Synod o postawie wobec islamu

Biskupi Bliskiego Wschodu nie są zgodni, co do stanowiska jakie powinien zająć Kościół wobec muzułmanów – wynika z wczorajszej debaty podczas Zgromadzenia Specjalnego Synodu Biskupów dla Bliskiego Wschodu, które obraduje od niedzieli w Watykanie.

Reklama

W dyskusji w obecności Benedykta XVI doszło do rozbieżności zdań na temat, czy chrześcijanie na Bliskim Wschodzie powinni po prostu „kochać“ wyznawców islamu, czy również „z nimi dyskutować“. Jeden z uczestników wezwał wprost po arabsku: „Koniec z pochylonym czołem chrześcijan w krajach arabskich”. Inni sprzeciwiali się tej opinii. Wczorajszej wieczornej debacie z udziałem 150 ojców synodalnych i ekspertów jaka miała miejsce w auli synodalnej przysłuchiwał się Benedykt XVI. W obradach bez obecności kamer rozmawiano wiele miejsca poświęcono konkretnym propozycjom takiego zdefiniowania „głoszenia Ewangelii”, aby muzułmanie nie odebrali tego jako próby nawracania ich na chrześcijaństwo.

Rozmawiano o „jedności w różnorodności“ i wszystkimi związanymi z tym tematem napięciami. Jeden z uczestników pytał, jak współpracować ze sobą w mieście, w którym jest kilku biskupów katolickich różnych rytów. Inny zaproponował, aby skupić się nad wypracowaniem jednej arabskiej wersji modlitwy „Ojcze nasz“. Taka wersja już istnieje ale nadal nie jest powszechnie znana.

„Nasi wierni życzą sobie jednego terminu obchodów świąt Wielkanocnych“ – mówił jeden z uczestników i zwrócił się wprost do papieża: „Prosimy Ojcze Święty – podejmijmy wspólne wysiłki, aby ustanowić jedną datę!”

Do różnicy zdań doszło podczas dyskusji na temat, czy Kościół w arabskim kraju wystarczająco troszczy się o pracujących w nim pracowników z zagranicy, zazwyczaj pochodzących z innych środowisk religijnych i tradycji kościelnych. Jeden z dyskutantów zwrócił uwagę, że wielu z obecnych na synodalnej auli to potomkowie rodzin migrantów. „Na podstawie jakiego prawa Kościół przeciwstawia się emigracji chrześcijan z Bliskiego Wschodu?“ – pytał.

Irytację części uczestników dyskusji wywołało sformułowanie kierownictwa Synodu, że „powinno się kochać muzułmanów a nie dyskutować z nimi”. Pytano: Kiedy w ostatnich stuleciach muzułmanie byli niekochani? Czy chrześcijanie nie przelewali krwi za swoich muzułmańskich braci? I jakie mamy za to podziękowanie? Dlaczego chrześcijanie w wielu regionach Bliskiego Wschodu muszą chodzić z pochylonym czołem? Gdzie są traktowani z respektem? Czy Chrystus nie kochał ludzi ze swego otoczenia, ostro z nimi dyskutując i to z podniesionym czołem?

Uczestnicy podkreślali otwarty i przyjacielski ton dyskusji. Benedykt XVI przysłuchiwał się jej nie zabierając głosu.

Dzisiaj obrady będą się toczyć w dziesięciu grupach roboczych. Będzie rozważana m. in. kwestia „nowego sposobu posługi Piotra”, tak aby była ona ekumenicznie do zaakceptowania. Ponadto przedstawiciele Kościołów Wschodnich będą dyskutować m.in. na temat duszpasterstwa wśród migrantów na Bliskim Wschodzie.

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • katolik
    13.10.2010 12:44
    A nawracaniem się zajmą Świadkowie Jehowy???
    "Mniemasz, że żyjesz, a umarłym jesteś" Ap 3:1
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
  • Viator
    14.10.2010 11:57
    Myślę, ze dialog z islamem trzeba prowadzić z podniesionym czołem. Na pewno. Można być delikatnym, ale bez przesady. Mamy się zgadzać na to, że za przejście na chrześcijaństwo ma grozić śmierć? Trzeba im jasno powiedzieć, ze pozwalając chrześcijanom żyć nie robią żadnej łaski. A za zabijanie niewinnych trafią do piekła.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama