Manifest antymuzułmański?

Projekt stowarzyszenia Rozwój Plus polityki migracyjnej to manifest antymuzułmański - ocenił dla PAP dr Mateusz Krępa z Ośrodka Badań nad Migracjami UW. Analizę uznał za powierzchowną, pomijającą kwestię polityki społecznej; pochwalił zaś pomysły repatriacyjne i karanie podmiotów wspierających nielegalną imigrację.

Stowarzyszenie Rozwój Plus opublikowało raporty dot. demografii i polityki migracyjnej, które są analizą i interpretacją ("diagnozą") bieżącej sytuacji demograficznej i migracyjnej, "wnioskami z doświadczeń międzynarodowych", a z drugiej - propozycjami programowymi.

Od wtorku trwa intensywna promocja raportu "Najbezpieczniejsze państwo świata. Projekt polskiej polityki zarządzania migracją", który przygotowali m.in. b. wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński i wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Rozwój Plus Łukasz Schreiber.

W raporcie autorzy piszą, że Polska "może uniknąć błędów, które doprowadziły Europę Zachodnią do kryzysu społeczeństw równoległych, radykalizacji i przestępczości migranckiej". Proponują "pięć filarów" polskiej polityki migracyjnej: 1) "powroty Polaków" (repatriacja, reemigracja i zatrzymanie emigracji młodych); 2) "szczelne granice" (niewpuszczanie "imigrantów obcych kulturowo, w szczególności z państw i grup o wysokim ryzyku terrorystycznym i udokumentowanym braku kompatybilności asymilacyjnej"); 3) "mapę potrzeb" rynku pracy (w oparciu o system wizowo-punktowy i listę preferowanych zawodów); 4) "ścisłą kontrolę" (zintegrowany system "indywidualnych kont imigrantów" i "alertów deportacyjnych", powołanie jednostki deportacyjnej "na wzór amerykańskiej ICE", łączącej kompetencje Straży Granicznej i Krajowej Administracji Skarbowej); 5) "bezwarunkową asymilację" (obowiązkowa integracja, nauka języka i kultury polskiej i europejskiej pod rygorem deportacji).

Wśród propozycji są też powołanie ministerstwa migracji i asymilacji, roczne limity migracyjne (ok. 35-50 tys. pozaunijnych wiz pracowniczych), referendum ws. zaostrzenia kontroli granic.

Autorzy wymieniają Danię, Holandię i Szwecję jako przykłady "legislacyjnego odwrotu od polityki otwartych drzwi", choć ich zdaniem działania te podjęto "zdecydowanie za późno", a sytuacja pozostaje "krytyczna" z powodu "społeczeństw równoległych, stref no-go, radykalizacji i wysokiej przestępczości drugiego i trzeciego pokolenia" imigrantów. Podano też kontrprzykłady krajów, w których są "getta obce kulturowo" z "gwałtownym wzrostem przestępczości", "radykalizacją islamistyczną" młodzieży i "zagrożeniem terroryzmem" (W. Brytania, Francja, Niemcy, Hiszpania).

Raport podkreśla, że asymilacja wymaga "twardej i konsekwentnej polityki", by wdrażać decyzje, które "będą przedmiotem ataków ze strony środowisk lewicowych i liberalnych". Fundamentem byłyby "natychmiastowe deportacje".

Treść publikacji skomentował dla PAP dr Mateusz Krępa, pracownik Katedry Nauk o Państwie i Administracji Publicznej na Wydziale Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, badacz Ośrodka Badań nad Migracjami na UW, w latach 2013-20 Urzędu ds. Cudzoziemców pracujący bezpośrednio z migrantami.

Krępa zaznaczył, że wg niego "nie jest to raport, tylko manifest programowy", o czym świadczy już tytuł. - Trudno powiedzieć, w jaki sposób postulat "najbezpieczniejszego państwa świata" można osiągnąć tylko przez zarządzanie migracją. Jakby to było główne zagrożenie. To brzmi niepoważnie - ocenił.

Ekspert wskazał, że część stosowanych wyrażeń jest nieostra. - Jak weryfikować termin "udokumentowany brak kompatybilności asymilacyjnej"? Pojęcie "imigrantów obcych kulturowo" też jest nieweryfikowalne empirycznie. Co ono znaczy? Czy jest jakaś skala, mierniki? - pytał.

Statystyki przestępczości wśród cudzoziemców pokazują zdaniem eksperta, że Polska największy problem ma z Gruzinami, Mołdawianami i Kolumbijczykami. - Nie powiedziałbym, że to grupy jakoś bardzo "obce kulturowo" - zaznaczył. Dodał, że w Polsce "przestępczość imigrantów jest niższa niż ogółu populacji, co nie powinno dziwić przy tak dużej liczbie kobiet i dzieci".

Krępa zarazem zwrócił uwagę, że wg samych autorów raportu Polska jest krajem bezpiecznym. - Skoro tak jest, przy takim poziomie migracji, to chyba nie ma co bić na alarm? - pytał ekspert.

Mimo tego, jak podkreślił, autorzy piszą o kategorycznym odrzuceniu imigracji z krajów muzułmańskich i preferowaniu pracowników z regionu Europy Środkowej i Wschodniej jako "kręgów bliskich kulturowo" oraz co najmniej pięcioletniej przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej. - (Ten raport - PAP) to manifest antymuzułmański. Jak on się ma do niedyskryminacji ze względów religijnych? - dodał.

Ekspert zaznaczył, że postulat "bezwarunkowej asymilacji" nie współgra z rozwinięciem, czyli m.in. "obowiązkową integracją, nauką języka". - Asymilacja a integracja to różne procesy. Ta pierwsza oznacza przyjęcie innej kultury, "nauka" sugeruje zaś, że cudzoziemcy mają tę kulturę znać, niekoniecznie bezwarunkowo akceptować - powiedział.

Krępa skrytykował pomysły tworzenia nowych instytucji, nazywając je "sztuczkami o szumnych nazwach". - Walka z nielegalną migracją to jedno z głównych zadań Straży Granicznej, i zadanie to jest realizowane. Nie wiem, co dałoby utworzenie jednostki do walki z nielegalną imigracją - podkreślił.

Przyznał, w zgodzie z raportem, że Urząd ds. Cudzoziemców jest niewydolny. - Ale jest taki, bo jest skrajnie niedoinwestowany. Bez dodatkowych funduszy zamiana w ministerstwo nic nie zmieni - zaznaczył.

Badacz zgodził się z postulatem dążenia na forum unijnym do czasowego zawieszania i wypowiadania umów o ruchu bezwizowym z krajami wysokiego ryzyka i zawierania umów readmisyjnych. Ponadto Krępa zgodził się z pewnymi diagnozami, np. że pozostawanie migrantów poza legalnym obrotem gospodarczym doprowadza do "rozrostu szarej strefy i zjawiska dumpingu płacowego, w ramach którego cudzoziemcy - akceptując gorsze warunki - wypierają z rynku rodzimych pracowników". W tym kontekście pochwalił postulat surowych kar dla pracodawców, agencji zatrudnienia i podmiotów wspierających nielegalną migrację.

Ekspert nie zgodził się za to z fragmentami krytykującymi politykę migracyjną obecnego rządu jako "chaotyczną, niespójną i niebezpieczną dla bezpieczeństwa państwa". - To oskarżenie na wyrost. Obecna polityka wobec migracji jest w części obszarów nawet nieco bardziej restrykcyjna niż polityka poprzedników. Przykłady to zawieszenie przyjmowania wniosków o ochronę na granicy białoruskiej, ograniczenia związane z przyjmowaniem zagranicznych studentów nieznających polskiego - wyliczał.

Tezę raportu, że niekontrolowana imigracja "zarówno nielegalna, jak i pozornie legalna" na trwałe zmieniła krajobraz zachodnioeuropejskich miast, Krępa uznał za "bardzo powierzchowną". - Tak, migrację źle zaplanowano; zakładano, że będzie tymczasowa, więc nie inwestowano w integrację, a ci ludzie zostali. Zawiodła zatem polityka społeczna, co doprowadziło do gettoizacji. To problemy społeczne są głównym źródłem radykalizacji - wskazał ekspert.

Głównym zarzutem Krępy wobec raportu jest to, że nie ma "ani słowa o błędach w polityce społecznej", a wnioski z migracji zachodnioeuropejskich są "powierzchowne i manipulacyjne". Ocenił, że raport został napisany językiem "mało profesjonalnym, nacechowanym emocjonalnie i normatywnie". - Gdyby to był projekt zaliczeniowy, może dałbym dostateczny z plusem - podsumował Krępa.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg