Szeol

www.biblicum.pl

dodane 29.12.2014 09:20

Według tradycji starotestamentalnej ludzie po śmierci udają się do Szeolu (Rdz 37,35), krainy wyczekiwania na czas wyzwolenia ze śmierci.

Tradycja umieszczała postać Mojżesza w gronie zabranych do nieba HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ Tradycja umieszczała postać Mojżesza w gronie zabranych do nieba
Ilustracja: Mojżesz dłuta Michała Anioła. Rzeźba znajduje się w bazylice św. Piotra w Okowach w Rzymie

W Szeolu nie ma życia, jest trwanie w postawie bezsilności (Ps 88,11). Zmarli w Szeolu nie mogą podjąć żadnego działania (Koh 9,10), a przede wszystkim nie mogą doznawać przyjemności (Syr 14,16). Stąd życzenie Szeolu tym, którzy źle postępują (Ps 55,16).

Jednak już w tradycji starotestamentalnej pojawiło się przekonanie, że niektórych może Bóg zabrać za szczególnie dobre życie do nieba, krainy życia i obecności Boga. Wśród potomków Adama wymienia się postać Henocha, który był człowiekiem żyjącym w przyjaźni z Bogiem, czyli zgodnie z wolą Bożą. Autor natchniony stwierdza: „Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg” (Rdz 5,24; por. Syr 49,14; Hbr 11,5; Jud 14).

Wyróżniającą się postacią w walce o prawo Boże i czystość wiary był Eliasz i on również dostąpił wyróżnienia zabrania do nieba. „Podczas gdy [Eliasz i Elizeusz] szli i rozmawiali, oto zjawił się wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios” (2Krl 2,11). Tradycja umieszczała również postać Mojżesza w gronie zabranych do nieba, ponieważ Mojżesz umarł w tajemniczych okolicznościach na górze Nebo: „Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański. I pochowano go w dolinie krainy Moabu naprzeciw Bet-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień” (Pwt 34,5-6). Do tej tradycji odwołał się Jezus powołując na górze Tabor na świadków przemienienia Eliasza i Mojżesza (Mk 9,2-8).

Wydaje się, że część tradycji podzielała opinię, że również Abrahama Bóg zabrał do siebie (Łk 16,19-31), mimo że grób jego był znany (Rdz 25,9-10). Potwierdza to, Apokalipsa Abrahama, gdzie czytamy: „Anioł ujął mnie [Abrahama] swą prawą ręką, posadził mię na prawe skrzydło gołębia, a sam na lewym skrzydle turkawki. Nie były bowiem zabite, ani przepołowione. Wzlecieliśmy jakby liczne wichry na niebo utwierdzone w przestrzeniach”(ApAbr 15,2-3).

W apokryficznej żydowskiej tradycji pojawia się idea Szeolu składającego się z czterech grup zmarłych. Wędrujący poprzez zaświaty Henoch wspomina: „Stamtąd udałem się na inne miejsce. Anioł pokazał mi po stronie zachodniej wielką i wysoką górę z ostrymi skałami. Były tam cztery przestronne groty, których wnętrze było bardzo śliskie. Trzy z nich były ciemne, a jedna jasna. Pośrodku niej znajdowało się źródło wody. Powiedziałem wtedy: Jakże śliskie są te groty, jakże głębokie i ciemne, gdy się na nie patrzy! Wówczas Rafał, jeden ze świętych aniołów, który był ze mną, odpowiadając mi rzekł: Te piękne miejsca przeznaczone są na to, żeby duchy, dusze zmarłych mogły się w nich zgromadzić. Zostały stworzone po to, żeby mogły się zgromadzić tutaj wszystkie dusze synów ludzkich. Groty te zostały stworzone na miejsce pobytu dusz ludzkich aż do dnia sądu, aż do wyznaczonego czasu, kiedy nastanie dzień wielkiego sądu nad nimi” (HenEt 22,1-5).

Dalej słyszymy, że sprawiedliwi przebywają w światłości, wokół źródła i są oddzieleni od grzeszników, którzy oczekują sądu pogrążeni w ciemnościach. Zaskakujący jest fakt przebywania w jednej z grot Abla, który wnosi oskarżenie przeciwko swemu mordercy Kainowi. Nie znalazł się on w gronie sprawiedliwych, ponieważ ciągle skoncentrowany jest na krzywdzie, której doświadczył i nie potrafi przebaczyć, żądając kary dla potomków Kaina. Tradycja chrześcijańska, ale także w dużej mierze hebrajska, umieści Abla w gronie sprawiedliwych.

Nadzieję życia wiecznego posiada cierpiący Hiob, gdy wyznaje: „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni” (Hi 19,25). Nadzieję wyzwolenia z Szeolu wyraża modlący się do Boga psalmista: „Bo nie pozostawisz mojej duszy w Szeolu i nie dozwolisz, by wierny Tobie zaznał grobu” (Ps 16,9). Inny psalmista medytujący nad losem grzeszników i sprawiedliwych optymistycznie spogląda na swoją przyszłość, uważając że, skoro Henoch i Eliasz zostali wzięci do nieba, to i również on, sprawiedliwy, zasługuje na podobny udział w chwale Boga (Ps 73,24). Podobną nadzieję podziela autor Psalmu 49: „Natomiast Bóg wykupi duszę moją z mocy Otchłani, ponieważ zabierze mnie” (Ps 49,16).

Prorok Izajasz sugeruje, że w czasach mesjańskich śmierć zostanie pokonana: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć” (Iz 25,6-8). Prorok Ezechiel był przekonany, że w swojej wizji zobaczył chwilę zmartwychwstania w świecie, który nadejdzie: „Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów [...] i wprowadzę was do ziemi izraelskiej [...] i udzielę wam mego ducha, byście ożyli” (Ez 37,12-14).

Nadzieję tę również podziela prorok Daniel, mówiąc że „wielu, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (Dn 12,2).

Psalmy Salomona, przypisywane środowisku faryzejskiemu, głoszą zmartwychwstanie tylko sprawiedliwych (PsSal 3,10-12). Wątek zmartwychwstania pojawia się również w innych tekstach apokryficznych. W Testamentach XII Patriarchów przedstawia się najpierw zmartwychwstanie protoplastów pokoleń (TestSym 6; Zab 10), potem sprawiedliwych (TestJud 25), wreszcie wszystkich, dobrych i złych, nawet pogan (TestBen 10). W Księdze Jubileuszów mowa jest o szczęściu samych dusz sprawiedliwych, podczas gdy ich kości pozostają spokojne w ziemi (Jub 23,30n). Nadzieję na wyzwolenie ze śmierci w czasach ostatecznych rozwija również tradycja rabiniczna (m.Sanh. 10,1; m. Sota 9,15; m. Ber. 5,2).

W traktacie Pirke Awot czytamy, że „Rabi Jaakow uczył: Ten świat podobny jest do przedsionka Przyszłego Świata; przygotuj się w przedsionku, abyś wszedł do komnaty”. Autor apokryficznej Czwartej Księgi Ezdrasza porównuje Szeol do łona matki, a więc kiedyś powinno nastąpić przejście do życia, tak jak przychodzi czas porodu dziecka (4Ezd 4,41).

Analogię do grobu do łona matki rozwija talmudyczny traktat Berachot. Na pytanie: „jaki jest związek między krainą umarłych a łonem?”, słyszymy odpowiedź: „tak, jak łono przyjmuje i oddaje, tak samo kraina umarłych przyjmuje i oddaje”. Szeol jest jakby miejscem snu, z którego nastąpi przebudzenie: „Ziemia odda tych, którzy w niej śpią, i proch tych, którzy w milczeniu mieszkają; pomieszczenia oddadzą powierzone im dusze” (4Ezd 7,32). Wielu Żydów wierzy, że dusza śpi w oczekiwaniu na ostateczny sąd, który nastąpi, kiedy nadejdzie Mesjasz, a wówczas dusza i ciało połączą się na nowo, aby żyć w świecie, który nadejdzie.

W czasach powstań machabejskich istniało przekonanie, że kiedyś nastąpi zmartwychwstanie, a więc należy się modlić za zmarłych. „Mężny Juda upomniał lud, aby strzegli samych siebie i byli bez grzechu mając przed oczyma to, co się stało na skutek grzechu tych, którzy zginęli. Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda – była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu” (2Mch 12,42-45).

Zatem Stary Testament ukazuje nam krainę zmarłych (Szeol), gdzie jest oczekiwanie na czas zbawienia. Jest to jednak oczekiwanie bierne, bez doświadczenia świadomości swego losu, jakby sen. Wprawdzie w tradycji apokryficznej pojawiają się koncepcje bardziej aktywnego przeżywania czasu w Szeolu, to jednak należy je traktować jak modlitwę prośby o zmianę losu zmarłych!

Dopiero w Jezusie Chrystusie Bóg zrealizował obietnicę zbawienia zapowiedzianą u zarania dziejów ludzkości: „Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to dziedzicem z woli Bożej” (Ga 4,4-7). Tym dziedzictwem jest rzeczywistość nieba.

***

Powyższy tekst jest wykładem pochodzącym ze strony www.biblicum.pl.

Szeol