Sindbad muzułmanin

Czytając, czy oglądając nowe wersje przygód Sindbada Żeglarza, przeznaczone dla najmłodszych, można zauważyć pewną prawidłowość. Ich akcja rozgrywa się co prawda w świecie Orientu, ale wszelkie odniesienia do tradycji i wierzeń islamskich są w nich pomijane.

Reklama

Rysunek ilustrujący szóstą przygodę bohatera   Andrew Lang Sindbad Żeglarz
Rysunek ilustrujący szóstą przygodę bohatera
Najdalej poszli chyba w tym względzie twórcy animowanej, amerykańskiej produkcji „Sindbad: Legenda siedmiu mórz” sprzed niemal dekady. Tytułowy bohater – mówiący głosem Brada Pitta – przeżywa perypetie do złudzenia przypominające te, których doświadczyli Odyseusz, czy Eryk Wiking, a których w klasycznej „Opowieści o Sindbadzie Żeglarzu” nie znajdziemy. Co ciekawe, wszystkie jego problemy biorą się z kaprysów starogreckiej bogini Eris, której domeną były chaos i niezgoda. Nie ma tutaj także mowy o Koranie. Zamiast niego pojawia się… święta Księga Pokoju.

Tymczasem, gdy sięgniemy po „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”, okazuje się, że zarówno Sindbad Tragarz, jak i opowiadający mu swe przygody Sindbad Żeglarz, to dwaj pobożni muzułmanie, zaś w siedmiu morskich opowieściach, o których czytamy, aż roi się od islamskich wątków i motywów.

Modlitwa Sindbada
Już pierwsze, wypowiadane przez Sindbada Tragarza słowa, są przecież niczym innym, jak modlitwą kierowaną do Allaha. „Chwała Ci, o Panie i Stworzycielu, który zsyłasz swe dobrodziejstwa, darząc nimi swych wybrańców wedle upodobania! O Boże, oto błagam Cię o odpuszczenie wszystkich moich złych postępków i ku Tobie się zwracając, wyrzekam się mych grzechów!  Boże, mocy Twoich postanowień nic się nie ostoi, Ty nikogo nie pytasz, co  czynić, bo władzę masz nad każdą rzeczą! Chwała Tobie, który wedle swojej woli jednym bogactwo, innym niedostatek zsyłasz i tego, kogoś sobie upodobał, wywyższasz, innych zaś, jeśli zechcesz, poniżasz. Co większego jest nad Ciebie, co trwalszego nad Twe panowanie i jakże potężna Twoja władza!” – przemawia Sindbad Tragarz, a gdy spotka Sindbada Żeglarza, życzy mu, by jego dni wypełniało Boże błogosławieństwo.

Żeglarz, opowiadając o swej pierwszej morskiej podróży, wspomina o wyspie, która przypominała mu rajski ogród. Kiedy stał się morskim rozbitkiem, to Allah ratuje go z opresji, darowując mu „wielki ceber drewniany”, w którym może płynąć dalej, a gdy dobije do brzegów krainy rządzonej przez króla Maharadża, ten dziękuje Allahowi za ocalenie Sindbada (na dworze tego władcy bohater spotyka także Hindusów – braminów oraz takich, którzy należą do najszlachetniejszej kasty Szakirija).

W tej - oraz w sześciu pozostałych opowieściach - raz po raz słyszymy, iż nie ma potęgi ni siły poza Allahem Wielkim i Mocnym. Że to Allah (czyli Ten, który nigdy nie śpi, Ten, który jest wszechwiedzący, Ten, który jest Żywy i nigdy nie umiera) darował, któryś już raz z kolei życie Sindbadowi. Że to „od Allaha pochodzimy i do Niego powrócimy”. Że nie tyle umieramy, ile jesteśmy powoływani do Miłosierdzia Allaha. Że to w Nim szukamy „ucieczki przed szejtanem przeklętym”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama