Religia - fundament potęgi Rzymu

Kim był twórca rzymskiej religii? I jak to się stało, że nie został świętą postacią na wzór Mojżesza, Buddy, Jezusa czy Mahometa?

Reklama

Okres królewski nie sprowadzał się (...) wyłącznie do powtarzania tego, co zaczął Romulus. Zgodnie z logiką tej opowieści pod koniec jego rządów Rzym był wciąż jedynie na wpół ukształtowany. Każdy z następców wniósł własny, specyficzny wkład, dzięki czemu, gdy monarchia ostatecznie upadła, Rzym posiadał już większość charakterystycznych instytucji, które czyniły go rzymskim. Numie Pompiliuszowi i Serwiuszowi Tulliuszowi przypisywano najbardziej znaczące z tych zmian. Ten ostatni miał jakoby opracować metodę liczenia i zaszeregowywania Rzymian do klas majątkowych, zwaną cenzusem. Przez setki lat stanowiła ona trzon rzymskich procedur politycznych, uświęcając fundamentalną hierarchiczną zasadę: bogatym z prawa przysługuje większa władza niż biednym. Przed nim jednak Numa stworzył ponoć, mniej lub bardziej samodzielnie, strukturę oficjalnej religii Rzymu i instytucje religijne, których ślad oraz nazwy przetrwały dłużej, niż sięgają ramy czasowe tej książki. Nawet dziś oficjalny tytuł katolickich papieży – pontifex, czyli pontyfik – pochodzi mniej lub bardziej bezpośrednio od nazwy jednego z urzędów kapłańskich ustanowionych podobno przez Numę.

Patrząc z perspektywy czasu na awans swojego miasta do rangi dominującej potęgi w regionie śródziemnomorskim i dalej, późniejsi Rzymianie przypisywali ten niezwykły sukces nie tylko waleczności. Jak sami twierdzili, odnosili triumfy, ponieważ cieszyli się przychylnością bogów: gwarancją powodzenia była ich religijność. I, odwracając to rozumowanie, wszelkie porażki, jakie ich spotykały, dawało się przypisać jakiemuś uchybieniu w relacjach z bogami: być może zignorowali niepomyślne znaki, źle przeprowadzili jakiś ważny rytuał albo naruszyli przepisy religijne. Własna pobożność stała się ich chlubą w kontaktach ze światem zewnętrznym. I tak, na przykład, gdy na początku II w. p.n.e. pewien rzymski urzędnik pisał do greckiego miasta Teos, na zachodnim wybrzeżu dzisiejszej Turcji, gwarantując jego mieszkańcom niezależność polityczną (na krótką metę przynajmniej), wyraził to bez ogródek. Wciąż możemy przeczytać jego dość pompatyczne słowa wyryte w bloku marmuru, który wystawiono na widok publiczny w mieście: To, że my, Rzymianie, bezwarunkowo i niezmiennie uznajemy szacunek wobec bogów za sprawę najwyższej wagi, znajduje potwierdzenie w łasce, jaką nas z tego powodu darzą. Ponadto jesteśmy dość pewni z wielu innych względów, że najwyższa cześć, jaką żywimy dla bóstw, jest ewidentna dla wszystkich. Innymi słowy, religia stanowiła fundament potęgi Rzymu.

Sygnały takiego podejścia można dostrzec w historii Romulusa. Nie tylko wzniósł on świątynię Jowisza Statora, ale zasięgał też rady bogów, gdy decydował, gdzie konkretnie ma założyć nowe miasto: po części właśnie różnica zdań co do tego, jak interpretować boskie znaki odczytane z lotu ptaków, doprowadziła do fatalnej kłótni między Romulusem i Remusem. Jednak to ich następcy, pokojowemu Numie, przypadła rola twórcy rzymskiej religii.

Nie uczyniło to Numy świętą postacią na wzór Mojżesza, Buddy, Jezusa czy Mahometa. Tradycyjna religia Rzymu znacząco różniła się od religii w naszym rozumieniu. Tak wiele współczesnej terminologii dotyczącej tej sfery – włącznie z samym słowem „religia” – jest zapożyczone z łaciny, że często przesłania nam to ogromne różnice między religią starożytnego Rzymu a naszą własną. W Rzymie nie było żadnej doktryny jako takiej, żadnych świętych ksiąg i w zasadzie nawet niczego, co moglibyśmy nazwać systemem wierzeń. Rzymianie wiedzieli, że bogowie istnieją; nie wierzyli w nich w zinternalizowanym sensie znanym z większości religii współczesnego świata. Ani też starożytna religia rzymska nie była szczególnie zainteresowana osobistym zbawieniem czy moralnością. Skupiała się głównie na należytym odprawianiu rytuałów, które miały pielęgnować związek między Rzymem a bogami, i w ten sposób zapewniać miastu sukces i dobrobyt. Ofiary ze zwierząt stanowiły centralny element większości tych obrzędów, które poza tym były niezwykle zróżnicowane. Niektóre z nich były tak specyficzne, że skuteczniej niż cokolwiek innego podkopują współczesny stereotyp Rzymian jako ludzi poważnych i statecznych: podczas lutowego święta Luperkaliów, na przykład, młodzi mężczyźni biegali nago po mieście, chłoszcząc każdą napotkaną kobietę (właśnie to święto ukazuje pierwsza scena Juliusza Cezara Szekspira). Ogólnie rzecz biorąc, była to religia czynów, a nie wiary.

Stosownie do tego działania Numy miały dwa odmienne, ale powiązane ze sobą aspekty. Z jednej strony, ustanowił on wiele urzędów kapłańskich dla odprawiania lub nadzorowania głównych rytuałów, w tym – wśród skądinąd przeważająco męskiego grona – westalki, których obowiązkiem było podtrzymywanie płomienia w miejskim świętym ognisku na Forum. Z drugiej – wprowadził dwunastomiesięczny kalendarz, który zapewniał ramy dla rocznego harmonogramu dni świątecznych. Podstawowym aspektem jakiejkolwiek zorganizowanej społeczności jest jej zdolność do strukturalizowania czasu, a w Rzymie to właśnie Numie przypisywano stworzenie tej struktury. Co więcej, mimo wszelkiego rodzaju późniejszych innowacji i ulepszeń dzisiejszy zachodni kalendarz pozostaje bezpośrednim spadkobiercą tej wczesnej rzymskiej wersji, o czym świadczą angielskie nazwy miesięcy: każda wywodzi się z łaciny. Spośród wszystkich rzeczy, które uważamy za dziedzictwo starożytnego Rzymu, od kanalizacji po nazwy miejscowe albo urzędy Kościoła katolickiego, kalendarz jest prawdopodobnie najważniejszą i najczęściej przeoczaną. Stanowi zaskakujące ogniwo pomiędzy wczesnym okresem królewskim a naszym światem.

Czy człowiek zwany Numą Pompiliuszem kiedykolwiek istniał, nie da się stwierdzić; a tym bardziej, czy zrobił cokolwiek z tego, co mu się przypisuje. Rzymscy uczeni dogłębnie roztrząsali jego karierę, przyjmując niektóre elementy tradycyjnych podań, ale stanowczo odrzucając inne. Nie wierzyli, na przykład, by mógł być uczniem greckiego filozofa Pitagorasa, jak mówiła pewna popularna i uporczywa pogłoska, gdyż, jak argumentowali, wedle jakiejkolwiek możliwej do przyjęcia chronologii Pitagoras żył ponad sto lat po Numie (czyli, jak dziś uważamy, nie w VII, lecz w VI w. p.n.e.). Jednak bez względu na to, jak legendarny, albo, w najlepszym razie, nieuchwytny był Numa, jedno wydaje się pewne: jakaś forma przypisywanego mu kalendarza jest wytworem wczesnego etapu dziejów Rzymu.

Na to w każdym razie wskazuje najstarsza pisana wersja rzymskiego kalendarza, jaką znamy – mimo że powstała nie później niż w I w. p.n.e. Jest to niezwykły zabytek, odkryty na jednej ze ścian w Ancjum (Antium, dzisiejsze Anzio), około 35 mil na południe od Rzymu, który daje dokładne pojęcie o tym, jak wyglądał rok dla Rzymian z czasów Cycerona...

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "SPQR. Historia starożytnego Rzymu". Autorka: Mary Beard. Wydawnictwo: REBIS, 2017 r.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama