W Izraelu ogłoszono w poniedziałek powstanie pierwszej niezależnej partii politycznej reprezentującej druzów. Ugrupowanie może liczyć na ok. 2,5 mandatu w Knesecie. Założyciele zapowiadają, że partia będzie dążyć do większego uwzględnienia interesów społeczności druzyjskiej w polityce państwa.
Partią kieruje znany druzyjski dowódca, płk Wadżidi Sarhan, który - jak napisał dziennik "Israel Ha-Jom" - podczas II wojny libańskiej w 2006 r. "był jednym z pierwszych dowódców, którzy wkroczyli do Libanu, i ostatnim, który go opuścił".
Społeczność druzyjska w Izraelu liczy ok. 155 tys. osób w ponad 10-milionowym kraju. Druzowie uchodzą za lojalną i szanowaną mniejszość - w przeciwieństwie do innych Arabów podlegają obowiązkowej służbie wojskowej i są licznie reprezentowani w zawodowej kadrze armii oraz policji.
"Nasz wkład w państwo jest niepodważalnym kapitałem, ale nasze potrzeby były marginalizowane" - powiedział Sarhan podczas uroczystości w Madżar na północy Izraela, regionie zamieszkanym przez znaczną część społeczności druzyjskiej.
Relacje między żydowskimi i druzyjskimi żołnierzami określane są często mianem "przymierza krwi" i do tego odwołuje się nazwa nowej partii - Przymierze Braci.
W przeciwieństwie do większości arabskich obywateli Izraela, którzy identyfikują się jako Palestyńczycy, druzowie postrzegają się jako osobna grupa. Dotychczas druzyjscy politycy działali w ramach dużych partii takich jak prawicowy Likud premiera Benjamina Netanjahu.
Druzowie to grupa wyznaniowa wywodząca się z szyickiego odłamu islamu. Ich częściowo niepoznana religia łączy elementy różnych wierzeń, ale jej podstawą jest monoteizm.
Nie praktykują prozelityzmu, a małżeństwa zawierają wyłącznie w ramach swojej wspólnoty.
Na Bliskim Wschodzie mieszka ponad milion druzów, z czego około 700 tys. w Syrii i 300 tys. w Libanie.
Niewiele jest zjawisk religijnych, które cieszyłyby się większą popularnością od szamanizmu...
W Azji Środkowej to czas, w którym religijne obchody łączą się z kreatywnością biznesu.