Mroczne istoty ze szkockiej mitologii. Można się na nie natknąć na wrzosowiskach i nie tylko.
Młody mężczyzna o imieniu Tamlin zostaje porwany przez królową fae, a jego jedyną nadzieją na ocalenie okazuje się śmiertelna kobieta, jego prawdziwa miłość.
Brzmi znajomo? Jeśli jesteś miłośnikiem fantasy, zgaduję, że ta historia obiła ci się o uszy. Jak wiele innych współczesnych dzieł "Dwór cierni i róż" (A Court of Thorns and Roses) autorstwa Sarah J. Maas czerpie inspirację z folkloru szkockiego, a konkretnie z szesnastowiecznej Ballady o Tam Lin (Tam Lin Balladry). To klasyczna opowieść o magii, miłości i walce o wolność, której echa odnajdziemy w wielu współczesnych narracjach. W późniejszym "Dworze srebrnych płomieni" (A Court of Silver Flames) tej samej autorki jedna z głównych bohaterek pokonuje potwora rodem z folkloru szkockiego, straszliwego konia wodnego, czyli kelpie.
Chcesz więcej przykładów? Proszę bardzo. Terry Pratchett również sięga po szkocki folklor w "Wolnych Ciut Ludziach" (The Wee Free Men), gdzie młoda czarownica zastanawia się, kto pomógł jej w pracach domowych, i dochodzi do wniosku, że to pewnie brownies. To rodzaj opiekuńczych istot, w które wierzono w Szkocji, często opisywanych jako pokutujące dusze, które odkupują swoje winy poprzez pomaganie w domowych obowiązkach. W szkockim folklorze były to stworzenia pracowite, ale i kapryśne. Nagrodą za ich pomoc była miska mleka, ale nie wolno było im dziękować ani ofiarowywać ubrań, bo mogły wtedy zniknąć na zawsze.
To też brzmi znajomo? W najsłynniejszej na świecie serii książek o szkole magii również pojawiają się skrzaty domowe, które można wyzwolić poprzez wręczanie im ubrań… (sprawiedliwość dla Zgredka!).
"Kroniki Spiderwick" Tony’ego DiTerlizziego i Holly Black to kolejna seria mocno zakorzeniona w celtyckich i szkockich wierzeniach. Opowiada o trojgu rodzeństwa, które po przeprowadzce do starej posiadłości odkrywa świat fae. Dom okazuje się schronieniem dla brownie – magicznego stworzenia, które rozwścieczone zniszczeniem swojego gniazda zaczyna mścić się na dzieciach. Wkrótce rodzeństwo odnajduje poradnik tytularnego Arthura Spiderwicka zawierający opisy fae i innych istot zamieszkujących pobliski las. Każda część serii odwołuje się do mitycznych stworzeń wywodzących się ze szkockiego folkloru.
A skoro już mowa o Holly Black – którą, nie ukrywam, uwielbiam – warto wspomnieć o red caps. To jedne z najbardziej mrocznych istot w szkockiej mitologii. Przypominają gobliny i zamieszkują ruiny zamków, wędrując po korytarzach w poszukiwaniu ofiar. Noszą czerwone czapki, które nie są jedynie ozdobą. Według legend materiał, z którego są wykonane, musi być stale nasączany krwią, a jeśli krew wyschnie, red cap umiera. Dlatego te stworzenia polują bez litości, czając się w opuszczonych zamczyskach i atakując podróżnych przypadkiem zapuszczających się na ich terytorium. Jeśli masz za sobą lekturę "Okrutnego księcia", na pewno kojarzysz tę postać.
À propos upiornych postaci – do dziś zaskakuje mnie, że nikt jeszcze nie wykorzystał w literaturze brollachana, chyba najbardziej przerażającej istoty ze szkockiego folkloru. Jeśli natrafisz kiedyś na jakąś książkę fantasy bądź horror, w której się pojawia, koniecznie daj mi znać!
Brollachany to bezkształtne, ciemne cienie przypominające mgłę z jarzącymi się na czerwono oczami. Można się na nie natknąć na wrzosowiskach i wzgórzach północnej Szkocji. Jedyne, czego pragną, to przybrać fizyczną formę, dlatego próbują opętać każdą żywą istotę, którą napotkają. Opętany człowiek lub zwierzę ma czerwone oczy, a jego skóra staje się poszarzała. Gospodarz zwykle umiera w ciągu kilku dni od opętania.
Brollachany szczególnie upodobały sobie dzieci. Na szczęście istnieje sposób, by je pokonać – wystarczy wystawić je na skrajne temperatury. Nie znoszą ani gorąca, ani zimna. W swojej mglistej postaci brollachan potrafi wypowiedzieć tylko dwa słowa: myself („ja sam”) i yourself („ty sam”).
Strach się bać!
*
Powyższy tekst jest fragmentem książki "Szkocja. Wędrówka przez krainę mitów i mgły". Autorka: Patrycja Kupiec. Wydawnictwo Poznańskie.
