publikacja 29.03.2026 08:20
Kogo przedstawiano na golasa? Bogów, boginie i herosów – oczywiście w akcji. Tak, ludzie średniowiecza (przynajmniej ci zajmujący się nauką i historią) znali antyczne teksty.
Henryk Przondziono / Foto Gość
Leżajsk
Klasztor ojców Bernardynów. Bazylika Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Widok na organy i rzeźbę Herkulesa walczącego z Hydrą.
Pisarze tacy jak Dante Alighieri, Giovanni Boccaccio czy Geoffrey Chaucer mieli świadomość bagażu klasycznej tradycji. Ale także w sztuce często spotkamy chociażby Herkulesa (Heraklesa).
Nagiego, umięśnionego siłacza walczącego z lwem nemejskim dostrzeżemy w fasadzie zachodniej katedry we włoskim miasteczku Fidenza czy w północnym portalu Katedry Najświętszej Marii Panny w Rouen. Z kolei we Florencji zachowały się trzy piony do gry 5, ukazujące prace Herkulesa: schwytanie klaczy Diomedesa, walkę z hydrą lernejską oraz spotkanie z centaurami.
Chociaż pochodzą z różnych miejsc, świadczą o zainteresowaniu tą postacią mitologiczną w ciągu wieków w wielu ośrodkach.
Jednym z najbardziej popularnych w średniowiecz nej Europie tekstów były "Metamorfozy" Owidiusza – poemat epicki z początku naszej ery, opisujący kosmogonię (powstanie świata) za pomocą opowieści zaczerpnię tych z mitologii greckiej i rzymskiej, skupiających się na motywach przemiany.
Pierwszy zachowany komentarz do tego tekstu pochodzi jeszcze z XI stulecia, ale dopiero w XIV wieku utwór stał się hitem – pojawił się wtedy francuski tekst zwany powszechnie Ovide Moralisé, zawierający (dość luźne) tłumaczenie oryginalnego poematu.
Anonimowy autor nieco przerobił tekst źródłowy, dostosowując go do wymogów moralności chrześcijańskiej, czasem utożsamiając bohaterów antycznych z postacią Chrystusa, a mitologiczne potwory z mocami diabelskimi (na przykład Tezeusz pokonujący Minotaura stał się Chrystusem pokonującym Szatana).
Moim ulubionym epizodem, często wybieranym do ukazania w miniaturze książkowej, byli Pigmalion i Galatea. To opowieść o rzeźbiarzu, który tworzy z kości słoniowej (lub innego materiału, w zależności od wersji) idealną kobietę, a następnie po jego prośbach ożywioną przez boginię miłości – na iluminacji z początku XV wieku bohater odłożył swoje narzędzia pracy, a jego ukochana (ubrana, ale są też przykłady, w których jest wyraźnie naga) ożyła.
To historia miłości, która przekracza wszelkie granice, wskrzesza nawet kamień, ale też o kunszcie artystycznym najwyższej próby. Cieszyła się popularnością w średniowieczu i znalazła się także w dworskim poemacie w konwencji snu, zatytułowanym Roman de la Rose (Powieść o Róży). Spisany w XIII wieku w dwóch częściach – pierwsza autorstwa Guillaume’a de Lorrisa, druga kilkadziesiąt lat później napisana przez Jeana de Meun – opowiada o bohaterze zakochanym w niedostępnej damie, na której miłość próbuje zasłużyć. Damą jest Róża, kochanek chce ją zdobyć, kiedy jeszcze jest pączkiem kwiatu, tak by rozkwitła tylko dla niego – zdaje się, że to łatwa do odczytania metafora dziewictwa i seksu...
*
Powyższy tekst jest fragmentem książki "Me(m)diewistka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza". Autorka: Zofia Załęska. Wydawnictwo ZNAK
