Dlaczego nie ewangelizujecie muzułmanów?

Chrześcijanie na Zachodzie powinni zrobić rachunek sumienia ze swego zaangażowania w ewangelizację muzułmanów – uważa ks. Samil Khalil Samir SJ, egipski jezuita i islamolog.

Przypomina on, że obowiązkiem Kościoła jest głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu: samym chrześcijanom, ateistom, ale również muzułmanom, których na Zachodzie jest już dziś 15 mln, a będzie jeszcze więcej. Zachód musi się pytać, co zrobił, aby pomóc odkryć muzułmanom piękno Ewangelii, nie w imię prozelityzmu, ale dlatego, że Ewangelia jest przeznaczona również dla wyznawców islamu – podkreśla ks. Samir.

Egipski islamolog zaznacza, że na Bliskim Wschodzie zadania chrześcijan są jeszcze bardziej złożone. Są oni bowiem zazwyczaj najbardziej rodowitymi mieszkańcami tych ziem i niosą tym samym na sobie odpowiedzialność za przyszłość regionu. „Jako chrześcijanie wschodni mamy względem muzułmanów i naszych narodów szczególną misję. Musimy im przekazać wartości Zachodu. Nie sekularyzację, oczywiście, lecz prawa człowieka, wolność religijną, poszanowanie innego, również wtedy, gdy nie podziela moich poglądów. W Syrii, na przykład, tylko chrześcijanie mogą odgrywać rolę mediatora. Nie zależy im bowiem na władzy. Dobrze wiedzą, że nigdy jej nie zdobędą. Jako jedyni mogą natomiast wskazać na błędy po obu stronach. Powiedzieć rządowi, że autorytarna władza jest nie do przyjęcia, że na początku popełnił on błąd, odrzucając czy odsuwając w czasie jakiekolwiek reformy. Ale chrześcijanie powinni też powiedzieć opozycji, że zbyt gwałtownie zareagowała na postawę rządu, że za szybko chwyciła za broń” – powiedział papieskiej rozgłośni egipski jezuita.

«« | « | 1 | » | »»
  • Wart
    14.05.2012 21:24
    Wbrew rozpowszechnianym stereotypom, wielu muzułmanów to ludzie naprawdę dobrzy i szukający Boga. Często niestety w przeciwieństwie do mieszkańców krajów zachodnich, a ostatnio także naszego.

    Z przeciętnym muzułmaninem łatwiej rozmawiać o wierze niż np. z przeciętnym Niemcem. Niejeden muzułmanin dałby się przekonać do chrześcijaństwa, szczególnie ci bardziej pobożni. Jednak trzeba samemu wierzyć i tu pojawia się problem.

    Trzeba pamiętać, że w europie nie ma prawa, które karałoby za przejście na chrześcijaństwo, jak w wielu krajach muzułmańskich.
  • birbo
    14.05.2012 21:33
    Ewangelizować muzułmanów... Osobiście odnoszę wrażenie, iż poza niechęcią do inności pojawia się strach przed wyznawcami tejże religii podsycany dodatkowo wypowiedziami w mediach jak również faktami z życia codziennego. Sam mam za sąsiadów muzułmanów. Zaznaczę, że opisuję realia włoskie. Z niektórymi daje się czasem porozmawiać choć wyczuwa się ich podejście "z politowaniem" do europejczyków. Jak też ich ewangelizować kiedy świadectwo ich sąsiadów z bloków jest porażające: chrześcijanie bluźniący Bogu, narzekający na Kościół, oczerniający duchownych... można by tu całą litanię wymienić. Ewangelizacji potrzebuje dziś europejczyk. Ze swej strony nie oglądam się na innych i robię swoje. Prowokuję do rozmów o Bogu i wartościach chrześcijańskich - choć bywa to odbierane jako co najmniej nietakt.
  • ewa
    16.05.2012 14:50
    Głoszenie Słowa Bożego to główny obowiązek chrześcijanina i nakaz Jezusa. Natomiast co z tym Słowem zrobią odbiorcy,to już ich decyzja.... Bóg dał nam wolność wraz z miłością. Dał nam jednak również Sowje Słowo, byśmy nie błądzili we mgle tego świata
  • Michał
    16.05.2012 16:55
    Bardzo się cieszę, że coraz częściej w Kościele pojawiają się takie głosy jak owego jezuity. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego Kościół zrezygnował z głoszenia Ewangelii niekatolikom (może z wyjątkiem Afrykańczyków w "dzikich" plemionach) i dlaczego wmawia ludziom, że głoszenie jej niekatolikom to narzucanie wiary innym czy jakiś brak miłości bliźniego, że niby każdy ma "prawo do błędu".
    Prawo można mieć do tego co dobre, a błąd nie jest dobrem. Owszem błędy się zdarzają każdemu ale nie można podnosić go do rangi "prawa". Z błędu należy ludzi wyprowadzać, sami musimy też się z niego podnosić, ale miłością nie jest trwanie w nim.

    Wręcz przeciwnie dla mnie to zawsze był to wyraz miłości bliźniego. Łaska wiary to ogromne szczęście i jestem za nią Bogu niezmiernie wdzięczny, jakże mogę nie dzielić się z nią z tymi, którzy jej nie mają? Skoro sam posiadam jakieś dobro to miłość polega właśnie na tym, by przekazywać je innym, nie tylko niewierzącym, muzułmanom, ale także Żydom czy protestantom. Oczywiście nie przymusem, narzucaniem czy prześladowaniem, ale i przed soborem kiedy Kościół jeszcze "nawracał" nie robił tego siłą. Czasy wypraw krzyżowych minęły długo, długo przed ostatnim soborem.

    A więc nawracajmy! Warto przy tym pamiętać, że pierwszym i najłatwiejszym a zarazem bardzo czytelnym świadectwem wiary kapłanów i osób zakonnych jest choćby strój duchowny (czy habit). Jak widać na powyższym obrazku niestety ów jezuita, mimo pięknych słów, o tym jednak zapomniał, ale i o tym kiedyś sobie Kościół przypomni.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja