Na 5 marca warszawski sąd wyznaczył kolejną rozprawę w procesie europosła Grzegorza Brauna dotyczącą m.in. zgaszenia gaśnicą świec chanukowych w Sejmie w 2023 r. oraz skierowania strumienia gaśnicy na kobietę. Wtedy planowane jest przesłuchanie pokrzywdzonej. W poniedziałek Braun kontynuował wyjaśnienia.
Na marzec sąd zaplanował łącznie trzy rozprawy w tej sprawie. Podczas poniedziałkowej rozprawy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe - drugiej w tym procesie - Braun kontynuował składanie wyjaśnień, rozpoczętych jeszcze w grudniu ub.r., gdy proces się zaczął.
Wyjaśnienia oskarżonego w pierwszej kolejności odnosiły się do zarzutu zgaszenia gaśnicą świec chanukowych w Sejmie w grudniu 2023 r. oraz skierowania strumienia z gaśnicy na jedną z uczestniczących w uroczystości kobiet. Europoseł mówił, że działał wtedy w stanie "wyższej i najwyższej konieczności". Jak dodał, "rachunek jest prosty", ponieważ swoim działaniem bronił dobra, jakim jest "państwo polskie" i "majestat Rzeczypospolitej". Ocenił, że "zarzuca mu się napaść w sytuacji, gdy sam został napadnięty" przez pokrzywdzoną.
Po około 45 minutach wyjaśnień Braun poinformował sąd, że o godz. 12 będzie musiał przerwać i opuścić rozprawę, ponieważ musi wyjechać do Brukseli w związku z wykonywaniem obowiązków europosła. Sędzia Maciej Brzostko ocenił, że obowiązki poselskie nie stanowią wystarczającej przyczyny do odroczenia rozprawy, która miała potrwać do godzin popołudniowych. W związku z tym - jak powiedział sędzia - opuszczenie przez europosła posiedzenia sądu będzie równoznaczne z rezygnacją ze składania wyjaśnień.
Na prośbę oskarżonego o możliwość naradzenia się z obrońcami, sąd zarządził przerwę, po której europoseł złożył wniosek o przerwanie rozprawy i jej odroczenie. Obrona poparła wniosek europosła i zaznaczyła, że harmonogram prac Parlamentu Europejskiego został przedstawiony sądowi na posiedzeniu organizacyjnym, jeszcze przed rozpoczęciem procesu. Obrona zaapelowała także o wyznaczanie terminów kolejnych posiedzeń w zgodzie z tym harmonogramem.
Oskarżający w sprawie prok. Artur Wańdoch oponował wskazując, że wszyscy są równi wobec prawa, a podawane przez europosła okoliczności nie uzasadniają jego wniosku. Wraz z oskarżycielami posiłkowymi wnosił więc o jego nieuwzględnienie.
Sąd nie uwzględnił wniosku Brauna. - Obowiązek świadczenia pracy nie stanowi wystarczającego usprawiedliwienia nieobecności w sądzie, co dotyczy obywatela Polski niezależnie od pracy, którą świadczy - wskazał sędzia. Uzasadniając swoje postanowienie, sędzia Brzostko dodał na marginesie, że ostatnie samoloty z Warszawy do Brukseli odlatują po godz. 18 i 20 - w związku z czym europoseł nie musi opuszczać sądu o tak wczesnej porze.
Braun kontynuował więc składanie wyjaśnień, po czym ponowił prośbę o wyznaczenie kolejnego terminu rozprawy - znów powołując się na konieczność wylotu do Brukseli. Sąd wyznaczył te terminy na 5, 13 i 19 marca. Sędzia Brzostko poinformował także, że zgodzi się na rozwiązanie kompromisowe: jeżeli europoseł jeszcze przez jakiś czas będzie w poniedziałek kontynuował składanie wyjaśnień, sąd zezwoli mu na ich dokończenie podczas następnego posiedzenia.
Europoseł kontynuował więc swoje wyjaśnienia jeszcze przez około godzinę. Wypowiedział się m.in na temat stanowiących kolejny z zarzutów zajść w budynku Narodowego Instytutu Kardiologii w 2022 r., gdy w czasie pandemii wszedł do szpitala z grupą osób - żadna z nich nie miała maseczek - a następnie wtargnął na spotkanie dyrekcji placówki i miał zaatakować jej dyrektora, dr. Łukasza Szumowskiego.
Stwierdził, że tego dnia dr Szumowski naruszył jego nietykalność cielesną. Wyjaśniał także, że nie wtargnął wtedy na teren Instytutu, a "przybył (tam) w trybie interwencji poselskiej" na prośbę jego pracowników.
Europoseł odniósł się również do zarzutu związanego z wyrzuceniem do kosza choinki bożonarodzeniowej w Sądzie Okręgowym w Krakowie w 2023 r. Jak mówił, uznał znajdujące się na bombkach emblematy za m.in. "obrażające powagę wysokiego sądu" oraz jego uczucia religijne. - Przejściowo, niestety na krótko, ale przywróciłem stan powagi sądu w SO w Krakowie - stwierdził Braun.
Poniedziałkowa rozprawa, która rozpoczęła się o godz. 9. zakończyła się po godz. 13. Na kolejnej, poza zakończeniem składania wyjaśnień przez Brauna, zaplanowano przesłuchanie pokrzywdzonej kobiety, na którą europoseł skierował w Sejmie strumień gaśnicy.
Prokuratura informowała latem, gdy akt oskarżenia wpłynął do sądu rejonowego, że zarzuty dotyczą m.in. wydarzeń w Sejmie z 12 grudnia 2023 r., w tym "zgaszenia przy użyciu gaśnicy zapalonych świec w świeczniku Chanuki", czym Braun "obraził uczucia religijne wyznawców judaizmu". Ponadto Braun - jak przekazywała prokuratura - w związku z podjętą wtedy przez jedną z uczestniczących w uroczystości kobiet "interwencją na rzecz ochrony porządku publicznego, kierując w stronę pokrzywdzonej strumień gaśnicy z substancją proszkową", naruszył jej nietykalność cielesną oraz "spowodował u niej lekki uszczerbek na zdrowiu".
Inny wątek, poza wydarzeniami w SO w Krakowie i Narodowym Instytucie Kardiologii, odnosi się do zdarzeń w Niemieckim Instytucie Historycznym w 2023 r., gdzie Braun miał uszkodzić mienie, w tym m.in. mikrofon, i zablokował wtedy wykład prof. Jana Grabowskiego o Holokauście.
Łącznie akt oskarżenia zawiera siedem zarzutów, a niektóre z nich są zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności.
Ewa Fiutka (PAP)