publikacja 04.12.2014 00:15
Niemcy, które jawią się wielu Polakom jako ideał stabilizacji i sprawnej policji, odkrywają próby ekstremistów posługiwania się przemocą na szeroką skalę. Politycy i media biją na alarm i zastanawiają się, jak nie dopuścić do świętej wojny na ulicach niemieckich metropolii.
Thomas Rassloff /dpa/pap
Członkowie organizacji HoGeSa – Chuligani przeciwko salafitom podczas antyislamskiej demonstracji w Hanowerze 15 listopada br.
Gdy parę lat temu na ulicach niemieckich miast i w pasażach handlowych pojawili się salafici – brodaci islamscy fundamentaliści rozdający Koran – nie wywoływali sensacji. Przecież od lat 70. ub. wieku w podobny sposób wyznawcy Hare Kriszny rozpowszechniali książki na temat swojej religii. Ale o ile krisznowcy śpiewali tylko swoje mantry i rozdawali wegetariańskie ciasteczka, o tyle salafici, bardzo często rdzenni Niemcy , zaczęli wygłaszać przemówienia, w których pojawiały się niepokojące wezwania do świętych wojen w imię pism proroka. Formalnie wszystko było w porządku. Salafici występowali do władz o pozwolenie na rozpowszechnianie literatury religijnej na deptakach na podobnej zasadzie jak protestanckie misje czy Świadkowie Jehowy. Rychło się okazało, że niektórzy młodzi ludzie, którzy trafili do salafickich ośrodków w Niemczech, zaczynali zmieniać się w fanatyków. Władze i media zainteresowały się tym, co jest wbijane do głów ludziom, którzy dali się przyciągnąć do salafickich szkółek. Po fundamentalistycznym praniu mózgu, młodzi Niemcy wyruszyli na świętą wojnę kalifatu islamskiego w Iraku i Syrii.
Pierwsze masowe wystąpienie nowy ruch miał 26 października w Kolonii – dokąd zjechało 5 tys. kibiców. Manifestacja w okolicach Dworca Głównego i kolońskiej katedry skończyła się rozbijaniem szklanych drzwi gmachu dworca i demolowaniem samochodów policyjnych. Minister spraw wewnętrznych w rządzie krajowym Nadrenii Północnej-Westfalii Ralf Jäger (SPD) ostrzegał na konferencji po zajściach, że „jest to zupełnie nowa, ogólnoniemiecka formacja sięgających po przemoc chuliganów”. – W Kolonii po raz pierwszy miała miejsce ogólnokrajowa mobilizacja stosujących przemoc chuliganów, którzy nadużyli prawa swobody zgromadzeń jako platformy dla aktów przemocy. To wykracza poza wszystko, co było nam dotychczas znane – podkreślał Jäger, który przewodniczy obecnie kolegium szefów MSW wszystkich niemieckich landów. Wtórował mu Arnold Plickert, szef związku zawodowego policjantów w Nadrenii Północnej-Westfalii. – W krótkim czasie potrafiło się zmobilizować ponad 4500 chuliganów – powiedział.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł