Warzywa nie mają wyznania

– O pierwszej w nocy z 26 na 27 sierpnia zadzwonił domofon. Człowiek, który przedstawił się jako przyjaciel taksówkarz, powiedział, żebym się ubierał, bo mój sklep płonie – mówi Hani Hraish, imam Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Gdańsku.


Wszystko zaczęło się trzy tygodnie temu. Ktoś podpalił drzwi w lokalu gastronomicznym, który należy do Haniego. – Pomyślałem sobie, że jeżeli ktoś decyduje się na taki krok, może za chwilę zrobić coś gorszego – mówi.
Nie musiał długo czekać, by jego przewidywania się spełniły. Ktoś podpalił roletę antywłamaniową w oknie jego warzywniaka. Część sklepu spłonęła.
Kilka lat temu ktoś regularnie w weekendy tłukł mu szyby w barze, więc przez półtora miesiąca nocami siedział ukryty w krzakach na pobliskiej górce. Złapał wandala na gorącym uczynku. Okazał się nim trzydziestoparoletni umięśniony mężczyzna. Wyzywał go od czarnuchów, baranów, brudasów… Dostał wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu. Co ciekawe, Hani go kojarzył. Mężczyzna mieszkał na osiedlu, choć wprowadził się tutaj niedawno. 


– „Araba” z Żabianki znają wszyscy – chwali się i mimo trudnego doświadczenia stać go na uśmiech. – Nikt, kto mieszka tu od dawna, tego by nie zrobił. Nie mam tu wrogów. Wrosłem w to miejsce. Ze wszystkimi mam dobre relacje. Dzisiaj mógłbym żyć i zarabiać wszędzie, w każdym kraju Europy. Ale nie chcę – wyznaje.


– Nie ustalono jeszcze motywu działania sprawców – mówi sierż. sztab. Emilia Karczewska z Komendy Miejskiej Policji na pytanie o to, czy na terenie Gdańska często zdarzają się przestępstwa powodowane nienawiścią rasową, odpowiada, że nie przypomina sobie w ostatnim czasie żadnego takiego zdarzenia.


– Jaki rasizm? – pyta pan Krzysztof, od lat mieszkający na gdańskiej Żabiance. – Może po prostu to jakiś wybryk – mówi.
Rozmawiamy przed sklepem. Musimy co chwila przerywać, bo przechodzący ludzie pozdrawiają Haniego, a on nie przepuści okazji, by z każdym zamienić choćby parę słów. – Najcenniejsze jest nie to, co posiadam. Najbardziej cieszę się z tego, co zbudowałem w wymiarze międzyludzkim. Ciężko jest w dzisiejszych czasach stworzyć „sieć przyjaciół” – przyznaje.


Sklep po pożarze był zamknięty zaledwie półtora dnia. To właśnie przyjaciele pomogli: zarówno ci z Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej, jak i chrześcijanie. Z pracownikami firmy najpierw zabezpieczali pogorzelisko, następnie czyścili wnętrze. Zniszczone okno zakryli blachą. Na prawdziwy remont przyjdzie czas we wrześniu. Szacowany koszt to ok. 40–50 tys. zł. Szczęśliwie budynek był ubezpieczony.


Mimo przykrych doświadczeń Hani nie zmienił spojrzenia na Polaków. – Nie pozwalam moim współwyznawcom, żeby źle mówili o Polsce i Polakach. Mówię im, że po np. pięciu latach obecności w tym kraju nie mają prawa krytykować miejsca, do którego przybyli. Poznaj język, poznaj kulturę. Naucz się rozmawiać z ludźmi, dyskutować, choćby herbatę wypijać… Szanować starszego, kochać małego. Pomieszkaj tu z 20–25 lat i wtedy możemy pogadać o tym, co ci się nie podoba. Tak im mówię.


Czy wydarzenia, jakich doświadcza, nie są odpryskiem światowej polityki i często uzasadnionego lęku Europejczyków przed wyznawcami islamu? Przytacza werset Koranu, który określa wyznawców Jezusa jako najbliższych przyjaciół islamistów. Sam przyjaźni się z wieloma chrześcijanami. Spotyka się z księżmi, nie tylko podczas oficjalnych uroczystości.

– Ludzie Księgi powinni się trzymać razem. Powinni rozmawiać. Tora, Ewangelia i Koran na przykładach starożytnych narodów uczą nas, jak żyć, jak prowadzić dialog – mówi. Chciałbym, aby każdy tam, gdzie jest, reagował na zło. Wspólnie możemy je zniszczyć. Odebrać mu siłę.


Trudno dzisiaj jednoznacznie stwierdzić, jakie było podłoże tego smutnego zdarzenia. Niezależnie od tego, że w wielu kluczowych kwestiach chrześcijanie i muzułmanie się różnią, musimy pamiętać, że Ewangelia nakłada na nas wymóg miłości bliźniego. Ta miłość to nie jakieś abstrakcyjne uczucie. To kwestia czynów podejmowanych w jej imię. W deklaracji Soboru Watykańskiego II o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich czytamy: „Sobór wzywa wszystkich, 
aby (…) wspólnie strzegli i rozwijali sprawiedliwość społeczną, dobra moralne oraz pokój i wolność”. Nie mogą tego zmienić obawy Europejczyków przed odmiennym sposobem postrzegania świata, jaki prezentują muzułmanie, ani nawet zamachy ze strony różnego rodzaju radykałów. Nie ma miejsca na odpowiedzialność zbiorową.

«« | « | 1 | » | »»
  • nirs
    13.09.2012 12:35
    autorowi pozostaje tylko życzyć, samych sąsiadów muzułmanów.
  • gość12
    13.09.2012 19:50
    Byłem kilka razy w Zjednoczonym Królestwie, bynajmniej nie w celach zarobkowych. Ostatnim razem byłem uczestnikiem Jubileuszu 40 lat kapłaństwa tamtejszego Proboszcza. Były na zakończenie Mszy św. mowy pochwalne, a jakże :0
    Były delegacje ze wszystkich Wspólnot tworzących, a raczej mieszczących się w tamtejszej Parafii.Wielkie było moje zdziwienie, kiedy "Wódz" Wspólnoty muzułmańskiej wszedł wraz z delegacją do Prezbiterium, w swoim ubraniu z nakryciem głowy i dziękował owemu księdzu za to, że jest
    "człowiekiem Boga"- jak to określił. Wtedy moje myśli pobiegły do Polski i pomyślałem sobie, że ktoś taki jak ów muzułmanin byłby oskarżony o profanację i wygnany z kościoła.
    Zrozumiałem też wtedy ile trzeba było Bożej Łaski do tego, aby Nasz Papież mógł wejść do meczetu (ponoć niejednokrotnie).
    Ale jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Jeżeli Polska nie otworzy się na "czarnych, żółtych,
    niebieskich i innych, to będziemy mieć puste miasta, w których będzie tylko szumiał wiatr, a czasy kiedy to było tak dobrze, pozostaną tylko w bajkach.Pozdrawiam serdecznie :0
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja