Tęczowy wąż

W wierzeniach Aborygenów odgrywa niezwykle ważną rolę. W mitycznym Czasie Snu miał wędrować przez Australię i swym olbrzymim cielskiem ukształtować wzniesienia górskie, doliny i koryta rzeczne.

Reklama

W miejscach, w których urządzał sobie postój, powstać miały zbiorniki, pełne zarodków dusz – zarówno ludzi jak i zwierząt.

Na wyżynie Barkley przekazuje się z pokolenia na pokolenia legendę, iż znajdujące się na niej, ogromne granitowe otoczaki, to nic innego, jak jaja, złożone przed wiekami przez Tęczowego węża. Także on, jako pierwszy, dał ludziom wodę, którą miał być jego mocz. Gdyby nie to, umarliby z pragnienia.

Tęczowy wąż pokazał szamanom mistyczne rytuały, dzięki którym mogli leczyć chorych. Również aborygeńska Pramatka wypełznąć miała z morza jako wąż, po czym urodziła przodków rdzennych mieszkańców Australii.

W jaki sposób oddychać? Jak i gdzie szukać pożywienia? Także na te pytanie w mitologii aborygeńskiej odpowiedziała pierwszym mieszkańcom australijskiego kontynentu wężowa Pramatka.

Co ciekawe, także Indianie z plemienia Szoszonów wierzą w tęczowego węża, który objawił się im w czasie wielkiej, zagrażającej ich życiu suszy. Otóż któregoś upalnego dnia wypełzł on z kryjówki i przemówił ludzkim głosem do Indian przerażonych lejących się z nieba skwarem.

Zaproponował im, by porzucili go w górę najwyżej jak się da. „Zaczepię się łuskami tam, w górze, i zeskrobię nimi dla was deszcz i śnieg, bo błękitne niebiańskie łąki są stworzone z niebieskiego lodu” – zapewnił, obiecując, że rozciągnie się na cały horyzont tworząc ogromny łuk.

Początkowo Szoszoni nie bardzo wierzyli jego słowom, ale wreszcie zgodzili się na wężową propozycję, z której ten wywiązał się bez zarzutu. Deszcz zaczął padać, drzewa rodzić owoce, a w wyschniętych rzecznych korytach ponownie pojawiła się woda.

Indianie zaczęli tańczyć z radości na cześć węża, który właśnie tamtego dnia przemienił się pojawiającą się do dziś na niebie tęczę.

***

Zamieszczony w tekście cytat pochodzi z audiobooka „Dar totemów. Baśnie indiańskie” Vladimira Hulpacha, wydanego nakładem oficyny Media Rodzina. Korzystałem także z leksykonu "Bogowie, demony, herosi" wydanego nakładem Znaku oraz książki "Zwierzęta symboliczne i mityczne" J. C. Coopera.
«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama