Szaleństwo chrześcijan

Szaleństwo chrześcijan to pierwsza pozycja z nowej serii Biblioteka Historii Kościoła. Książka prezentuje reakcje świata pogańskiego broniącego się przed chrześcijaństwem zdolnym wstrząsnąć podstawami cesarstwa rzymskiego.

Reklama




Fragment z książki "Szaleństwo chrześcijan", Wydawnictwo WAM, luty 2007


Książkę można kupić w księgarni Wydawnictwa:
http://ksiazki.wydawnictwowam.pl/


Rozdział V
Epiktet
POZORNA CNOTA I ETHOS BEZ ROZUMU


Myśl Epikteta, niewolnika i filozofa stoickiego żyjącego na przełomie I i II wieku, jest nam znana dzięki historykowi Flawiuszowi Arrianowi, który uczęszczał na jego lekcje i wpadł na szczęśliwy pomysł ich spisania. W ten sposób powstały Diatryby (lub Dysertacje), ścisłe odzwierciedlenie myśli Epikteta, o ile uczeń spisał – jak sam twierdzi – tak wiernie, jak to tylko możliwe, słowa i opinie, które usłyszał od mistrza:
Arrian pozdrawia Lucjusza Gelliusa.
Nie skomponowałem diatryb Epikteta, jak można byłoby skomponować pisma tego rodzaju, ani ich ja sam nie opublikowałem; w rzeczy samej twierdzę, że wcale ich nie stworzyłem. Ale wszystko to, co od niego usłyszałem, starałem się oddać wiernie, na ile to możliwe, słowo po słowie, aby zachować dla siebie na przyszłość wspomnienie jego sposobu myślenia i jego prostotę w języku. Dlatego też te pisma, naturalnie, przedstawiają się jako spontaniczny dialog i nie mają formy redakcji przeznaczonej dla publiczności. […] Kiedy mówił, jasne było, że niczego innego nie miał na względzie, jak tylko poruszyć dusze słuchaczy ku wyższym ideałom. […] Niech wiedzą ci, w których ręce one wpadną, że kiedy sam Epiktet wymawiał te słowa, kto tego słuchał musiał poczuć wszystkie te uczucia, jakie on chciał w nim wzbudzić(41).

Informacje na temat życia Epikteta, jakimi dysponujemy, są skąpe i niepewne chronologicznie. Wystarczają one jednak, aby dostarczyć nam obrazu ruchliwego życia, w którym nie brakowało filozofowi okazji do zapoznania się z chrześcijańskimi i żydowskimi środowiskami religijnymi. Urodził się około roku 50 w Hierapolis we Frygii, mieście słynnym z kultu Kybele, należącym do najświetniejszych ośrodków tego regionu. Końcowy fragment Listu do Kolosan, zawierający zwyczajowe pozdrowienia i życzenia pomyślności, świadczy o istnieniu wspólnoty chrześcijańskiej w rodzinnym mieście Epikteta(42).
W młodym wieku, jako niewolnik, filozof zostaje wywieziony do Rzymu i trafia do domu Epafroditusa, wyzwoleńca Nerona. Być może jest to ta sama postać, której Józef Flawiusz, autor słynnego dzieła o świecie żydowskim, dedykuje swoje ostatnie pisma. Odniesienia do judaizmu są zresztą obecne, choć bez szczególnego zaakcentowania, w samych Diatrybach(43). Jak czytamy u Swetoniusza44, Epafroditus, sekretarz Nerona, być może pomógł władcy w popełnieniu samobójstwa, i za to został skazany na śmierć przez Domicjana. Ta informacja może mieć znaczenie dla zrozumienia, dlaczego Epiktet popadł w niełaskę za panowania tego właśnie cesarza.
Po roku 69, jak można wyczytać z samych Diatryb45, Epiktet, zapewne za zgodą Epafroditusa, zaczyna uczęszczać na lekcje Musonia Rufusa(46). Nie mamy całkowitej pewności co do daty, ale w pewnym momencie Epiktet, po wyzwoleniu przez swojego pana, sam zaczyna nauczać stoicyzmu w Rzymie. Przysparza mu to od początku licznych i poważnych trudności(47). Około roku 90, w wyniku rozporządzenia Domicjana nakazującego filozofom opuszczenie Miasta, Epiktet osiedla się w Nikopolis w Epirze, gdzie otwiera cieszącą się wielką sławą szkołę filozoficzną, do której napływa młodzież i słuchacze z całego ówczesnego świata. Tam też najprawdopodobniej zakończył swój żywot. Nie mamy pewności co do dokładnej daty, lecz wiemy, że przypadało to na panowanie Hadriana. Wiemy natomiast o spotkaniu filozofa z cesarzem, który darzył myśl frygijską wielką estymą. Nikopolis jest w czasach Epikteta stolicą prowincji ustanowionej przez Augusta dla uczczenia zwycięstwa pod Akcjum. W Liście do Tytusa znajdujemy wzmiankę, że było ono także siedzibą wspólnoty wierzących(48).
Nie powinno więc dziwić, że w dziele tego wielkiego stoika możemy znaleźć wzmianki o chrześcijanach, nazywanych „Galilejczykami”, zgodnie z dość rozpowszechnionym wśród pogan zwyczajem językowym(49). Jest to bardzo ciekawy fragment Diatryb, w którym dyskutowana jest wolność od lęku, aphobia. Warto przytoczyć ten dość d ługi passus, a przynajmniej jego najistotniejsze części:
Co czyni tyrana straszliwym? – Zbrojne zbiry – odpowiadają – ich miecze oraz pachołki czatujący na warcie przed jego komnatą i zabraniający ludziom dostępu. – A zatem jaka jest tego przyczyna, że dziecko nie czuje strachu przed tyranem, kiedy je się do niego przyprowadzi, choćby nawet ten tyran był zewsząd otoczony zbrojnymi zbirami? Może ta jest przyczyna, że dziecko nie zdaje sobie sprawy, co to takiego są zbrojne zbiry? No dobrze, ale kiedy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, co to są zbrojne zbiry, i że noszą oni przy sobie miecze, lecz właśnie w tym celu zbliża się do tyrana, ponieważ pragnie śmierć ponieść przy pierwszej lepszej sposobności i o to tylko się stara, żeby ktoś inny gładko i sprawnie tę śmierć mu zadał, to może taki lęka się zbrojnych zbirów? – Ani, ani. Bo przecież on pragnie akurat tego, przez co owe zbrojne zbiry są straszne. – A jeśli znów ktoś, na równi nie będąc skory ani żyć, ani umierać, ale na wszystko się godząc, co tylko los zdarzy, zbliża się do tyrana, to cóż stoi mu na przeszkodzie, żeby bez żadnej obawy ku niemu się zbliżył? – Nic zgoła. – A jeśli znowu znajdzie się ktoś, który w takim stosunku pozostaje do swego mienia, w jakim tamten do swego ciała, do dzieci, do żony, i który, jednym słowem, czy to pod wpływem szaleństwa, czy też rozpaczy jest w takim nastroju ducha, że za nic zgoła nie poczytuje sobie tego, czy ma te dobra, czy ich nie ma; jeżeli podobnie jak dzieci, które bawiąc się glinianymi skorupami, pochłonięte są samą zabawą, a o skorupy nie dbają wcale, tak samo i on, do rzeczy zewnętrznych nie przywiązując żadnej wartości, lubi bawić i zajmować się nimi, to jakiż wreszcie tyran albo jakież zbrojne zbiry, albo jakież miecze grozę w nim wzbudzą?
A zatem skoro niejeden pod działaniem szaleństwa, a także przyzwyczajenia, może zajmować wobec tych rzeczy taką postawę jak Galilejczycy, to czyż pod działaniem rozumu i dowodzenia nie może nikt dojść do zrozumienia tego, że bóg stworzył wszystko, co się na świecie znajduje, jak również i wszystek ten świat, a stworzył go jako niezależną i samą dla siebie istniejącą całość, poszczególne natomiast jego części – wprzągł w służbę dla pożytku owej całości? I oto żadnym istotom nie dał on możliwości poznania swoich rządów nad światem, lecz tylko stworzenie rozumne otrzymało siły i środki pomocne do rozumienia tych wszystkich faktów, że mianowicie jest ono częścią, a jednocześnie – jaką jest częścią całości, oraz że słuszną jest rzeczą, aby część ustępowała pierwszeństwa całości. Ponadto, ponieważ owo stworzenie rozumne jest z natury szlachetne, wielkoduszne i wolne, zdaje sobie ono dobrze z tego sprawę, że jedne rzeczy, mające z nim związek, są od niego zależne, i co za tym – wyjęte spod konieczności, drugie przeciwnie – są zależne od innych, i co za tym – poddane konieczności. Wyjęte spod konieczności są rzeczy zależne od wolnej woli, poddane natomiast konieczności – niezależne od wolnej woli. […] Jeśli ktoś przepoi się takimi zasadami, to co mu przeszkodzi żyć sobie spokojnie i beztrosko, w pogodnym oczekiwaniu tego wszystkiego, co się dopiero przydarzyć może, a w cierpliwym znoszeniu tego wszystkiego, co się już przydarzyło. […] „Ale nadeszła już chwila, że musisz umrzeć”. – Dlaczego powiadasz, że muszę umrzeć? Tylko nie ubieraj tej sprawy w szatę tragiczną, ale powiedz po prostu: Nadeszła już chwila, żeby materia rozpadła się na pierwiastki, z których była złożona. I co w tym strasznego? I co przez to na świecie obróci się w nicość? I co się przez to stanie nadzwyczajnego albo niedorzecznego? Czy z tych właśnie powodów jest tyran straszliwy? Czy dlatego, jak ludziom się zdaje, jego straż przyboczna nosi długie i ostre miecze? Niech sobie inni tak myślą! Ja jednak to wszystko dokładnie rozważyłem. Nade mną nikt nie ma władzy. Zostałem przez boga obdarzony wolnością, znam jego przykazania, nikt mnie już nigdy nie zdoła uczynić niewolnikiem, mam ja orędownika, jakiego trzeba, mam ja i sędziów, jakich trzeba(50).


41) Epistula Arriani ad L. Gellium 1-3; 5; 7.
42) Por. Kol 4, 12-13.
43) Por. Diatryby (Dissertationes) I, 11, 12-13; I, 22, 4; II, 9, 19-21, Warszawa 1961.
44) Domicjan (Domitianus) 14, 9; por. także Nero 49, 5.
45) Por. Diatryby I, 7, 32.
46) Filozof stoicki urodzony w Bolsenie i cieszący się w tym okresie wielką renomą.
47) Por. Diatryby II, 12, 17-25.
48) Por. Tt 3, 12.
49) Jest to opinia przeważającej większości krytyków. Nie brak jednak badaczy judaizmu głoszących hipotezę, że filozof ma tu na myśli jakąś bliżej nieokreśloną grupę żydowską tej epoki.
50) Epiktet, Diatryby (Encheiridion) IV, 7, 1-8.12.15.25.16-17.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama