Wdzięczność

To ona jest pierwszym, spontanicznym zaczątkiem religii.

Jeden z moich nauczycieli, ojciec W. Norris Clarke SJ, który był również jednym z najmądrzejszych ludzi, jakich poznałem, opowiedział mi o swojej samotnej wyprawie do Tybetu, którą odbył po to, aby zobaczyć w jaki sposób przeżywają świętość buddyjscy mnisi.

Został tam przyjęty przez opata, z którym w atmosferze wzajemnego szacunku odbył głęboką i pożyteczną rozmowę. Przed rozstaniem z ojcem Clarkiem opat powiedział: „Nasze religie są bardzo różne, ale sądzę, że nasze serca nie są aż tak różne. Jeśli się zgodzisz, chciałbym przeprowadzić pewną próbę. Odpowiedzmy obaj na to samo pytanie i porównajmy odpowiedzi. Moje pytanie brzmi: «Jaka jedna zasadnicza postawa ludzkiego serca jest niezbędna we wszystkich bez wyjątku religiach?». Zadam to pytanie także trzem moim mnichom. Nigdy wcześniej nie pytałem ich o to, więc będą musieli poszukać odpowiedzi w swoich własnych sercach. Zapiszemy nasze odpowiedzi na pięciu kartkach papieru i odczytamy je na głos”. Ojciec Clarke zgodził się na ten znakomity eksperyment. Kiedy rozwinięto pięć kartek papieru, na wszystkich widniało to samo słowo – wdzięczność.

Ojciec Clarke powiedział wtedy do opata: „To bardzo znamienne i pouczające. Ale co rozumiesz przez wdzięczność? Wdzięczność za co?”. Odpowiedź brzmiała: „Za wszystko. Za materię, za umysł, za życie, za śmierć, za wszystko, co ma istnienie i za samą tajemnicę istnienia”.

Ojciec Clarke ponownie uznał to za głębokie i znaczące. Następnie zapytał: „Wy, buddyści, nie wierzycie w Boga Stwórcę, będąc więc wdzięczni za wszystko, komu właściwie jesteście wdzięczni?”. Uczciwa odpowiedź opata brzmiała: „Nie znamy odpowiedzi na to pytanie”. Ojciec Clarke uśmiechnął się: „No cóż, my znamy”.

Najgorszym momentem w życiu ateisty jest moment, kiedy odczuwa on tę wielką, kosmiczną wdzięczność i głęboko w sercu wie, że odczuwanie jej jest rzeczą słuszną, ale nie ma nikogo, komu mógłby być wdzięczny… To trochę tak, jakby Romeo przeżywał głęboką, romantyczną miłość w świecie, w którym nie ma Julii.

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "Jak być świętym? Pierwsze kroki ku świętości". Autor: Peter Kreeft. Wyd. PROMIC.

Wyd. PROMIC   Wyd. PROMIC

«« | « | 1 | » | »»
  • Gość
    26.11.2018 16:10
    Jedynym Słowem, którym zostaliśmy obdarowani, i w którym mamy zbawienie jest Jezus Chrystus. Słowo- Logos, , jedynym obdarował nas Ojciec, jest to Jezus . Nie potrzeba szukać innych słów. szkoda,że Jezuici jeszcze do tego nie dotarli.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.