Szwajcarski islam

Nie da się przed islamem zamknąć drzwi Europy. Nie ma też takiej potrzeby, gdyż przykład wspólnot muzułmańskich w Szwajcarii pokazuje, że religia ta, tradycyjnie uważana za wrogą chrześcijańskiej Europie, potrafi znaleźć w niej pokojową gościnę.

Reklama

Dziś, w dobie terroryzmu, relacje między rodowitymi Europejczykami a ich muzułmańskimi sąsiadami podszyte są nieufnością i lękiem, które po obu stronach skutkują często przemocą. (...) Po zamordowaniu przez islamskiego fanatyka holenderskiego reżysera Theo van Gogha, który w jednym z filmów skrytykował traktowanie kobiet w islamie, zniszczono w Holandii dwa meczety i szkołę muzułmańską. To tylko jeden z drastycznych przykładów ukazujących wielkie napięcie między Europą a coraz liczebniejszą na jej terenie ludnością muzułmańską — populacja muzułmanów w Europie potroiła się przez ostatnie 30 lat, głównie z powodu napływu imigrantów z Afryki Północnej, Turcji, Pakistanu i Bangladeszu.

To wszystko sprawia, że coraz bardziej palące staje się pytanie o możliwość integracji rozumianej jako włączenie muzułmanów w życie społeczne kraju przy zachowaniu ich tożsamości religijnej i kulturowej. Skala tego problemu to wielka nowość w najnowszych dziejach Europy. Jak podkreśla francuski socjolog Patrick Weil: „Pierwszy raz od długiego czasu musimy pokazać, że potrafimy przyjąć i zaakceptować religijną różnorodność”.

Koń trojański w Europie
Wielu Europejczyków ogarnia strach, że Europa straci swój chrześcijański charakter, szczególnie w perspektywie przyjęcia 83–milionowej Turcji do Unii Europejskiej. Mnożą się opinie mówiące o powolnej islamizacji Europy — podkreśla się na przykład, że wkrótce Amsterdam i Rotterdam staną się miastami z europejską mniejszością.

Dziś muzułmanie stanowią około 5% populacji Europejczyków. Część z nich nie wyznaje w ogóle islamu, choć wychowywali się w kulturze islamskiej i, jak podkreśla Tariq Ramadan w książce "To Be a European Muslim", mieszkając teraz w Europie, mają możliwość odczytania swojej tradycji w nowym świetle.
Trudno mówić o europejskim islamie, gdyż różne kraje Europy są pod względem socjologicznym i historycznym nieporównywalne. Francja ze względu na swą kolonialną przeszłość ma ponad 150–letnie doświadczenia w kontaktach z muzułmanami z Afryki Północnej. Niemcy zaczęli je zdobywać w latach 60. dzięki napływowi ludności tureckiej. Całkiem różne jest doświadczenie Brytyjczyków, wśród których osiedlali się głównie Pakistańczycy. Jeszcze inaczej przedstawia się kwestia obecności islamu na Bałkanach.

Największym problemem w procesie integracji muzułmanów w Europie jest istnienie islamskiego terroryzmu, który sprawia, że wszyscy muzułmanie muszą zmagać się z podejrzeniami o sprzyjanie działaniom terrorystycznym lub ciche ich akceptowanie. Z tego powodu rządy wielu krajów utrudniają muzułmanom normalne funkcjonowanie w ich krajach. Tim Winter, nawrócony na islam Brytyjczyk wykładający na uniwersytecie w Cambridge podkreśla: „Nie jest ksenofobią, że Europejczycy martwią się radykalizacją islamu, ale nie jest do zaakceptowania, iż twierdzą, że islam nie może zaadaptować się w Europie”.

Wiele obaw wypływa też ze strony chrześcijan różnych wyznań, którzy widzą w islamie, będącym podobnie jak chrześcijaństwo religią misyjną, zagrożenie dla wiary w Europie. Problem spotkania z islamem na gruncie religijnym domaga się wyważonego dialogu międzyreligijnego, który potrwa jeszcze dziesiątki lat. Taki dialog jest możliwy i nie powoduje on utraty chrześcijańskiej tożsamości — świadczy o tym postawa Jan Pawła II wobec islamu, którą można by krótko streścić w słowach: „Nie lękajcie się!”. Jako pierwszy z papieży ucałował on Koran, przekroczył w Damaszku próg meczetu i przemawiał w Casablance do młodzieży muzułmańskiej. Mówił wtedy: „Abraham jest dla nas tym samym wzorem wiary w Boga, poddania Jego woli i zawierzenia Jego dobroci. Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga żywego, Boga, który stwarza świat i prowadzi swoje stworzenie do doskonałości”.
Istnieje także skrajna teza głosząca, że wspólnoty muzułmańskie są w Europie koniem trojańskim dla islamskiego fanatyzmu. Zwolennicy tego poglądu podkreślają, że mówienie o „europejskim islamie” jest słownym wybiegiem, który ma zakrywać prawdziwe oblicze wojującej religii. Jednak sprowadzenie islamu do totalitaryzmu w wydaniu ajatollaha Alego Chamenei czy Osamy ben Ladena to zbyt jednostronne potraktowanie bogactwa tej religii. Czy bowiem islamski terroryzm jest jedyną odpowiedzią na kontakt islamu ze współczesnością? Przykład wielu krajów europejskich, a szczególnie Szwajcarii pokazuje, że tak nie jest.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama