Męczeństwo jest łaską

Tygodnik Powszechny 12/2010

Pojęcie wolności religijnej nie jest powszechnie przyjęte. Chrześcijaństwo zakłada wolność w opowiedzeniu się po stronie Chrystusa, nie może być religią przymusu. W innych religiach nie zawsze tak jest, więc konflikt jest nieunikniony.

Artur Sporniak: W XX wieku 45 mln chrześcijan zginęło tylko dlatego, że byli chrześcijanami...

Abp Henryk Hoser: Wiek XX to stulecie dwóch wojen światowych, które trwały w krajach chrześcijańskich i walczyli w nich chrześcijanie. Stąd bilans jest tak ciężki. Nie jest dla chrześcijan kartą chwalebną to, że ideologie totalitarne wyrosły wśród nich i zostały później skierowane przeciwko nim. Natomiast kiedy mówimy o męczeństwie, musimy widzieć to w sposób bardziej specyficzny – jako cierpienie i śmierć ludzi, którzy zostali zamordowani w jakiejś mierze w związku z tym, że są chrześcijanami. Nie chciałbym stawiać znaku równości między męczennikiem a tym, kto cierpi. Męczennik to osoba, która wierzy i przyjmuje konsekwencje tej wiary w różnych sytuacjach – a przez to staje się świadkiem Chrystusa także w sytuacjach zagrażających życiu.

Również śmierć poniesiona w pełnieniu misji była zawsze rozumiana jako męczeństwo. Przypomnę pięciu braci męczenników z Międzyrzecza: zginęli w napadzie rabunkowym, ale zostali męczennikami ze względu na to, że dokonało się to w czasie pełnienia misji ewangelizacji Polski. Nie zginęliby, gdyby jej nie pełnili. Zakładali taką możliwość, że ryzykują życiem dla Chrystusa.

Mówi się, że chrześcijaństwo wyrosło na posiewie krwi męczeńskiej. Czy to także dzisiaj ma znaczenie?

Ma. Dlatego, że męczennicy są przykładami ludzi integralnie wierzących i wzorami, które pociągają. To oni zwyciężyli, nie ich prześladowcy. Zwyciężyli w pamięci następnych pokoleń, ale też w człowieczeństwie. Stali się jego rzecznikami i obrońcami wiary, że człowiek jest zdolny do rzeczy wielkich i świętych. Ratowali obraz człowieka w historii.

Ale takie świadectwo nie musi być związane z chrześcijaństwem czy w ogóle z religią. Jan Paweł II na Słowacji nazwał męczennikami protestantów, którzy zginęli z rąk katolików podczas wojny 30-letniej.

Chodzi o ludzi, którzy dają życie w obronie godności. Za to, co nazywamy wartościami, a czego nie można się wyzbyć, by nie pomniejszyć tego, kim człowiek powinien być. Męczennik to człowiek, który jest na straży szlachetności bycia człowiekiem.

Męczeństwo źle rozumiane może prowadzić do fanatyzmu. W Nigerii mordy na muzułmanach doprowadziły w odwecie do rzezi 500 chrześcijan. Zło rodzi zło. A męczennicy są po obu stronach.

Mówimy o pojęciu męczeństwa ściśle chrześcijańskiego, które jest wynikiem wiary i miłości do Chrystusa, i przełożeniem jej na ofiarę życia. W innych sytuacjach można mówić o jakiejś formie męczeństwa, która jest walką o godność człowieka, o jego wielkość, prawdę o nim jako o bycie najwyższym na ziemi. Stąd każdy, kto niewinnie traci życie, jest ofiarą zasługującą na uznanie. Krzywda wyrządzona człowiekowi przez odebranie mu życia jest zbrodnią najwyższą. W sumie los katów jest zawsze gorszy – są wspominani jako ci, którzy zaprzeczyli człowieczeństwu.

Sokrates mówił, że lepiej być ofiarą niż katem. Chrześcijaństwo mówi więcej: w bezbronności ofiar objawia się moc Boga.

Męczeństwo jest łaską. Ci, którzy chcą być męczennikami, na ogół nimi nie zostają. I odwrotnie. To problem często zauważany, że męczennikami stawali się ludzie, których nic na pozór nie przygotowywało do oddania życia za wiarę. Męczeństwo nie jest zaprogramowane, ale wiąże się z gotowością przyjęcia takiej ewentualności. Nie można być zawodowym męczennikiem. Bo w męczeństwie jest wewnętrzna prawda świadczenia o tym, w co wierzę i co kocham.

Podpis Boga?

Możemy tak powiedzieć, bo męczeństwo jest w jakimś sensie identyfikacją z cierpieniem i śmiercią Chrystusa, która jest aktem najwyższej miłości ze strony Boga. Sakralność takiej ofiary znajduje tu swe uzasadnienie. Dlatego męczeństwo jest łaską. Ale to nie musi być zawsze męczeństwo zakończone dramatycznie, wylaniem krwi. Św. Joanna de Chantal mówiła o męczeństwie na co dzień. O cierpieniu, które wynika z wierności. Stawianiu czoła wszystkim przeciwnościom, jakie stoją na drodze człowieka, który konsekwentnie wierzy i kocha. Żyły tym św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Matka Teresa z Kalkuty.

W latach 1994-96 Ksiądz Arcybiskup był wizytatorem w Rwandzie. To był czas pogromów. Odczuwało się atmosferę grozy?

Tak, to wisiało w powietrzu. Przyjechałem do Rwandy w momencie, kiedy nie było tam już walk frontowych, ale wciąż istniało niebezpieczeństwo śmierci z rąk uzbrojonych band.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama