Nie tylko w moim domu

Tam, gdzie człowiek spotyka się z drugim coś się zmienia. Początkowo mało widocznie, ale tylko w ten sposób kruszą się mury.

Reklama

Boże Narodzenie 2011. Nigeria. Zamachy na chrześcijańskie kościoły. Przyznali się do nich muzułmańscy fundamentaliści. Państwo nie broni chrześcijan, młodzi będą bronić się sami – ostrzega tamtejszy biskup. - Nie mogę ich ganić – dodaje. Bardzo łatwo jednak obrona może przerodzić się w atak. W wyrównywanie rachunków i negację dialogu.

Boże Narodzenie 2011. Sudan Południowy. Wojsko wtargnęło do kościoła, zaczęło strzelać. Dlaczego, skoro kraj jest chrześcijański? Być może wyjaśnienie jest proste: byli pijani. I jeszcze niedawno sami byli rebeliantami. Zanim staną się armią i nauczą na nowo szanować prawo, musi upłynąć czas. Niestety, na razie często łamią prawa człowieka.

Anglikanie w Sudanie wzywają do pojednania. Do zaprzestania walk plemiennych. Nigeryjski Kościół próbuje uspokoić młodych i powstrzymać ich od zemsty, choć rozumie ich słuszny gniew. Nienawiść i zemsta niszczy. Nienawidzącego. Działanie wbrew prawu demoralizuje. Konflikt nie doprowadzi do niczego dobrego.

Wszędzie tam, gdzie człowiek spotyka się z drugim, coś się zmienia, nawet jeśli jest to trudne spotkanie – mówi z nadzieją przed spotkaniem Taize w Berlinie brat Paolo – Spotkanie, którego centrum jest modlitwa, nie może nie zmienić ludzi – dodaje.

Jeżdżę na rowerze tam, gdzie stał mur – mówi brat Han-Yol, Koreańczyk. To słowa nadziei nie tylko dla Berlina. To słowa nadziei dla całego świata. Tam, gdzie człowiek spotyka się z drugim coś się zmienia. Początkowo mało widocznie, ale tylko w ten sposób kruszą się mury. Te realne i te, które wyrosły w ludziach. Mury nienawiści, mury obcości, mury obojętności.

Boże Narodzenie 2011. Filipiny. Zrujnowane przez tajfun domy, ludzie koczujący w szkołach. Półtora tysiąca zabitych. Potrzebujemy pomocy! – mówi biskup dotkniętych przez klęskę terenów. I zwraca się… do Polaków. Polaków zna – polscy księża są tam na misjach. Pomóżcie!

Człowiek spotkał człowieka. To spotkanie zrodziło nadzieję, że są na świecie ludzie, którzy zechcą pomóc. Nadzieję, której nie wolno zawieść. To nadzieja, która pozwala przeżyć najgorsze chwile. To nadzieja, która pozwala, by na gruzach wyrosło większe dobro.

Kościół nie jest szkołą męczenników. Bóg chrześcijan nie jest syty krwi. Jest syty miłości – przypomina w bożonarodzeniowym rozważaniu ks. Lewandowski – Męczennicy chcieli tylko kochać. I otrzymali szansę pokochania miłością, zdolną oddać życie za przyjaciół wiary i nieprzyjaciół krzyża.

Wszędzie tam, gdzie człowiek spotyka się z drugim, coś się zmienia. Wszędzie tam, gdzie człowiek dostrzega drugiego człowieka budzi się nadzieja. Szansa na miłość.

Boże Narodzenie 2011 było nie tylko w moim domu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Beszad
    28.12.2011 15:27
    Levinas by powiedział, że w spotkaniu człowiek doświadcza "Twarzy Innego" - i coś w tym jest. Za każdym razem gdy uświadamiam sobie (często dopiero po fakcie), że rozmawiając z kimś (lub czasem z nim milcząc), pałało we mnie serce, zdaję sobie sprawę, że spotkałem się z żywym Bogiem...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama