Poznać, by zaufać

O sensie dialogu międzyreligijnego mówi abp Michael Fitzgerald.

Krzysztof Błażyca: Jak właściwie rozumieć dialog międzyreligijny? I jak ma się on do misji głoszenia Ewangelii?

Abp Michael Fitzgerald: Kościół wskazuje na trzy wymiary dialogu: życie, działanie i teologiczną wymianę. Dyskusja jest tylko jedną z opcji. Podstawowe jest życie w pokoju i harmonii. Czasem trudne, ale możliwe. Można co prawda żyć bez dialogu obok innych i nie chcieć mieć z nimi nic wspólnego. Mamy kochać Boga i bliźniego, bez względu na to, czy jest chrześcijaninem, żydem, muzułmaninem czy buddystą. Więc okazujmy szacunek z nadzieją, że przyniesie owoce. Szacunek prowadzi do kolejnego kroku, czyli dialogu w czynach. Nasze dzieci bawią się razem, pracujemy razem. Wtedy możemy widzieć rzeczy w szerszej perspektywie.

A jeśli brak jest wzajemności? Dialog zakłada dwustronność.

Wciąż mamy być ludźmi otwartymi. Ewangelia to krok dalej niż logika wzajemności. Dialog też nie oznacza zaprzestania misji. W dialogu świadczymy o naszej własnej wierze i nie powinniśmy tego ukrywać. Głosząc Jezusa, zwracajmy jednak uwagę na to, co osoba jest w stanie przyjąć. Potrzeba tu roztropności i miłości. Nie przystępujemy do dialogu po to, by zniszczyć inną religię, ale dlatego, że Kościół jest powołany do dialogu ze wszystkimi narodami.

Boimy się islamskiego terroryzmu. Nawet muzułmańskie głosy sprzeciwu wobec terroryzmu są przyjmowane z rezerwą co do ich szczerości.

Jeśli oczekuję, że inni będą ufali mnie, to sam powinienem mieć wolę ufania drugiej stronie. Oczywiście nie mamy być naiwni. Najpierw musimy zdecydować, że nie chcemy, aby kierowały nami uprzedzenia. Zaufanie to krok wiary. Mogę chcieć poznać drugą stronę albo mogę się od niej odciąć. Zaufanie wzrasta jednak wtedy, gdy otwieramy się wzajemnie na siebie.

Jak wygląda dialog w działaniu?

Na przykład w Tunezji są stowarzyszenia zrzeszające chrześcijan i muzułmanów, razem zajmujących się osobami niepełnosprawnymi. W Wielkiej Brytanii muzułmańska organizacja pozarządowa współpracuje z katolicką w reagowaniu na klęski żywiołowe. Zdarza się, że muzułmanie angażują się w chrześcijańskie kampanie pro-life. Są grupy chrześcijan i muzułmanów razem działających na rzecz praw człowieka, reform społecznych czy troski o środowisko.

A czy są jakieś punkty wspólne w dialogu wymiany myśli? Różnią nas przecież kwestie fundamentalne dotyczące religii.

Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego razem z muzułmanami sunnickimi i szyickimi angażowała się w tematy takie jak etyka biznesu, problemy migracji, media oraz kwestie religii i bioetyki. W Algierii ciekawym przykładem dialogu nt. doświadczenia religijnego jest Ribât al-Salâm. Chrześcijanie i muzułmanie dzielą się swoim rozumieniem podążania za Bogiem, życiem w duchu dziękczynienia, współczucia, gościnności, modlitwy. Innym przykładem są spotkania modlitewne w Libanie, odkąd święto Zwiastowania (25 marca) zostało ogłoszone świętem państwowym.

Jakie są Ojca doświadczenia w świecie islamu?

Mam dobre i mniej dobre, ale nigdy złe. Byłem wykładowcą islamu dla muzułmanów. Mówiłem o ich religii na zaproszenie imama. Prowadziłem dla muzułmanów kurs na temat Koranu. Powtarzałem: „Nie jestem tu, aby was uczyć waszej religii, lecz aby pomóc wam, byście się sam nauczyli. Nie musicie akceptować wszystkiego, co mówię. Jeśli się ze mną nie zgadzacie, miejcie dobre argumenty”. Jedna studentka nie była zadowolona, inny student przyznał, że woli uczyć się o swej religii od katolickiego księdza niż od fundamentalistycznych radykałów. Kiedy we włoskim radiu katolickim prowadziłem audycję o islamie, padały pytania dotyczące relacji z muzułmanami. Raz ktoś zadzwonił z pytaniem: dlaczego ten muzułmański biskup mówi w radiu? Muzułmański biskup… (śmiech)

Przez lata pracował Ojciec w Papieskiej Radzie ds. Dialogu Międzyreligijnego, przy boku Jana Pawła II.

Jan Paweł II zaskakiwał otwarciem na dialog z przedstawicielami innych religii. Ja uważam, że było tak dlatego, że sam był mocno zakorzeniony w katolickiej wierze. Dlatego nie miał obaw przed nawiązywaniem tych relacji. I był szanowany przez wyznawców innych religii. Został ciepło przyjęty przez szejka na islamskim uniwersytecie Al-Azhar. W Indiach modlił się pod monumentem Gandhiego. Znakomitym przykładem dialogu był zaproponowany przez Jana Pawła II Światowy Dzień Modlitwy o Pokój w Asyżu w październiku 1986 r. Papież powiedział potem, że to spotkanie było wyrazem „oczekiwania na to, jak Bóg chciałby, aby rozwijała się historia ludzkości: braterska podróż, w której towarzyszymy sobie w kierunku transcendentalnego celu, który On wyznacza dla nas”. Jan Paweł II zwracał też uwagę na to, by nie zapominać o trudnej wspólnej przeszłości, ale by odczytywać ją w nowym świetle.

Dziś widzimy też wiele zła czynionego w imię religii. Wydaje się, że bardzo potrzebny jest jednoznaczny głos sprzeciwu świata islamskiego wobec przemocy.

On istnieje, tylko media go nie nagłaśniają. Muzułmańscy liderzy potępiają terroryzm, mówią, że nie jest on reprezentantem islamu. Wszystkie muzułmańskie autorytety potępiły ISIS. W Egipcie szejk Al-Azharu wezwał do przeciwdziałania przemocy, a imamowie i księża współpracują ze sobą. To inicjatywa muzułmanów. W 2016 r. w Marrakeszu największe autorytety świata muzułmańskiego rozmawiały o deklaracji dotyczącej ochrony praw mniejszości religijnych w krajach muzułmańskich. Odwołano się do korzeni – konstytucji medyńskiej, powstałej w czasach, kiedy muzułmanie, chrześcijanie i żydzi żyli razem. W grudniu w Emiratach odbyło się kolejne forum na rzecz pokoju. To prawda, że nie wszyscy chcą dialogu, ale nawet w Pakistanie są liderzy muzułmańscy, którzy wzywają do poszanowania praw mniejszości.

A co z prześladowaniami chrześcijan?

Powinniśmy na nie reagować. Nie tylko na te ze strony islamu, ale i te ze strony radykałów hinduistycznych czy reżimu komunistycznego. A jednocześnie dostrzegajmy wysiłki podejmowane przez chrześcijan, muzułmanów, hinduistów i buddystów, którzy starają się być razem, budować pokój i sprawiedliwość. Dostrzegajmy dobro podejmowane przez grupy religijne. Bo inaczej będziemy kształtować jednostronny i zafałszowany obraz rzeczywistości. A wtedy kierują nami stereotypy. Gdy dołączyłem do Komisji ds. Dialogu, muzułmanie jako pierwsi zgłosili się do nas z prośbą o dialog. A jedną z pierwszych inicjatyw Watykanu było przesyłanie muzułmanom wiadomości na zakończenie ramadanu. Franciszek to kontynuuje.

Radykalni imamowie nie są raczej ludźmi dialogu, a ich interpretacje prawa szariatu niejednokrtonie wzbudzają kontrowersje.

Koran jest pierwszym źródłem prawa szariatu, drugim jest sunna. Znam muzułmanów, którzy przyznają, że nie wszystkie hadisy brzmią dobrze i nie na wszystkich można polegać. Trzeba też pamiętać, że w islamie nie ma centralnego autorytetu. Stąd różne interpretacje nauczania. Dlatego islam przeżywa wewnętrzny kryzys. W dialogu nie spotykamy się jednak „z islamem”, ale z konkretnymi ludźmi, którzy rozumieją swoją religię w różny sposób. Czy powiemy, że jest dobre chrześcijaństwo i złe chrześcijaństwo? Nie. Bywają chrześcijanie, którzy nie żyją według swej wiary. Z muzułmanami jest podobnie. Konflikty często wybuchają też z powodów pozareligijnych. W Egipcie znałem biznesmena, który postawił barykadę na drodze, bo nie chciał, samochodów przed domem. Sąsiedzi powiedzieli, że to chrześcijańska barykada, i zniszczyli jego sklep. Co barykada ma wspólnego z chrześcijaństwem?

Fundamentaliści twierdzą, że podążają za Koranem.

My także możemy wyrywać fragmenty Pisma Świętego z kontekstu, by ich użyć przeciw innym ludziom. Żyję pośród ludzi islamu, znam ich i ich religię. Dlatego powiem: nie ulegajmy stereotypom. A jeśli pragniemy przyciągnąć muzułmanów do naszej wiary, to atakowanie ich wiary nie jest dobrym rozwiązaniem. Kiedy byłem misjonarzem w Sudanie, zostałem przyjęty przez szejka. Wiedział, że jestem księdzem, przyjął mnie i nigdy nie próbował nawrócić. Gdy wyjeżdżałem, pomodlił się za mnie, abym ujrzał światło i został muzułmaninem. Nie obraził mnie tym, po prostu życzył mi, abym poznał to, co dla niego było najcenniejsze – jego religię.

A zatem dialog międzyreligijny jest potrzebny?

Dziś jest silna potrzeba przezwyciężenia uprzedzeń. Nie można powtarzać, że islam jest przeciwny zmianom, że jest religią strachu czy fanatyków. W społeczeństwach muzułmańskich istnieją radykalne elementy, ale cierpią przez nie także muzułmanie. Warunkiem dialogu jest otwartość na prawdę. I to zadanie nigdy się nie skończy. Jak słowa Jezusa o ubogich, których zawsze mamy przy sobie, nie dyskwalifikują prób wyeliminowania ubóstwa, tak przekonanie, że ​​wielość religii będzie się utrzymywać, nie czyni dialogu bezcelowym. •

Abp Michael Fitzgerald

jeden z największych autorytetów w Kościele w kwestii islamu, od 1987 r. sekretarz Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, w latach 2002–2006 jej przewodniczący, w latach 2006–2012 nuncjusz w Egipcie i przedstawiciel Watykanu przy Lidze Arabskiej. Członek zgromadzenia ojców białych.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.