest sprawa o kapitalnym znaczeniu, wiara w czasach współczesnych wymaga umiejętnego zagospodarowania wolności, jaką każdy człowiek dysponuje. A tymczasem wolność dziś zagospodarowuje się przede wszystkim w kierunku realizacji wartości związanych z pracą, dobrobytem i życiem rodzinnym, rozumianym jako wspólne spędzanie wolnego czasu i rozrywkę, a nie jako przekazywanie wartości wyższych. Jeśli więc mówimy o przyczynach spadku praktyk, to warto ukazywać ten element.

A na ile religijność Polaków przekłada się na ich poglądy moralne?

- Kwestie moralności ewoluują ku znacznie większemu indywidualizmowi. Coraz bardziej są one wynikiem osobistego, świadomego wyboru, a nie tylko odziedziczonego czy narzuconego systemu norm. Widać to wyraźnie w młodym pokoleniu, które zupełnie inaczej rozumie autorytety niż pokolenie ich rodziców, a jeszcze bardziej dziadków.

Zaledwie około co trzeci Polak akceptuje w pełni model nauczania moralnego Kościoła. Dramatycznie wygląda to np. w sferze etyki seksualnej, związanej np. z życiem przed ślubem czy antykoncepcją. W niektórych diecezjach 90% młodych, którzy przychodzą na kursy przedmałżeńskie, żyje ze sobą. Na tle tego trudnego obrazu, najbardziej pozytywną kwestią jest stosunek do aborcji, który ewoluuje ku zgodności z nauczaniem Kościoła.

Jakie wnioski płyną z tych badań, jeśli chodzi o duszpasterstwo młodzieży? Kościół przygotowuje się do mającego odbyć się jesienią Synodu Biskupów o młodzieży?

- Odpowiedź na to pytanie streszcza się w dużej mierze w tytule Synodu: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. Aby pomóc w tym młodym, potrzeba jest duszpasterstwa „inkluzywnego”. Chodzi tu o duszpasterstwo, które daje przestrzeń do osobistego zaangażowania, duszpasterstwo, które tworzy więzi, nie tylko duszpasterza z młodymi, ale i młodych między sobą.

Nie sprawdza się model duszpasterstwa odgórnego, gdzie relacje są formalne. Dzisiejsza młodzież potrzebuje zaangażowania, potrzebuje osobistych kontaktów, więzi i komunikacji między sobą. Franciszkowe apele o „towarzyszenie” pokrywają się z tym, o czym mówią nasze badania socjologiczne.

Dzisiejsza młodzież jest bardzo relacyjna, szuka tych relacji, jest bardzo otwarta i komunikatywna. I to jest ta przestrzeń do zagospodarowania w pracy duszpasterskiej. Stąd potrzeba duszpasterzy otwartych i gotowych do dialogu. Kościół, jeśli chce odpowiedzieć na wyzwania, jakie dziś stawia młodzież, musi się tego uczyć. Bardzo ważna rola w duszpasterstwie młodych przypada też różnorodnym ruchom i wspólnotom, a nie wypełni jej wyłącznie „usługowe” duszpasterstwo parafialne, w którym do Kościoła przychodzi się tylko po religijną usługę.

Dziękujemy za rozmowę.

Dorota Abdelmoula i Marcin Przeciszewski

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama