W Turcji zniesiono obowiązujący od dziesięcioleci zakaz noszenia przez kobiety islamskich chust w instytucjach państwowych. Władze przedstawiają to jako umocnienie demokracji. Obrońcy świeckiego państwa zarzucają rządowi forsowanie programu islamizacji.
HENRYK PRZONDZIONO /GN
Muzułmańska kobieta
Zakaz wprowadzono prawie 90 lat temu, wkrótce po proklamowaniu Republiki Turcji. Jego zniesienie wchodzi w życie ze skutkiem natychmiastowym - poinformowała we wtorek agencja Reutera.
Wicepremier Bekir Bozdag napisał na Twitterze: "Przepis, który w sposób formalny ingerował w swobodę ubioru i stylu życia - źródło nierówności, dyskryminacji i niesprawiedliwości - przeszedł do historii".
Krytycy zarzucają premierowi Recepowi Tayyipowi Erdoganowi, że jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), która ma islamskie korzenie, dąży do erozji świeckich podstaw republiki, proklamowanej na ruinach Imperium Osmańskiego przez Mustafę Kemala Ataturka w 1923 roku.
Zwolennicy Erdogana argumentują natomiast, że znosząc zakaz islamskich chust premier po prostu przywraca muzułmańskiej większości swobodę wyrażania religijności.
Nowe zasady nie mają zastosowania do sądownictwa i do sił zbrojnych.
Zniesienie zakazu noszenia islamskich chust, wprowadzonego w 1925 roku dekretem gabinetowym, rząd przedstawia jako część "pakietu demokratyzacyjnego". Pakiet ten w znacznej mierze dotyczy umocnienia praw społeczności kurdyjskiej w Turcji, łącznie ze zmianami w systemie wyborczym, poszerzeniem uprawnień językowych i zgodą na oryginalne kurdyjskie nazwy miejscowości.
Wraz ze zniesieniem zakazu chust islamskich w instytucjach państwowych zniesiono również obowiązek recytowania przez uczniów przysięgi na wierność krajowi na początku każdego tygodnia.
Starożytne Hippo Regius, współczesna Annaba, którą odwiedza Leon XIV.
Według żydowskiej tradycji był nim Abram, żyjący 2000 lat przed naszą erą w mieście Ur w Babilonii.