Film roku

Oto jest zadanie! Wybrać ten jeden jedyny. Czy to w ogóle możliwe?

Bo który lepszy? Ten najbardziej oscarowy, który zgarnął największa ilość statuetek Akademii? Czy ten, który zrobił prawdziwą furorę na Berlinale, w Cannes, czy w Wenecji? A może jeszcze inny: ten, który przyciągnął do kin największą liczbę widzów? 

Mój film 2015 roku nie łapie się do żadnej z tych kategorii. Ba, nie jest nawet w tym roku wyprodukowany, gdyż światową premierę miał w grudniu roku 2014. Ale do naszych kin trafił dopiero w marcu, więc data 2015 też do niego pasuje.

Mowa o „Źródle nadziei” Russella Crowe. Australijski gwiazdor nie tylko zagrał tu główną rolę, ale także wyreżyserował ten obraz. Obraz potrzebny i bardzo na czasie, choć jego akcja – paradoksalnie - toczy się w trakcie I wojny światowej.

Niczym w baśni mamy tu trzech braci, którzy wyruszają z rodzinnego domu w świat. Konkretnie z Australii płyną do Turcji, by tam walczyć na froncie i wziąć udział w słynnej bitwie o Gallipoli.

Co się z nimi stało? Zginęli? Zaginęli? Dostali się do niewoli? Zdesperowany ojciec (Russel Crowe) rusza na poszukiwania. Świat Orientu, w którym nagle się znalazł, zdaje się być mu kompletnie obcy. Niemalże wrogi. Z czasem jednak dostrzega w nim coraz więcej wartości. Rzeczy pięknych, fascynujących. Zawiera kolejne przyjaźnie, pojawia się szansa na miłość…

Naiwne? Utopijne? Współfinansowane przez Turków? I takie głosy pojawiły się w recenzjach, po tym gdy film ten wszedł na ekrany. Nie zgadzam się z takim opiniami. Wierzę, że, gdy pokonamy obawy i odrzucimy uprzedzenia, inna kultura może nas ubogacić. Zachwycić. „Źródło nadziei” jest tego dowodem, tak jak lata temu był nim „Lawrence z Arabii”.

Podobieństw do arcydzieła Davida Leana z 1962 roku jest w filmie Crowe’a cała masa, bo też jeśli się na kimś wzorować, to na najlepszym. Oczywiście „Źródło…” nie jest filmem tego samego kalibru, co „Lawrence…” (takich filmowych kolubryn dziś się już po prostu nie kręci), ale jako piękny film z pięknym przesłaniem „Źródło nadziei” się sprawdza.

Nie taki ten islam i Orient straszny, jak je nam ostatnio malują. Pamiętajmy o tym.

*

Inny tekst o „Źródle nadziei” – napisany po śląsku – można znaleźć tutaj

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja