Barbarzyńcy przyjdą o zmierzchu

Nowy numer 50/2020 |

publikacja 10.12.2020 00:00

Prof. Wojciech Roszkowski dostrzega, że jednym z głównych źródeł toczącego świat kryzysu jest postępująca dechrystianizacja Zachodu.

Wojciech Roszkowski "Bunt barbarzyńców". Biały Kruk, Kraków 2020ss. 312. Wojciech Roszkowski "Bunt barbarzyńców". Biały Kruk, Kraków 2020ss. 312.

Po sukcesie „Roztrzaskanego lustra”, wnikliwego eseju o kryzysie i upadku zachodniej cywilizacji, prof. Wojciech Roszkowski kontynuuje wiwisekcję tych procesów w dziele zatytułowanym „Bunt barbarzyńców”. Jak zaznacza w podtytule, jego celem jest postawienie 105 pytań o przyszłość naszej cywilizacji. Autor wyznaje zasadę, że skuteczne przeciwdziałanie negatywnym zjawiskom wymaga prawidłowej diagnozy ich przyczyn. Pytaniem jest więc każdy z rozdziałów książki.

Jak zwykle u prof. Roszkowskiego pojawia się wiele erudycyjnych odniesień do przeszłości, wpływającej na obecny kształt zjawisk. Nie brak w książce fragmentów dosadnie oceniających głupotę współczesnego świata, chociaż w dominujących mediach przedstawiona jest ona czasem jako przejaw postępu i modernizacji. W centrum rozważań autora jest wojna kulturowa, toczona w wielu obszarach naszego życia, zwłaszcza wiążących się z kwestiami feminizmu, edukacji seksualnej oraz ideologii gender. To inny punkt odniesienia, pozwalający inaczej uporządkować obraz świata, którego opis zwykle zdominowany jest przez kwestie społeczne, polityczne czy ekonomiczne. Tymczasem prof. Roszkowski przekonuje, że najważniejsze rozstrzygnięcia dotyczące naszej przyszłości zapadają obecnie w dziedzinie kultury, moralności, demografii.

„Bunt barbarzyńców” nie jest lekturą optymistyczną. Autor nie proponuje cudownej recepty na kryzys. Dostrzega jednak, że źródłem wielu problemów jest postępująca dechrystianizacja Zachodu. Konsekwencje tego zjawiska dla opisywanych w książce procesów cywilizacyjnych zmagań są ogromne. Odnajduję w najnowszym dziele prof. Roszkowskiego ducha mojego ulubionego historyka Edwarda Gibbona. Różnica polega na tym, że Gibbon pisał „Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego” z perspektywy długiego trwania historii, a Roszkowski stara się opisać tętno współczesności. Przyznaje, że nie wie, co będzie dalej. Pandemia dowodzi ułomności rachub opartych na, wydawałoby się, racjonalnych przesłankach. Jedno jest pewne. Jeśli zmierzch cywilizacji będzie postępował, przyjdą barbarzyńcy i zagospodarują świat po swojemu, raczej nie lepiej.

Andrzej Grajewski