Misjonarz: Za zamachem stoją fundamentaliści

Za zamachem w Aruszy stoją najprawdopodobniej islamscy fundamentaliści - uważa ks. Andrzej Mądry, polski misjonarz ze zgromadzenia zmartwychwstańców. W wyniku wybuchu do jakiego doszło 5 maja w kościele katolickim w mieście Arusza prawdopodobnie zginęła jedna osoba, a ponad 40 zostało rannych.

Reklama

Pracujący od ponad 11 lat w Tanzanii zakonnik ocenia, że na nasilające się w ostatnim czasie ataki władze wielokrotnie nie reagują we właściwy sposób. "Dla nas jest to tym bardziej bolesne, gdyż przez lata Tanzania była bardzo spokojnym krajem, w którym nie było walk plemiennych, czy na tle religijnym" - zaznaczył misjonarz.

Do tragedii w Aruszy doszło tuż przed niedzielną Mszą, którą miał sprawować miejscowy arcybiskup Josaphat Louis Lebulu. W zamachu o mało nie zginął nuncjusz apostolski w Tanzanii abp Francisco Montecillo Padilla, który przyjechał do Aruszy, aby wziąć udział w inauguracji nowej świątyni.

"Kiedy czyta się informacje policji i oficjalne komentarze, to oczywiście nie wiadomo kto stoi za zamachem. Dla większości pozostaje jednak jasne, że jest to kolejny przypadek walki z chrześcijaństwem i presja dużej części żyjących tam muzułmanów, aby Tanzania stała się państwem islamskim z obowiązującym w nim prawem szariatu" - ocenia misjonarz.

Przypomina, że jest to kolejne krwawe wydarzenie na przestrzeni kilku miesięcy. W Wigilię 24 grudnia 2012 r. ciężko ranny po postrzale z pistoletu został katolicki duchowny w Tomondo, stolicy Zanzibaru. Na szczęście mimo licznych ran kapłan przeżył. Kolejny atak miał miejsce 17 lutego br., także w stolicy Zanzibaru. Wtedy zastrzelono katolickiego kapłana.

Wczorajszy zamach był kolejnym atakiem na chrześcijan. "Doszło do niego nie w czasie nabożeństwa czy spotkania religijnego, lecz podczas ceremonii otwarcia nowej parafii, a dokładnie przecinania wstęgi, w której uczestniczyli nuncjusz apostolski i arcybiskup Aruszy. Ktoś rzucił pakunek z bombą. Nie są to zdarzenia przypadkowe. Czytając ostatnio tanzańską prasę znalazłem w niej informację, że 21 kwietnia br. główny inspektor policji ostrzegał przed możliwością ataków islamskich grup terrorystycznych Al Kaidy lub Al Shabaab z Somalii" - mówi ks. Mądry.

Pytany, czy to właśnie te ugrupowania stoją za ostatnim zamachem misjonarz powiedział, że od kilku lat w Tanzanii odbywają się oficjalnie spotkania mające charakter "seansów nienawiści", na których różni muzułmańscy liderzy nawołują do walki z chrześcijaństwem.

"Ich zdaniem to chrześcijanie są przyczyną ubóstwa, nieszczęść i prześladowań. Spotkania odbywają się w meczetach. Mamy na to dowody w postaci nagrań na kasetach i płytach. W zeszłym roku jeden z islamskich przywódców mówił, że jeżeli zginie jeden z muzułmanów to należy na to odpowiedzieć zabiciem chrześcijanin. Inny z kolei wzywał do mordowania księży, pastorów, biskupów a nawet nuncjusza" - mówi polski misjonarz.

Przypomina, że przed Wielkanocą w diecezji Mwanza było spotkanie z komendantem policji regionu, który prosił księży, aby pisali prośby o ochronę podczas świąt. W czasie Wielkanocy wiele parafii archidiecezji ochraniali uzbrojeni w pistolety maszynowe policjanci. Nawet odprowadzali po mszach św. księży na plebanie. Wcześniej niektórzy księża otrzymywali esemesy z pogróżkami typu: "Nasi chłopcy są już po treningu w Somalii i szykują się do krwawej rozprawy". "Dla nas jest to tym bardziej bolesne, gdyż przez lata Tanzania była bardzo spokojnym krajem, w którym nie było walk plemiennych, czy na tle religijnym" - zaznacza misjonarz.

Niestety władze nie reagują odpowiednio i zdecydowanie na ataki i zamachy. Na przykład w przypadku postrzelonego w Wigilię katolickiego kapłana mówiono, że doszło do tego na tle rabunkowym, gdyż był on skarbnikiem. Mówił o tym nawet oficjalnie minister spraw wewnętrznych, zaznacza polski misjonarz. Tymczasem przypadki napaści nie noszą żadnych znamion rabunku - żadnej z ofiar nic nie zrabowano. Władze nie chcą jednak przyjmować innych wyjaśnień.

Od 2005 r. na czele tanzańskiego rządu stoi prezydent muzułmanin, większość ministrów i współpracowników rządu to także wyznawcy islamu. Ks. Mądry podkreśla, że za interwencje opozycji w sprawie antychrześcijańskich ataków niektórzy z posłów byli aresztowani. "Niestety od kilku lat władze nie reagują na wezwania islamskich fundamentalistów do zabijania chrześcijan" - powiedział ks. Mądry.

W odpowiedzi na pogarszającą się sytuację Kościół katolicki wraz z innymi wyznaniami chrześcijańskimi utworzył Forum, które na Boże Narodzenie i na Wielkanoc wydało oświadczenie z apelem do rządu, aby powstrzymał rozlewającą się falę nienawiści. "Rząd nie działa wystarczająco. Zabiciem księdza specjalnie nie zainteresował się prezydent kraju. Teraz także na miejsce tragedii wysłał wiceprezydenta. To nie wystarcza. Brakuje głosu głowy państwa, która potępiłaby ataki" - podkreślił misjonarz.

Mówiąc o sytuacji religijnej w Tanzanii ks. Mądry zwrócił uwagę, że pytanie o przynależność wyznaniową wzbudziło wiele emocji podczas ubiegłorocznego spisu powszechnego. Deklaracji wyznaniowej szczególnie domagali się muzułmanie. Obecnie Tanzania liczy 44,9 mln obywateli, z których ok. 30 proc. to chrześcijanie. Zamieszkują oni przede wszystkim część kontynentalną kraju. Natomiast na wyspach jest ich ok. 2-3 proc. Wśród chrześcijan najwięcej jest katolików ok. 30 proc. Muzułmanów żyje ok. 30-35 proc. Pozostali są wyznawcami tradycyjnych religii afrykańskich.

Ks. Andrzej Mądry od 11 lat pracuje w Tanzanii. Obecnie jest proboszczem w parafii św. Bernadety w Kahangala (archidiecezja Mwanza). Pracuje także w archidiecezjalnym biurze liturgicznym i zajmuje się mediami.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama