Błędy i przekłamania.
Ostatecznym celem wybrania przez Boga konkretnej społeczności – w tym wypadku Izraela – było przygotowanie świata na przyjście Chrystusa. Stąd wybranie było od początku kategorią zbawczą, bo powiązaną z Chrystusem i otwartą na każdego. W takim razie nieprzyjęcie Chrystusa pozbawia udziału w Bożym wybraniu, bo celem wybrania był On sam, Zbawiciel świata. Przywilej przeszedł na chrześcijan, którzy w zgodzie z tradycją ojców Starego Testamentu przyjęli Chrystusa. Potwierdza to wypowiedź apostoła Piotra, który przytacza słowa Mojżesza z księgi Kapłańskiej i z księgi Powtórzonego Prawa zapowiadające przyszłego Proroka, którym jest Jezus: „A każdy, kto nie posłucha tego Proroka, zostanie usunięty z ludu [wybranego]” (Dz 3, 23). Nieprzyjęcie Chrystusa pozbawia Żydów przywileju wybraństwa.
W świetle Nowego Testamentu teza o byciu przez Żydów nadal ludem wybranym jest całkowicie błędna. Zaciera ona różnicę między obecnością Chrystusa w życiu człowieka a wcześniejszym okresem bez Chrystusa. Głoszenie mimo to, że Żydzi są nadal ludem wybranym, w świetle świadectw Nowego Testamentu ujawnia złe intencje, bo nikt nie jest aż tak nierozumny, aby nie móc zrozumieć tekstu Rz 9, 6b nn. czy Dz 3, 23. Głoszenie zaś, że Żydzi są narodem wybranym, ujawnia ponadto głęboką niewiedzę, bo nie istnieje takie określenie w historii zbawienia, jak nie istnieje pojęcie narodu Bożego. Tymczasem list Konferencji Episkopatu Polski z dnia 22 marca br. próbował wymusić na wiernych przyjęcie błędnej tezy, że Żydzi są narodem wybranym. Konstatował to z dużym naciskiem, nie dopuszczając innego myślenia. Oto przykład jak niewiedza plus wątpliwe intencje skutkowało razem poważnym błędem teologicznym oraz duszpasterskim. Powraca wciąż pytanie o rzeczywiste intencje takiego działania.
c. Czy judaizm, który nie przyjął Chrystusa, realizuje Boży plan zbawczy, czy raczej błądzi? Według naszych oponentów w ocenie sytuacji religijnej judaizmu od czasu Chrystusa nie tylko Kościół, ale i judaizm realizuje zbawczy plan Boga. Według nich judaizm nie znajduje się w opozycji do Boga, lecz kroczy inną niż Kościół drogą do zbawienia, tj. bez uznania Chrystusa. Czy faktycznie tak to wygląda?
Powyższe zagadnienie podejmuje najbardziej kontrowersyjny dotychczas dokument kościelny, tj. Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem z 2015 roku („’Dar i wezwanie Boże są nieodwołalne’ [Rz 11, 29]” tłum. z ang. oryg.). Komisja kwestionuje najpierw fakt, że tylko Kościół Chrystusowy stanowi kontynuację Izraela Starego Testamentu. Według niej judaizm stanowi podobnie kontynuację starotestamentowego Izraela, tj. trwa w tradycji ojców. W ten sposób Komisja przychyla się do protestanckiej tezy o istnieniu dodatkowego porządku zbawczego, w którym judaizm kroczy do Boga równolegle z Kościołem. Na marginesie powiem, że nie jest prawdą głośna protestancka teza, przejmowana przez niektóre kręgi katolickie, że Kościół zastąpił Izrael. Kościół nie zastąpił go, ale wyrósł z niego (por. Ga 6, 16), wyrósł z tradycji Starego Testamentu. Nie mamy tu żadnego zastąpienia, ale ciągłość zbawczego planu Boga, z którego judaizm sam się wykluczył (zob. szerzej: W. Rakocy, Sytuacja religijna judaizmu po nieprzyjęciu Chrystusa, punkt 1b, tekst ukazał się 13 kwietnia br.).
Komisja stwierdza, że pomimo nieprzyjęcia Chrystusa „Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia” dokonanego w Chrystusie (pkt 36), czyli zmierzają drogą do Boga, lecz bez Chrystusa, która to droga nie jest błądzeniem, ale domyślnym przyjęciem Chrystusa (pkt 17). Jednocześnie Komisja precyzuje, że nie ma dwóch dróg do zbawienia (np. pkt. 25 i 35), bo to podważa rolę Chrystusa jako jedynego Zbawiciela ludzkości. Nie umie jednak wyjaśnić, jak szczególny status Żydów względem Boga, bez uznania Chrystusa, może współistnieć z jedną drogą do zbawienia w Chrystusie. Innymi słowy Żydzi mają kroczyć do zbawienia drogą bez Chrystusa, ale droga do zbawienia jest tylko jedna i w Chrystusie! Ten zagmatwany i wykluczający się stan Komisja konkluduje stwierdzeniem, że pozostaje to „niezgłębioną tajemnicą Bożą” (pkt 36). Komisja przyznaje, że nie rozumie tego, co sama stwierdza (dowodzi) i w tej sytuacji powołuje się na Boga. Czyni ona z Boga „zapchaj dziurę”. Ostatecznie sprowadza się to do protestanckiego poglądu o istnieniu dwóch dróg do zbawienia, jednej dla chrześcijan, drugiej dla Żydów.
Komisja zapętliła się w swoim wywodzie. Chce pośród wszystkich niewierzących w Chrystusa wyróżnić Żydów, przypisać im lepszą pozycję względem Bożego zbawienia dokonanego w Chrystusie (z racji starotestamentowego Objawienia) niż innym niewierzącym w Chrystusa, ale zapomina, że względem zbawienia w Chrystusie wszyscy są równi, bo dla każdego jest ono nieosiągalne o własnych siłach. Każdy przyjmuje je tak samo w darze. Komisja naiwnie lub przewrotnie zakłada też domyślną wiarę Żydów w Chrystusa, co jest nieracjonalne, bo domaga się dopuszczania takiej wiary, czyli jej niewykluczania, o czym w ich przypadku trudno jest mówić.
Należy powiedzieć, że pogląd, iż judaizm ma własną drogę do zbawienia, skutkuje nieuchronnie dwoma równoległymi porządkami zbawczymi, co stoi w wyraźnej sprzeczności z nauczaniem Nowego Testamentu, że poza Chrystusem nie ma innej drogi do zbawienia. Stwierdza to sam Jezus: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6) oraz Dzieje Apostolskie: „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (4, 12). Istnieje tylko jeden porządek zbawczy – ten w Chrystusie Odkupicielu.
Skoro istnieje tylko jeden porządek zbawczy, istnieje też tylko jeden lud Boży, lud wybrany. Stąd nazwa ‘Izrael’ przechodzi na Kościół, na wierzących w Chrystusa, co czyni apostoł Paweł, nazywając Kościół w Liście do Galatów „Bożym Izraelem” (6, 16). Kościół wyrasta z Izraela, jest nowym Izraelem, a nie zastępuje go.
Na szczęście dokument Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem jest dokumentem niskiej rangi. W przedmowie do niego czytamy: „Tekst nie jest dokumentem Magisterium ani nauczaniem doktrynalnym Kościoła katolickiego, ale refleksją przygotowaną przez Komisję […]”. Nie jest to nauczanie Kościoła, ale refleksje członków Komisji. Refleksje są luźnymi myślami i mogą być całkowicie błędne. I faktycznie tak jest, co potwierdzają świadectwa Nowego Testamentu. Ten fakt powinien uspokoić wiernych. Dokument można zignorować i traktować jako niebyły. Nie zasługuje on na poważne potraktowanie. Powstał w czasie pontyfikatu papieża Franciszka, kiedy próbowano wyważać drzwi w różnych obszarach nauczania Kościoła, czego nie czyniono nigdy wcześniej. Gdyby w skład Komisji wchodzili inni teolodzy, dokument miałby inną postać. Wskazuje to na przejściowość takich treści.
Komisja stała się autorem niebezpiecznej tezy, błędnej teologicznie i sprzecznej z prawdą objawioną, i na taki przekaz zdecydowała się Konferencja Episkopatu Polski w liście z dnia 22 marca br. List episkopatu przytacza najbardziej kontrowersyjną tezę dokumentu i podaje ją wiernym jako prawdziwą. List wymusza na wiernych przyjęcie błędnej teologicznie tezy (!), co wymyka się racjonalnej ocenie takiego działania. Przyjmijmy dla własnego spokoju, że było to wynikiem ignorancji, bo inaczej w przypadku rzeczywistego autora (nie episkopatu sygnującego list) należy podejrzewać programową dywersję w doktrynie Kościoła. Jeżeli była to tylko ignorancja, powinna dokonać się zmiana stanowiska. Ale rozsądek każe raczej podejrzewać złe intencje, bo nie ma dotychczas żadnego sprostowania.
d. Czy Żydzi są naszymi starszymi braćmi? Chodzi tu w domyśle o braterstwo w wierze. Braterstwo w wierze polega na trwaniu w tej samej tradycji, która wyczekiwała przyjścia Chrystusa i przyjęła Go. Tego nie możemy powiedzieć o judaizmie. Dlatego Jan Paweł II w wystąpieniu w rzymskiej synagodze w dniu 13 kwietnia 1986 r. zastrzegł się, że Żydzi są naszymi starszymi braćmi „w pewnym sensie”. Przez warunkowy charakter wypowiedzi papież uniknął znaczenia dosłownego; wyznaczył granicę i rozdział między judaizmem, który nie przyjął Chrystusa, a chrześcijaństwem. Są to dwa porządki religijne, które rozwijają się niezależnie od siebie i nie ma między nimi braterstwa wiary, bo występuje rozdźwięk w najistotniejszej kwestii, Mesjasza. Można mówić jedynie o pewnym dalszym pokrewieństwie. Określenia „nasi starsi bracia” bez zastrzeżenia „w pewnym sensie” używał papież Franciszek.
Niestety dokument Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem z 2015 roku („’Dar i wezwanie Boże są nieodwołalne’ [Rz 11, 29]”) używa określeń „nasi starsi bracia” i ponadto „ojcowie w wierze” (pkt 14) bez dookreślenia, czyli nie chodzi tylko o Żydów Starego Testamentu, ale Żydów każdego czasu. Jest to konsekwencją przyjęcia wyjściowego (błędnego) założenia, iż judaizm po Chrystusie podobnie jak Kościół jest kontynuacją tradycji Starego Testamentu (punkt 3c). Dokument odszedł od poprawnego użycia owych zwrotów.
O Żydach można mówić, że są naszymi ojcami w wierze czy starszymi braćmi, ale o Żydach Starego Testamentu (a dokładniej o tzw. ‘wiernej Reszcie’), którzy trwali w wierze patriarchów i proroków, lecz nie o judaizmie, który nie przyjął Chrystusa. Między chrześcijaństwem a judaizmem – jak zostało już powiedziane – występuje rozdźwięk w najistotniejszej kwestii, kwestii wiary w Chrystusa. Nie można zatem mówić o braterstwie w wierze, bo to prowadzi do błędnych teologicznie wniosków i kształtuje fałszywą postać wiary chrześcijańskiej.
Wnioski końcowe
Możemy sformułować ostateczne wnioski. Obraz judaizmu w dokumentach kościelnych i wypowiedziach papieży ostatnich dziesięcioleci jest niepełny, tj. pozbawiony rzetelnej krytyki jego sytuacji religijnej, przez co stanowi wadliwą podstawę do wyprowadzania wniosków teologicznych. Wnioski wyprowadzane z wadliwej podstawy pozostaną zawsze wątpliwe.
W celu uzyskania pewności przyjrzeliśmy się czterem głównym tezom na temat sytuacji religijnej judaizmu w świetle prawdy objawionej (Pismo św.). Nie tylko podstawy tych tez są wadliwe, ale one same są fałszywe teologicznie. Wykazaliśmy, że są nieprawdziwe w świetle Bożego Objawienia, czyli zobiektywizowanej prawdy zbawczej obecnej na kartach Nowego Testamentu. Wskazane tezy jako błędne nie mają wartości teologicznej i z tej racji są do zignorowania.
W takim razie możemy sformułować końcowy wniosek oraz wnioski praktyczne. Główne tezy dialogu z judaizmem, które przewijają się w dokumentach kościelnych i w wypowiedziach papieży stanowią wybiórczą, nieobiektywną ocenę judaizmu, a ponadto są nieprawdziwe w świetle Nowego Testamentu, czyli błędne teologicznie. Z obu powodów należy je odrzucić i wykluczyć z nauczania Kościoła. Wierni mają prawo do rzetelnej wiedzy teologicznej i nieposzlakowanej prawdy zbawczej, której jedynie taki kształt prowadzi bezpieczną drogą do Boga. Nie wolno w celu zbliżenia z judaizmem czynić ustępstw w doktrynie Kościoła.
Z racji niepełnej prawdy na temat sytuacji religijnej judaizmu, a co gorsza błędnej w świetle Bożego Objawienia, nie jest możliwy dialog doktrynalny z judaizmem. Ów dialog może być jedynie wzajemnym poznawaniem się i zacieśnianiem relacji. Jest dosyć oczywiste, że owe błędne tezy, stanowiące zbliżenie z judaizmem kosztem prawdy Ewangelii Chrystusowej, powstały w celu budowania dialogu doktrynalnego. Nie można jednak tego czynić na wybrakowanej prawdzie. Największym brakiem w dialogu z judaizmem jest wyciszanie osoby Chrystusa. Oto prosty przykład najwyższego autorytetu. W swoim przemówieniu w synagodze w Rzymie w roku 1986 Jan Paweł II ani razu nie użył tytułu „Chrystus”, a imienia „Jezus” użył wprawdzie dwukrotnie, ale tylko w sensie historycznej postaci. Oto przykład wyciszania osoby Chrystusa w dialogu z judaizmem. Bez uwzględnienia osoby Chrystusa nie będzie też rzetelnej krytyki sytuacji religijnej judaizmu. Należy zatem zaniechać wszelkich prób dialogu doktrynalnego, ponieważ działania te są pozbawione rzetelnej podstawy, a jednocześnie niebezpieczne dla wiary chrześcijańskiej przez programowe przemilczanie osoby Chrystusa.
Na błędnych tezach nie można budować dalszej argumentacji teologicznej, czyli wyciągać z nich kolejnych wniosków. Stwierdzenia o trwaniu nadal przymierza na Synaju, o byciu przez judaizm stale ludem wybranym, o kroczeniu przezeń drogą do Boga poza Chrystusem czy o byciu naszymi starszymi braćmi w wierze jako błędne teologicznie nie mogą stanowić podstawy dla dalszych wniosków, ponieważ rozumowanie oparte na błędnych założeniach będzie zawsze skutkowało kolejnymi błędnymi konkluzjami. Im bardziej będziemy podążali drogą błędu, tym bardziej będziemy oddalali się od prawdy i pogrążali w błędzie. Wszystkie cztery omówione tezy powinny zakończyć swój żywot.
Na koniec, środowiska związane z dialogiem z judaizmem potrafią być nieuczciwe w stosowanych argumentach, które zawierają przekłamania, manipulacje jak wtedy, kiedy tłumaczą tekst Rz 11, 29 wbrew myśli Pawła i istniejącym opracowaniom biblijnym. Bóg nie odrzucił, co prawda, niewierzącego Izraela, ale to nie znaczy, że kroczy on drogą zgodną z Bożą wolą. Apostoł Paweł w Rz 11 jednoznacznie wskazuje na upadek Izraela, czyli odejście od Boga, i na potrzebę uwierzenia w Chrystusa (np. w. 23). W parze z przeinaczaniem sensu tekstów biblijnych idzie nieuczciwa gra, jaką prowadzą. Otóż w polskim tłumaczeniu wspomnianego dokumentu Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem z 2015 roku („’Dar i wezwanie Boże są nieodwołalne’ [Rz 11, 29]”) znalazło się przekłamanie (pkt 20). Z wypowiedzi Jana Pawła II w synagodze rzymskiej zostało usunięte względem oryginału „w pewnym sensie”, kiedy papież mówił o Żydach „nasi starsi bracia”. Było to umyślne działanie, aby wymusić przyjęcie faktu, że Żydzi są naszymi starszymi braćmi w wierze. Wystawia to złe świadectwo środowisku prowadzącemu dialog z judaizmem w Polsce. Są gotowi stosować nieuczciwe „chwyty”, aby wymusić na wiernych określone myślenie na temat judaizmu.
Kończąc, napisałem powyższy tekst, aby w dyskusji na temat sytuacji religijnej judaizmu, trwającej od lutego, postawić kropkę nad ‘i’. Prezentowany punkt widzenia jest oczywiście chrześcijańskim punktem widzenia, a jeszcze ściślej – katolickim.
Przeczytaj też:
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |