Ich historie pokazują zarówno pragnienie chrztu, jak i trudności z odnalezieniem swojego miejsca w Kościele.
Najpierw czytał Koran, potem sięgnął po Nowy Testament. „Zostałem poruszony postacią Jezusa” – mówi Jaoide, młody katechumen o maghrebskich korzeniach. Wraz z dwiema kobietami opowiedział Leonowi XIV o odkrywaniu wiary we Francji. Ich historie pokazują zarówno pragnienie chrztu, jak i trudności z odnalezieniem swojego miejsca w Kościele.
„Przekonałem się, że właśnie tam jest prawda”
Jaoide długo szukał odpowiedzi na pytania o sens życia, prawdę i istnienie Boga. Początkowo była to droga samotna. Zaczął czytać księgi religijne – najpierw Koran, a później Nowy Testament.
„Zostałem poruszony postacią Jezusa, Jego nauczaniem, sposobem, w jaki wyjaśniał wszystko za pomocą przypowieści, a przede wszystkim Jego determinacją, by własnym życiem dać nam przykład” – opowiadał podczas spotkania z Leonem XIV w Instytucie Katolickim w Paryżu.
Lektura doprowadziła go do decyzji o chrzcie. Napisał e-mail do swojej parafii. Przyznaje jednak, że początki nie były łatwe. Podczas pierwszych spotkań bał się zadawać pytania, a kiedy zaczął chodzić na niedzielną Mszę, obawiał się, że ze względu na swój maghrebski wygląd będzie oceniany przez innych.
Przerwał przygotowania do chrztu
Samotność okazała się na tyle silna, że po czterech miesiącach Jaoide przerwał katechumenat. Wrócił do dawnego środowiska i starych nawyków. Trwało to półtora roku.
Nie przestał jednak szukać. Czytał książki o wierze i oglądał materiały w internecie. W końcu ponownie zapukał do drzwi Kościoła – jak mówi, tym razem z większym zaufaniem i lepiej przygotowany.
Przełomem stało się wejście w życie wspólnoty: kurs Alpha, spotkania i posiłki z młodymi oraz działalność parafii. „Spotkałem wspaniałych ludzi, którzy pomogli mi spokojniej i z większym zaufaniem iść w stronę chrztu” – mówił.
Jako imię chrzcielne wybrał Jozue. Biblijna postać jest dla niego symbolem zaufania Bogu i determinacji mimo trudności.
„Jak uniknąć pustki po chrzcie?”
O innym etapie tej samej drogi opowiedziała Papieżowi Marielle. Nie otrzymała w dzieciństwie wychowania religijnego, choć – jak mówi – zawsze wierzyła w Boga. W kościele długo czuła się jednak obco. Nie rozumiała liturgii i jako osoba nieochrzczona miała poczucie, że do niej nie należy.
Do wiary zaczęła zbliżać się dzięki własnej córce, która jako dorosła przyjęła chrzest. Później Marielle trafiła do grupy Alpha. „Odkryłam, niemal ze zdziwieniem, że również ja mam swoje miejsce w tym Kościele” – wspominała.
W Wielkanoc 2025 roku przyjęła sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego. Wtedy pojawiło się jednak kolejne pytanie: „Jak uniknąć pustki po chrzcie?”.
Odpowiedzią stało się życie parafii – modlitwa, różaniec, Biblia, katechezy, pielgrzymki, a w końcu także konkretna służba: od sprzątania kościoła i pomocy ubogim po prowadzenie katechezy.
„Katechumeni są spragnieni Chrystusa”
Trzecie świadectwo przedstawiła Sophie, która od dziesięciu lat towarzyszy katechumenom w diecezji Évry. Przyznała, że kiedyś sądziła, iż o chrzest proszą przede wszystkim ludzie zagubieni, szukający czegoś, czego mogliby się uchwycić.
„Teraz wiem, że katechumeni są spragnieni Chrystusa” – mówiła.
Jak zaznaczyła, osoby te często nie mają niemal żadnej wiedzy religijnej, ale przychodzą do parafii z bardzo konkretnym pragnieniem: chcą przyjąć chrzest lub bierzmowanie, chcą zostać chrześcijanami.
Sophie podkreśliła, że towarzyszenie im nie jest relacją nauczyciela i ucznia. „Katechumeni uczą mnie tyle samo, ile ja uczę ich – mówiła. – Jesteśmy towarzyszami drogi”.
To właśnie po wysłuchaniu tych świadectw Leon XIV mówił o paradoksie współczesnej Francji: w społeczeństwie naznaczonym głęboką sekularyzacją coraz więcej dorosłych na nowo odkrywa Ewangelię i prosi o sakramenty. Papież nazwał ich świadectwo namacalnym znakiem działania łaski Bożej.