Neopogaństwo, czyli brzydko się bawicie

ks. Dariusz Kowalczyk SJ

GN 31/2018 |

dodane 02.08.2018 00:00

Ciekawe, że to właśnie w czasach, kiedy człowiek chełpi się swym rozumem, następuje swoisty powrót do pogaństwa.

Neopogaństwo, czyli brzydko się bawicie

Pani Środa, feministka, opowiada, że brała udział w zjazdach, na których pojawiała się „pewna czarownica prosto z Salem i uczyła pewnych rzeczy”. Nie może jednak powiedzieć, jakich rzeczy się nauczyła od czarownicy, bo związana jest sekretem. Uchyliła jednak rąbka tajemnicy, twierdząc, że w „noc Walpurgii albo w głęboką noc bogini Hekate spotykamy się i gry, i wtajemniczenia trwają do samego rana. Efekty tego oczywiście widać potem w życiu politycznym”. Natomiast pani Nurowska, pisarka, pochwaliła się na Facebooku: „Stało się, zrobiłam laleczkę prokuratora Piotrowicza i wbijam w nią szpilki. Jego dni są policzone. (…) Wystarczy mały wylew i paraliż”. Nawet jeśli obydwie panie tak sobie żartują, dając m.in. wyraz niechęci do Kościoła i rządów PiS, to jest prawdą, że gdzie chrześcijaństwo jest wyśmiewane, odrzucane, tam pojawia się niejednokrotnie okultyzm, czary, wróżby. Słowem: neopogaństwo. Organizacje, jak np. Rodzimy Kościół Polski, którego członkowie powracają do starych słowiańskich kultów z I tysiąclecia, to oczywiście margines, ale zainteresowanie magią, amuletami itp. to coś, co się coraz bardziej rozprzestrzenia. Jedni traktują to dość poważnie, a inni uważają, że to jedynie dobra zabawa. Ale nawet w tym drugim przypadku istnieje realne niebezpieczeństwo uwikłania się w jakieś zło. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Wszystkie praktyki magii lub czarów (…) są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów” (nr 2117). Tego rodzaju praktyki, nawet jedynie w formie zabawy, mogą otworzyć złemu duchowi dostęp do człowieka. Ciekawe, że to właśnie w czasach, kiedy człowiek chełpi się swym rozumem, następuje swoisty powrót do pogaństwa. Joseph Ratzinger przenikliwie zauważył, że kiedy rozum zamyka się na wiarę w jedynego Boga, to paradoksalnie wielkie kwestie życia ludzkiego wymykają się z dziedziny rozumu i stają się łupem irracjonalności, co widać wyraźnie w dzisiejszym świecie. Niepokojącym zjawiskiem jest też przenikanie pogaństwa do wspólnoty Kościoła. Nie brakuje ludzi, którzy modlą się do świętych i Matki Bożej, a zarazem chodzą do wróżki i używają jakichś amuletów. Na takim pomieszaniu zawsze korzysta ten, którego nazywamy diabłem. •

Tagi: