publikacja 14.05.2015 00:15
Żydzi uznający w Jezusie oczekiwanego przez wieki Mesjasza to jeden z najważniejszych znaków czasu dla współczesnego Kościoła. Jest on związany ściśle z datą powrotu Mesjasza.
Adam Dylus
Michael Zinn, dyrektor Międzynarodowego Centrum Mesjanistycznego w Jerozolimie, na sederowym wieczorze paschalnym 29 marca 2015 roku w Katowicach
Pamiętacie scenę, gdy Jezus rozpłakał się nad Jerozolimą? Spoglądając na Miasto Pokoju, zawołał: „Nie ujrzycie Mnie odtąd, aż powiecie: »Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie«”. Co to oznacza w praktyce dla katolika wracającego właśnie z nabożeństwa majowego? Powrót Jezusa jest ściśle związany z faktem przyjęcia Jego misji mesjańskiej przez Żydów. Eschatologiczne obietnice dotyczące „dni ostatnich” są nierozerwalnie związane z historią Izraela, a zatem wszystkim chrześcijanom, którzy czekają na przyjście Mesjasza, powinno zależeć na świętości tego narodu. Według ks. Petera Hockena coraz intensywniej rozwijający się na całym świecie żydowski ruch mesjanistyczny jest jednym z najważniejszych znaków czasu dla współczesnego Kościoła.
Nie uznano go za Izraelczyka de iure, stał się nim de facto, przez naturalizację.
– Tak to rzeczywiście działa – wyjaśnia ks. Roman Kamiński, proboszcz parafii w Hajfie, który do Izraela wyjechał w 1999 roku. – Jeśli ktoś przyjedzie do Izraela, poda się za Żyda, ale zatai wiarę w Jezusa, to gdy państwo odkryje, że ta osoba należała przed aliją do Kościoła, odbiera jej obywatelstwo. Na co dzień w Izraelu nie czytamy, nie słyszymy w mediach o konwersjach. Budzą one ogromne emocje, to niezwykle delikatna sprawa, dzieląca rodziny. Praktyka pokazuje, że można być Żydem ateistą, ale nie można wierzyć w Chrystusa. Wspólnoty Żydów mesjańskich nie prowadzą w Izraelu jakichś wielkich akcji misyjnych, a jednak mocno się rozrastają. To pokazuje, że cały ten ruch jest inicjatywą Ducha Świętego.
Założone w 1997 r. w Galilei wydawnictwo postawiło sobie za cel promocję muzyki pochodzącej bezpośrednio z Ziemi Świętej i osadzonej mocno w kulturze Izraela. „To słowo Pana płynące z góry Syjon w muzycznej oprawie” – opowiada Yochanan Ben Yehuda, założyciel firmy. Podobne świadectwo składa na swej autorskiej płycie „Jeshua” Karen Davis, Żydówka urodzona w Stanach Zjednoczonych.
– Większość Żydów mesjanistycznych uważa powstanie swojego ruchu za rzeczywistość profetyczną czasów ostatecznych – opowiada ks. Peter Hocken. – W pewnym momencie Duch Święty uświadomił mi, że całe działanie Ducha jest ukierunkowane na powtórne przyjście Jezusa. Mesjanistyczni Żydzi są ogromnym znakiem czasu. To odrodzenie tej gałęzi, która nie funkcjonowała w Kościele przez wiele lat.
Gdy Jan Kowalski słyszy o pęknięciu w łonie Kościoła, myśli przede wszystkim o podziale na wschodnie i zachodnie chrześcijaństwo oraz skutkach reformacji. – Tymczasem musimy zejść do samego korzenia podziału: do oddzielenia się Kościoła od narodu wybranego. To matka wszystkich podziałów i pęknięć – uważa Andrzej Sionek, który od lat do Lanckorony zaprasza Żydów mesjanistycznych.
– Pierwszy rozłam w Kościele zaczął się już w Dziejach Apostolskich. To pęknięcie w łonie Izraela, między tymi, którzy przyjęli Mesjasza, i tymi, którzy odrzucili swego Króla – dopowiada o. Mariusz Orczykowski, franciszkanin z Krakowa, wykładowca teologii dogmatycznej zaangażowany w inicjatywę „W kierunku Soboru Jerozolimskiego II” (TJCII). – Maryję pod krzyżem przenika miecz. To symbol podziału narodu, rozdarcia. Ona cierpi z Izraelem, który nie rozpoznaje czasu swego nawiedzenia.
Inicjatywa Toward Jerusalem Council II (TJCII) jest bezpośrednim skutkiem powstania mesjanistycznego ruchu żydowskiego, a jej celem jest pojednanie Żydów i nie-Żydów w jednym ciele Chrystusa-Mesjasza. W pracach komitetu wykonawczego uczestniczy 14 osób. Połowę stanowią Żydzi mesjanistyczni, połowę liderzy różnych wspólnot chrześcijańskich, w tym dwaj katolicy. – Ciekawe jest to, że w czasie obrad Soboru Watykańskiego II dokument o Żydach miał być związany z dekretem o ekumenizmie i nie powstawał jako dokument o dialogu z religiami niechrześcijańskimi – opowiada o. Orczykowski. – To niezwykle ważny trop. Sprawy Izraela do dziś w Watykanie traktowane są zawsze w kontekście jedności chrześcijan! Gdy prezentowano przed laty kard. Ratzingerowi owoce pracy TJCII (W kierunku Soboru Jerozolimskiego II), stwierdził: „Jeżeli jesteście Izraelem, który powraca, to znaczy, że dochodzimy do ostatniego etapu historii”. To mocna, czytelna teologiczna intuicja. Dochodzimy do ostatniego etapu historii. Powrót Izraela jest tajemnicą, która została zapisana w Liście do Rzymian i jest wstępem do paruzji. Dwa lata temu kard. Christoph Schönborn zaznaczył, że jeśli widzimy dziś „pełnię pogan”, która wchodzi do Kościoła, następnym krokiem będzie „pełnia Izraela”. Jego sugestia była wyraźna: być może czas pogan już się kończy, a nadchodzi era Izraela?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł