publikacja 08.04.2021 00:00
Była kilkuletnią dziewczynką, gdy uciekła z getta. Do dziś mieszka w Warszawie – jej mieście…
agata puścikowska /foto gość
Pani Barbara zaczęła działać w Stowarzyszeniu „Dzieci Holocaustu”, by opowiadać swoją historię młodzieży. A w Yad Vashem posadziła drzewko Kazimierzowi Krauzemu.
Sześciolatka w kusej spódniczce idzie z ojcem na spacer po Nowym Świecie. Świeci słońce, jest ciepło i przyjemnie. Dziewczynka wdzięcznie pozuje do fotografii. Ojciec robi jej zdjęcie, potem sam je wywołuje. Jest lato 1938 r. Czy przypuszczają, że niebawem ich świat runie pod naporem totalnego zła? Bo Irenka, dziewczynka ze zdjęcia, niedługo później nie będzie mogła swobodnie chodzić po Warszawie. A tysiące takich jak ona żydowskich dzieci nie przeżyje wojny. Irenka przeżyje, również dzięki zaradności ojca i pomocy wielu ludzi. A zdjęcie przetrwa dramatyczne dzieje. I będzie wielką pamiątką w archiwum Irenki, która od czasów wybuchu wojny jest Barbarą…
Beztroskie życie Irenki
Pani Barbara mieszka na warszawskiej Pradze. Malutkie, schludne mieszkanko zupełnie jej wystarcza. Tylko trudno już schodzić po schodach – pomaga więc dobra opiekunka. Stara się zachowywać aktywność mimo 89 lat. Bo – jak mówi – warto być sprawną i warto dbać o zdrowie. Uśmiecha się łagodnie, ciepło. A w oczach ma spokój: nic, czego doświadczyła, co widziała, nie zniszczyło jej życia. Na przekór tym, którzy chcieli takie dzieci jak ona wyeliminować na zawsze…
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.