Patriarchowie w sprawie Iraku

Nie ustają apele i protesty w związku z dramatyczną sytuacją w Irbilu w irackim Kurdystanie.

Reklama

Strach i brak praktycznie wszystkiego panują w Irbilu w irackim Kurdystanie. Przed dżihadystami i dokonywanym przez nich ludobójstwem schronili się tam chrześcijanie i jazydzi wypędzeni ze swoich domów. „Widziałem tysiące ludzi skupionych wokół kościołów i parków w mieście Irbil. Widziałem rodziny, które nie mały w ogóle nic, nawet namiotów, śpiące pod gołym niebem. Są to ludzie, którzy nie mają nic i są zrozpaczeni” – powiedział przebywający tam od kilku dni bp Dominique Lebrun.

Ordynariusz francuskiej diecezji Saint-Étienne wskazał, że największą pomoc uchodźcy otrzymują ze strony wspólnot katolickich. Oczekiwano na działania ze strony UNICEF-u, ale jak na razie są one niewystarczające. Wydaje się, że sytuacja humanitarna jest dramatyczna. „Możemy śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z eksterminacją mniejszości w tym regionie” – podkreślił hierarcha. Dodał, że wciąż zachodzi potrzeba zintensyfikowania działań dyplomatycznych, humanitarnych, ale także i wojskowych. „Mówię to z przykrością jako biskup, ale trzeba zastosować siłę, tak jak zaczęli to Amerykanie, ale z jeszcze precyzyjniejszą analizą sytuacji. Należy powstrzymać to samozwańcze państwo i samozwańczą armię” – stwierdził bp Lebrun.

***

W sprawie ratowania zagrożonych chrześcijan z północnego Iraku zaapelował też patriarcha maronitów. Libański kardynał Bechara Boutros Raï wezwał wspólnotę międzynarodową do położenia kresu rzezi mniejszości dokonywanej przez Państwo Islamskie, ukarania winnych zbrodniom przeciwko ludzkości oraz przywrócenia praworządności. Adresatem jego apelu były Liga Arabska, Narody Zjednoczone oraz Międzynarodowy Trybunał Karny. Purpurat wezwał też Libańczyków do troski o uchodźców, którzy licznie przybywają z terenu Syrii.

***

„Decyzja amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy o podjęciu interwencji militarnej tylko w celu obrony Irbilu jest niepokojąca”. Tak w specjalnym oświadczeniu wystosowanym za pośrednictwem organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie napisał Luis Raphael I Sako. Chaldejski patriarcha Babilonii odniósł się w ten sposób do bombardowań przez samoloty USA pozycji dżihadystów. Mają one ochronić obywateli amerykańskich i nie dopuścić do ludobójstwa jazydów w rejonie Sinjar.

Hierarcha skrytykował sposób prowadzenia przez Stany Zjednoczone interwencji zbrojnej w Iraku. Wskazał, że nie podjęto żadnych działań mających na celu odbicie Mosulu i równiny Niniwy z rąk Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu. Wykluczono też wspieranie operacji prowadzonych przez siły rządowe premiera Nuriego al-Maliki. Nie oznacza to jednak, że hierarcha poparł jednoznacznie działania Bagdadu. Przypomniał, że w ubiegłym miesiącu nie udało się osiągnąć porozumienia w tamtejszym parlamencie co do wyznaczenia nowego premiera. Decyzję odroczono do 12 sierpnia. „Podczas gdy kraj jest atakowany, politycy nadal walczą o zdobycie władzy dla siebie” – napisał patriarcha Sako.

Tymczasem sytuacja tysięcy uchodźców z Iraku, w tym wielu chrześcijan, jest tragiczna. „Warunki, w jakich znajdują się uchodźcy, są alarmujące i zapowiadają jeszcze poważniejszą katastrofę” – uważa hierarcha. Ponad 100 tys. chrześcijan z równiny Niniwy uciekło pieszo do Kurdystanu. Większość z nich nie zabrała ze sobą niczego poza ubraniami, które mieli na sobie. Trzeba namiotów, żywności, wody i lekarstw. „Brak koordynacji pomocy ze strony społeczności międzynarodowej spowalnia jej udzielenie. Kościół oddaje wszystko, czym dysponuje” – pisze chaldejski patriarcha. Pomoc Kościołowi w potrzebie przeznaczyła w tych dniach kolejną transzę wsparcia dla uchodźców z Iraku w wysokości 100 tys. euro.

Tylko w Ankawie na przedmieściach Irbilu schroniło się 70 tys. chrześcijan. „Rodziny, które znalazły schronienie w kościołach, są w dobrych warunkach w porównaniu z tymi, którzy musieli spać na ulicach” – napisał patriarcha Sako. Z kolei w Dahuk, stolicy jednej z prowincji irackiego Kurdystanu, schroniło się ok. 60 tysięcy chrześcijan. Inni uciekli do Kirkuku i Sulajmaniji, a część rodzin dotarła nawet do Bagdadu.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • michael
    12.08.2014 18:39
    no a co z dialogiem? Do Asyzu tego kalifa, obok Ojca sw. posadzic, a nie armie wysylac.

    Kazdy normalny wiedzial, ze sie to tak skonczy, tylko nie "katoliccy" modernisci. A teraz zdziwienie? powinni zrezygnowac z urzedow koscielnych z powodu zuchwalej glupoty przeciwnej nauczaniu dawnego Magisterium, a niektorych powinno sie wykreslic z katalogow swietych. Bo jak nie po prawowiernosci, to przynajmniej po owocach mozna ich poznac, i ocenic zaslugi. Bo bratali sie z wrogami, i to nie prywatnymi, ktorym nawet policzek trzeba nadstawic, tylko publicznymi, poganami, ktorych trzeba nawracac. Chrystus przyszedl niesc miecz, a nie pokoj budowany na "prawach czlowieka", wiec obecne coraz czestsze wykwity islamskiej milosci to nie jest przypadek. To rezultat.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama