Błędy i przekłamania.
Z faktu wadliwości podstawy teologicznej oceny sytuacji religijnej judaizmu każdy ma prawo nie tylko mieć wątpliwości co do powyższych czterech tez, ale zgodnie z własnym sumieniem może je podważać i całkowicie odrzucić. Tu nie ma znaczenia to, że jest to dokument komisji kościelnej czy że powiedział to papież. Teologiczna wadliwość podstawy owych tez nie tylko pozwala, ale każe je traktować jako niewiarygodne. Aby uzyskać całkowitą pewność, poddamy je jeszcze ocenie teologicznej, do czego przechodzimy.
3. Teologiczna weryfikacja prawdziwości głoszonych tez. Z racji wadliwej podstawy wymienionych powyżej tez, lansowanych w dialogu z judaizmem, należy jeszcze ustalić, czy są one teologicznie prawdziwe.
a. Zaczniemy od stwierdzenia, że przymierze na Synaju nie zostało odwołane i z tej racji pozostaje ono nadal w mocy. Przyjrzyjmy się prawdziwości tego stwierdzenia!
Autor Listu do Hebrajczyków pisze o przymierzu na Synaju tak: „Gdyby bowiem owo pierwsze [tj. przymierze na Synaju] było bez zarzutu, to nie szukano by miejsca na drugie [przymierze w Chrystusie]” (8, 7). Zostaje wyraźnie stwierdzona niedoskonałość przymierza synajskiego. Owa niedoskonałość polegała nade wszystko na braku mocy zbawczej. Z tej racji według apostoła Pawła stało się ono „posługiwaniem śmierci” (2 Kor 3, 7) i „posługiwaniem potępieniu” (w. 9) oraz zaprowadzało stan niewoli z powodu ludzkiej grzeszności (Ga 3, 23; 4, 24). Mówiło, jak należy postępować w życiu (przykazania), ale nie dawało siły do podążenia wskazaną drogą ani nie uwalniało skutecznie od zaciągniętych win. W ten sposób trwale pogrążyło ono człowieka w grzechu (Rz 5, 20a).
Z racji niedoskonałości przymierza na Synaju, tj. braku jego mocy zbawczej, konieczne stało się nowe przymierze. Z nastaniem nowego przymierza, zawartego w Chrystusie, funkcja przymierza synajskiego ustaje. Na ten fakt wskazuje cytowany powyżej tekst: „Gdyby bowiem owo pierwsze [przymierze] było bez zarzutu, to nie szukano by miejsca na drugie”. Skoro konieczne było nowe przymierze zawarte w Chrystusie, ponieważ wcześniejsze było nieskuteczne zbawczo, przymierze synajskie siłą rzeczy ustaje. I to stwierdza w dalszej części swego wywodu autor Listu do Hebrajczyków, kiedy pisze: „Ponieważ zaś mówi o nowym [przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje, zanika” (8, 13). Przymierze na Synaju przygotowywało na przyjście Chrystusa, dlatego w Chrystusie znalazło swe wypełnienie i jego rola ustała. Teraz Bóg przemawia bezpośrednio przez swego Syna, Chrystusa – nie przez Mojżesza, proroków, czyli przez ludzi. Pismo św. jednoznacznie konstatuje, że przymierze na Synaju ustało.
Utrzymujący, że przymierze na Synaju trwa nadal i pozostaje w mocy, uciekają się do sprytnego zabiegu, mówiąc, że nie zostało odwołane. Faktycznie w Piśmie św. nigdzie nie jest powiedziane, że przymierze synajskie zostało odwołane. Niezorientowany w temacie przyjmie to jako przekonujący argument. Trzeba tu wyjaśnić, że terminologia odwoływania przymierza jest obca językowi Biblii i nie znajdziemy jej na jej kartach: ani że jakieś przymierze zostało odwołane, ani że nie zostało odwołane. Biblia nie zna takiego języka. Stary Testament mówi o złamaniu przymierza, czyli o jego zerwaniu, unieważnieniu itp. Możemy podobnie wymyślić stwierdzenie, że przymierze na Synaju nie zostało wysadzone w powietrze. Biblia nigdzie tego nie stwierdza. Czy to, że nie zostało wysadzone w powietrze, jest argumentem za tym, że trwa ono nadal? Jest to podobny sofistyczny tok rozumowania.
Skoro Biblii obca jest terminologia odwołania przymierza, siłą rzeczy nie znajdziemy w niej stwierdzenia o przymierzu na Synaju, że zostało ono odwołane ani że nie zostało odwołane. Obowiązuje nowotestamentowe stwierdzenie, przykładowo, z Hbr 8, 13, że przymierze na Synaju ustało, wygasło. Na bazie prawdy objawionej konkludujemy, że z przyjściem Chrystusa przymierze na Synaju zakończyło swój żywot. Może żyć w świadomości Żydów jako zjawisko religijne, lecz bez mocy zbawczej w historii zbawienia.
Język nieodwołania przymierza na Synaju kryje w sobie manipulację, o czym pisałem we wcześniejszych artykułach. Poprzez stwierdzenie, że Bóg nie odwołał przymierza na Synaju (bo ono samo wygasło), prowadzi się adresata do wniosku, że skoro nie zostało odwołane, to trwa nadal. Taki wniosek narzuca się automatycznie, co nie jest prawdą. Wprawdzie nigdzie nie ma mowy o jego odwołaniu, bo nie jest to język Biblii, ale poprawnym wnioskiem nie jest, że nadal trwa, ale zgodnie z Nowym Testamentem, że ustało.
Stwierdzenie, że przymierze synajskie trwa nadal, jest w świetle prawdy objawionej błędne teologicznie i należy je odrzucić. Przyjęcie jego trwania pomniejsza zbawczą rolę Chrystusa. Argument o jego nieodwołaniu nie ma podstawy w Bożym Objawieniu, ale w ludzkim pomyśle dowiedzenia własnej tezy, co przy jej nieprawdziwości, potwierdzonej przez Nowy Testament, zdradza podejrzane intencje takiego postępowania.
b. Przyjrzyjmy się teraz tezie, że niewierzący w Chrystusa judaizm pozostaje stale ludem wybranym. Nie rozważamy kwestii ‘narodu wybranego’, bo takie pojęcie nie występuje w historii zbawienia, o czym pisałem we wcześniejszych artykułach.
Celem rozdziału dziewiątego Listu do Rzymian jest pokazanie, na czym polega Boży przywilej wybrania czy wybraństwa. W czasach Jezusa i apostoła Pawła panowało wśród Żydów przekonanie (które trwa nadal), że do istoty Bożego wybrania należy żydowskie pochodzenie, czyli że kto się urodził Żydem, uczestniczy w owym wybraniu, bo Bóg wybrał lud żydowski, a nie inny. Taki stan czyni Boga niesprawiedliwym: Żyd apostata uczestniczyłby w Bożym wybraństwie, bo urodził się Żydem, a bogobojny poganin byłby z niego wykluczony, bo nie urodził się Żydem. Konsekwencje etnicznego rozumienia wybraństwa są sprzeczne ze zbawczym zamysłem Boga.
Apostoł Paweł dostrzegał to zagrożenie i w Rz 9 jednoznacznie wyklucza znak równości między etnicznym pochodzeniem z Izraela a przywilejem wybrania. Fakt urodzenia się Żydem nie zapewnia z góry udziału w ludzie wybranym: „Nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem” (9, 6b). Innymi słowy nie wszyscy, którzy urodzili się Żydami, są z tego faktu Bożym Izraelem, czyli wybranym ludem Bożym. Są nim ci, którzy odpowiedzieli na Boże wezwanie (obecna w Starym Testamencie koncepcja ‘wiernej Reszty’). I dalej: „[…] i nie wszyscy przez to, że są potomstwem Abrahama, stają się jego dziećmi” (w. 7); „nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi” (w. 8a). Apostoł wyraźnie stwierdza, że wybranie nie jest kategorią etniczną, ale zbawczą, co znaczy, że samo urodzenie się Żydem nie decyduje o Bożym wybraniu.
Błąd w rozumieniu przez Żydów wybrania w sensie etnicznym tkwi w tym, że Bóg wybrał właśnie Izrael. Skoro wybrał Izrael, to można dojść do wniosku, że wszyscy jego przedstawiciele zostali automatycznie wybrani. Otóż wymaga to doprecyzowania. Bóg nie wybrał Izraelitów z powodów etnicznych, czyli że byli tą, a nie inną grupą etniczną. Wybrał jedną spośród grup etnicznych, a wybrał ją w celu bycia przez nią w świecie zwiastunem Bożego zbawienia, w którym jako pierwsza mogła uczestniczyć. Cel wybrania był zbawczy, a nie etniczny. Mówiąc kolokwialnie, nie wybrał ich ze względu na piękne oczy, ale ze względu na zbawienie świata. Bóg mógł wybrać równie dobrze każdą inną grupę etniczną, bo etniczność nie decydowała o wyborze. Podstawę wyboru stanowiło – jak powiedziałem – zbawienie świata.
Fakt, że Bóg nie kierował się przesłanką etniczną, potwierdza to, że żyjący pośród Izraelitów cudzoziemcy jak Edomici, Moabici czy Egipcjanie, też uczestniczyli w przywileju wybrania, jeżeli tylko chcieli wejść w przymierze z Bogiem. Bóg nie różnicował etnicznie, ale dopuszczał do siebie każdego, kto wykazywał taką wolę (zob. np. Pwt 29, 10-11). Kto zaś jej nie wykazywał, choć był Izraelitą, nie stanowił ludu wybranego (zob. cytowane wcześniej Rz 9, 6b nn.).
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |