Ach co to był za ślub!

Wszystko wyglądało tak jak jeszcze 100 lat temu i dawniej. Na sznurach suszyło się pranie, dookoła stały kramy, grała orkiestra, a młodzi zakochani Żydzi brali ślub.

Reklama

Od kilku lat w jedną z sierpniowych niedziel na Stare Miasto w Lublinie wracają dawne zwyczaje i dawni mieszkańcy czyli Żydzi. To oni współtworzyli krajobraz Lublina przez wiele lat, zanim II wojna światowa, ten świat zniszczyła. Pozostała jednak pamięć o dawnych mieszkańcach, ich zwyczajach i obrzędach. Jednym z nich jest wesele, które bardzo odbiega od polskich współczesnych tradycji.

Jeśli w rodzinie żydowskiej miał się odbyć ślub, to najlepszym dniem był wtorek. W biblijnym opisie stworzenia świata tego dnia Pan Bóg trzykrotnie wyraził zadowolenie ze swego dzieła. Żydzi uważali więc, że małżeństwa zawarte we wtorek są trzykrotnie błogosławione.

Zanim doszło jednak do tego ważnego dla młodych dnia, musieli przejść przez cały cykl przygotowań i tradycji. Do nich należało, że na siedem dni przed ślubem młodzi nie mogą się zobaczyć. By dopilnować zwyczaju wyznaczano specjalne zaufane osoby, które miały młodych w tym okresie pilnować. Kiedy wreszcie nastawał ów wielki dzień, pani młoda zaczynała świętować w towarzystwie kobiet, pan młody w towarzystwie mężczyzn. W końcu narzeczony przychodzi po wybrankę wraz z innymi panami z akompaniamentem muzyki i tańców i zaczyna się wspólna część weselna. Zabawa trwa dokąd gościom starczy sił.

Wszystko to można było nie tylko zobaczyć, ale i przeżyć dołączając do weselnych gości. Przypadkowi spacerowicza zostali włączeni w przedstawienie. To z publiczności wybrano rodziców pana młodego. - To niesamowite doświadczenie widzieć na własne oczy, ba przeżyć osobiście takie wydarzenie. Niby mamy świadomość, że dawniej Lublin, szczególnie Stare Miasto, zamieszkiwali głównie żydzi, ale nigdy nie zastanawiałem się nad tym, jak wyglądało ich życie. To, co można zobaczyć podczas inscenizacji żydowskiego wesela, nie tylko uczy historii, ale przywraca pamięć o ludziach, których już nie ma wśród nas - mówi pan Mirosław Kowalczyk uczestniczący w żydowskim weselu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama